Kamil Stoch w pięknym stylu zrewanżował się za nieudany wczorajszy konkurs. W niedzielę stanął na najwyższym stopniu podium już szósty raz w sezonie. Wczorajszy triumfator Maciej Kot był czwarty.

Jeśli w trakcie wczorajszych zawodów mogliśmy mówić o kłopotach z pogodą, to dzisiaj były one prawdziwym utrapieniem. Ostatecznie jednak udało się przeprowadzić eliminacje i pełne dwie serie konkursowe.

Polacy ostrzyli sobie zęby na dzisiejsze zwycięstwo, a nasze apetyty zaostrzyła jeszcze bardziej runda kwalifikacyjna w której Maciej Kot, wczorajszy zwycięzca poleciał na aż 144 metry i ustanowił nowy rekord skoczni. Do zawodów zakwalifikowali się jeszcze Dawid Kubacki, który zajął w kwalifikacjach 1 miejsce, Jan Ziobro (5. miejsce) i Stefan Hula (33. miejsce).

Pierwsza seria konkursowa nie szła już tak dobrze jak zawody. Ogromne problemy sprawiał wiatr, który nagle słabł i nie mieścił się w tzw. korytarzu powietrznym ustanowionym dla tego konkursu. Odbijało się to niestety na skokach. Nieszczęśnicy, którzy skakali w bez wiatru po prostu spadali na bardzo bliskich odległościach i bezradnie wzruszali ramionami. Szczególnie dotknęło to naszego Jana Ziobro, który wylądował na 105 metrze. Niewiele dalej od niego skoczyli Dawid Kubacki  i Stefan Hula lądując 10 metrów dalej. Udało się Piotrowi Żyle, który doleciał do 121 metra i ostatecznie zajął 19 miejsce.

Warto było jednak dotrwać do końca, oglądanie skoków czołowych zawodników była prawdziwą przyjemnością. Na półmetku konkursu Kamil Stoch po skoku na 137,5 metra zajmował 2. miejsce tuż za Adreasem Wellingerem, trzeci był natomiast Maciej Kot, który doleciał do 133 metra.

Druga seria była prawdziwą loterią z powodu padające mocno śniegu. Na szczęście dla Polaków udało się ją przeprowadzić. Pierwszy prezent dla Polskich kibiców sprawił Piotr Żyła, który zdecydowanie poprawił swój wynik i dzięki skokowi na 125,5 metra uplasował się na 12. miejscu. Prawdziwe emocje czekały nas jednak na samym końcu.

Austriak Stefan Kraft, który ostrzył zęby na najniższe miejsce podium wyrównał rekord skoczni skacząc aż 144 metry. Po tym skoku jury zdecydowało obniżyć belkę startową. Maciej Kot poradził sobie z wyzwaniem i skoczył 138 metrów, jednak po odjęciu dużej ilości punktów za wiatr ostatecznie uplasował się na czwartej pozycji. Po skoku Kamila Stocha na 140 metrów właściwie wszystko było już oczywiste. Andreas Wellinger doleciał do 132 metra i musiał zadowolić się drugą lokatą. Kamil triufmuje – znowu!

/ab

Oceń ten artykuł


źródło: Redakcja

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.