W zabieganym świecie na nic nie ma czasu, nie można stracić ani jednej cennej chwili, bo na plecach czuć już oddech konkurencji. Tylko że to prosta droga do samozagłady. Odpoczynek, tak jak sen czy jedzenie, jest człowiekowi potrzebny. Co więc zrobić, żeby odpoczywać efektywnie, a nie tylko bezmyślnie tracić czas pod hasłem odpoczynku? 

Sama łapię się na tym, że o odpoczynku myślę (na szczęście już coraz rzadziej) jako czymś zupełnie nierealnym. Ewentualnie marzę sobie, że tak solidnie odpocznę dopiero na emeryturze (jeśli dożyję), kiedy dzieci już wyfruną z domu. A teraz dom, w którym każdego dnia jest przecież tyle rzeczy do zrobienia, dzieci, które potrzebują nieustannej uwagi, praca, która także wymaga wysiłku. Efekt tego jest opłakany – wieczorami padam z nóg, śpię mało, budzę się zła i zmęczona, i powstaje błędne koło, z którego trudno się wyrwać. W końcu jednak trzeba powiedzieć: stop. Autorzy książki „Raz się żyje” ks. Jarosław Szymczak i Małgorzata Rybak radzą w takiej sytuacji na chwilę się zatrzymać i wybrać się w swoich myślach… na cmentarz: „usiąść na ławeczce przy własnym nagrobku, odczytać imię i nazwisko (niektórzy dodają imponujące ciągi tytułów naukowych) i zastanowić się, których sfer nie zdążyliśmy rozwinąć i czego byłoby nam żal. Co zrobilibyśmy, gdyby nas „życie już nie goniło” (choć w pozycji horyzontalnej sześć stóp pod ziemią właśnie nas gonić przestało?)”. Ta wycieczka na cmentarz (na szczęście tylko w myślach) ma pomóc nam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy właściwie wykorzystałam czas dany mi od Pana Boga, czy go nie marnowałam i nie traciłam, nawet pod szczytnym hasłem odpoczynku.  


Nie ulega bowiem wątpliwości, że odpoczynek jest niezbędny do normalnego funkcjonowania. On pozwala wrócić człowiekowi do równowagi, daje pokój serca i wewnętrzną harmonię. Nie da się długo jechać na rezerwie. W końcu w najmniej spodziewanym momencie po prostu staniemy się nieznośni. Nie tylko dla domowników czy współpracowników, którzy drażnić nas będą już samą swoją obecnością, ale także dla samych siebie. Zamiast radości zaczną dopadać nas dołki, depresje, a z pozoru małe problemy przybiorą rozmiary Himalajów. Zamiast cierpliwości doświadczać będziemy zniecierpliwienia. Bez odpoczynku, bez tak potrzebnego wytchnienia wszystko będzie stanowiło dla nas problem – nie tylko relacje z drugim człowiekiem, ale także z Panem Bogiem. Bo jak otworzyć się na Niego, jak otworzyć się na Ducha Świętego, kiedy człowiek jest permanentnie zmęczony? Dlatego odpoczynek to nie fanaberia (choć czasem i mnie się tak wydaje), ale po prostu konieczność. Bardzo dobitnie przypomina o tym choćby Pismo Święte: „Sześć dni będziesz się trudził i wykonywał wszelką twą pracę, lecz dzień siódmy jest szabatem Pana, Boga twego. Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służąca, ani twój wół, ani twój osioł, ani żadne twoje zwierzę, ani przybysz, który przebywa w twoich bramach; aby wypoczęli twój niewolnik i twoja niewolnica, jak i ty” (Pwt 5,12-14). Psalmista z kolei mówi: „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć” (Ps 23,12). Sielanka, niektórzy by powiedzieli wręcz – błogie lenistwo. Ale tu jest pułapka. Odpoczynek w zamyśle Bożym nie jest lenistwem. To ostanie bowiem jest dla człowieka tak destrukcyjne, że zostało zaliczone do grzechów głównych. Odpoczynek bowiem – jak dobitnie przypomina założyciel Opus Dei św. Josemaria Escriva – nie oznacza bezczynności, ale szukanie odprężenia w zajęciach wymagających mniejszego wysiłku. I dodaje: „Nie rozumiem, jak możesz nazywać się chrześcijaninem, prowadząc życie bezużytecznego lenia. – Czy zapomniałeś o pracowitym życiu Chrystusa?”. Kiedy moje dzieci były malutkie i spędzaliśmy czas na spacerach z wózkiem tudzież bieganiu za nimi po placu zabaw, odpoczynkiem dla mnie było (i nadal jest) redagowanie tekstów. Dziś, kiedy w godzinach porannych wszystkie są poza domem, a ja siedzę przy komputerze i pracuję, miłą odmianą jest wyjście z nimi po szkole na plac zabaw i wspólne poruszanie się.  

Tymczasem sami przemęczeni, bardzo łatwo wpadamy w pułapkę lenistwa. „Diagnoza zmęczenia Polaków” pokazuje to wprost. W wolnym od pracy czasie (czyli tym teoretycznie przeznaczonym na odpoczynek) Polacy zazwyczaj śpią, oglądają telewizję czy surfują po Internecie. Niewielki procent badanych deklaruje, że odpoczywa aktywnie. Jednym słowem – rozleniwiają się. A lenistwo, czyli unikanie jakiegokolwiek wysiłku odciska swoje piętno na wszystkich sferach naszego życia, nie tylko tej fizycznej, ale także duchowej. Prowadzi do bezmyślnego marnowania czasu, nudy, a także „pogrąża w ospałości” (Prz 19,25).  

Dlatego warto, szczególnie u progu wakacji, pamiętać, że odpoczynek ma być twórczy i owocny, bowiem tylko taki da nam zadowolenie i spokój. Marnowanie czasu spowoduje wyrzuty sumienia i złość na siebie samych, że znów zwiedliśmy. Albo zniszczy nasze życie: „Jeżeli tracisz godziny i dni, jeżeli zabijasz czas, otwierasz furtkę swojej duszy dla szatana. Postępujesz tak, jakbyś mu sugerował: »Proszę bardzo, czuj się tu, jak u siebie w domu«” – przestrzega Josemaria Escriva. I warto tę przestrogę potraktować poważnie.  

Oceń ten artykuł


źródło: Małgorzata Terlikowska

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.