Metropolita Kowna: wierzymy, że Franciszek na Litwie da nam nową nadzieję [ROZMOWA]

10 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Ojciec Święty przyjeżdżając we wrześniu na Litwę, Łotwę i do Estonii da nam nową nadzieję, która jest nam bardzo potrzebna – mówi abp Lionginas Virbalas, metropolita koweński, wiceprzewodniczący Konferencji Biskupów Litwy. Wyjaśnia, że Kościół na Litwie potrzebuje mocnego przesłania nadziei wobec problemów jakie się pojawiają: narastająca sekularyzacja, masowa emigracja czy zagrożenie bezpieczeństwa państwa po rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Andrzej Grajewski, Marcin Przeciszewski: 22 i 23 września br. papież Franciszek odwiedzi Litwę a potem inne kraje bałtyckie. Wizyta Czego Litwa i Kościół na Litwie oczekują od tej wizyty?

Abp Lionginas Virbalas: Oczekujemy bardzo wiele. Franciszek podróżuje co prawda niewiele, ale tym bardzie ten fakt powinniśmy wykorzystać. Myślę, że można mówić o znaczeniu tej pielgrzymki podobnym, jakie miała wizyta Jana Pawła II na Litwie w 1993 r., choć dziś nasza sytuacja jest inna. Wtedy był to okres wychodzenia z niewoli, a na Rzym i papieża patrzyliśmy jak na naszego obrońcę i adwokata.

Teraz już długo idziemy drogą wolności, a Kościół zdobył wiele doświadczeń w wolnym i demokratycznym społeczeństwie. Priorytetami są duszpasterstwo rodziny i młodzieży. Kościół jest także zaangażowany społecznie i na polu edukacji. Ale – niezależnie od naszych wysiłków – proces sekularyzacji postępuje. Innym wyzwaniem jest emigracja, która ma charakter masowy. Wyjeżdżają głównie młodzi. W 1992 r. na Litwie żyło 3, 5 mln ludzi, a teraz 2, 8 mln. Poziom urodzeń nie jest także satysfakcjonujący. Kraj gwałtownie się wyludnia.

A co można powiedzieć o religijnym życiu Litwinów? Czy poziom ich życia religijnego wzrósł w ciągu tych 25 lat, czy spadł?

– Bezpośrednio po upadku komunizmu w 1990 do Kościoła wrócili ci, którzy rodzili się bądź uczyli przed wojną. Mieli oni bardzo dobre religijne przygotowanie i wykształcenie. Także ich dzieci, bo to właśnie rodzice im tę wiarę przekazali w domu. A dziś już tego starszego pokolenia nie ma, natomiast pokolenie młodsze, ich dzieci, którzy żyli w czasach ZSRR, mają olbrzymie kłopoty z przekazaniem wiary swym dzieciom, czyli dzisiejszej młodzieży. I ta właśnie generacja, pokolenie młodych Litwinów coraz bardziej z Kościoła odchodzi. Paradoksem jest to, że aktywni w Kościele są przede wszystkim ci, którzy urodzili się w okresie sowieckim, gdyż rodzice przekazali im wiarę. Natomiast sami mają trudność z przekazem wiary swoim dzieciom.

To dość skomplikowana i niepokojąca pod kątem duszpasterskim sytuacja?

– Tak i budzi to liczne pytania. Obchodzimy właśnie 25 lat nauczania religii w szkołach. Obowiązkowa jest religia lub etyka. Statystyki uczestnictwa są wysokie. Ok. 60 % uczniów wybiera religię. Z kolei w parafiach młodzi przygotowywani są do sakramentów. Ale mimo to aktywność młodych w życiu parafialnym nie jest duża. Większość, owszem podtrzymuje tradycje i obyczaj religijny, ale w życiu Kościoła nie bierze już udziału. Idą do kościoła tylko po to, aby wziąć udział w jakiejś rodzinnej ceremonii. Coraz częściej nie utrzymują więzi ze swoją parafią.

Jakich jest 5 pozytywnych stron Kościoła na Litwie, a z jakimi 5-ma problemami się zmaga?

– Pozytywna strona to z pewnością aktywni świeccy, którzy bardzo pomagają Kościołowi. Stosunkowo dużo świeckich angażuje się w różnych organizacjach czy wspólnotach. Chcielibyśmy, aby było ich więcej. Duże znaczenie ma ruch charyzmatyczny. Ale także w poszczególnych parafiach są nieraz małe, nieformalne wspólnoty świeckich, którzy poczuwają się do współodpowiedzialności za parafię i są zaangażowani w duszpasterstwie. Są to maleńkie często wspólnoty, ale będące źródłem żywej wiary. Dają one świadectwo innym, jak można żyć po chrześcijańsku. Rozwijają się także ruchy skupiające rodziny, np. Spotkania Małżeńskie, mające zresztą polski rodowód. Są też Wspólnoty Maryi, Chemin Neuf, Wiara i Światło, etc.

W diecezji koweńskiej świeccy dobrze pracują w różnych diecezjalnych instytucjach. Są to Caritas czy diecezjalne organizacje rodzinne. Pozytywnym zjawiskiem jest również katechizacja w szkołach, ale z drugiej strony z jej rezultatów nie jestem zbyt zadowolony. W szkołach katechizację prowadzą świeccy, a Kościół ich stara się do tego przygotować. Muszą skończyć fakultet teologiczny a następnie otrzymują misję kanoniczna od biskupa. Pozytywnym punktem są również duszpasterstwa akademickie, istniejące w Wilnie i w Kownie.

W szpitalach księżom pomagają także świeccy z teologicznym wykształceniem. To zupełnie nowa, wprowadzana przez nas forma. Kapłan np. odprawia Mszę św. a świecki roznosi potem Eucharystię. Zadaniem tego świeckiego, zatrudnionego przez szpital i pracującego z posługą duszpasterską przez 8 godzin dziennie, jest towarzyszenie chorym, prowadzenie z nimi rozmów i inna pomoc duchowa. Na razie w mojej diecezji jest dwóch takich świeckich ale tę posługę pragniemy rozwijać.

Korzystnym zjawiskiem jest powstawanie wielu grup misyjnych, które w ramach nowej ewangelizacji starają się wyjść na zewnątrz, idą więc z miasto i katechizują. Organizują też spotkania w parafiach, itd. Niestety tych grup nie jest ich zbyt wiele. W tym roku przeprowadzaliśmy szkolenie dla członków rad parafialnych. Ich celem było uaktywnienie świeckich oraz przygotowanie księży do współpracy ze świeckimi.

Kowno, fot. Osmol.pl

Jest też inne ważne zjawisko. W każdym roku jest całkiem liczna grupa dorosłych przyjmujących chrzest. W miastach jest to po kilkadziesiąt osób.

Problemem są duże parafie w miastach przy małej ilości kapłanów. Są oni w stanie sprawować posługę sakramentalną, ale mają zdecydowanie za mało czasu na porządną pracę duszpasterską. Bo przecież ludzi trzeba zaprosić, zachęcić, wiele wysiłku i czasu im poświęcić. Wymaga to olbrzymiego zaangażowania, na które wielu kapłanów nie jest stać.

Innym problemem jest wyludnianie się wielu parafii na wsi, młodzi wyjeżdżają do miast lub emigrują za granicę, a zostają tylko starsi. Coraz mniej ludzi przychodzi a ksiądz czuje się coraz mniej potrzebny. Często jest tak, że jeden ksiądz musi obsługiwać dwie, trzy parafie i w sumie niewiele tam może zrobić. Na Litwie jest dziś zdecydowanie za mało księży. Wciąż im tez trzeba przypominać, że ich zadaniem jest nie tylko sprawowanie sakramentów, ale przede wszystkim kontakt z ludźmi.

Innym problemem jest potrzeba remontu wielu kościołów. Szczególnie widać to na wsi, gdzie jest mało ludzi. Zatem jest coraz mniej ofiar. Parafii nie stać na remont kościoła, mimo, że często jest on ważnym zabytkiem. Państwo niestety nie udziela niemal żadnej pomocy na ochronę zabytków sakralnych. Można liczyć tylko na środki europejskie, których pozyskanie nie jest łatwe, bo niezbędny jest wkład własny, a przeciętnej parafii na to nie stać. Wielu księży zadaje dziś pytanie, co się stanie z ich parafia, kiedy coraz mniej ludzi przychodzi, sto czy dwieście, a za jakiś czas będzie ich znacznie mniej. Bardzo potrzebna jest im nadzieja. Miejmy nadzieję, że papieska pielgrzymka ją wyzwoli.

Jednym z największych problemów Kościoła na Litwie jest wiara młodego pokolenia. Jeśli młodych zapytamy o zasady życia rodzinnego czy o życie seksualne, to zauważymy, że zdecydowana większość z nich nie podziela katolickiego punktu widzenia. Kościół jest postrzegany przez nich jako organizacja, która krępuje wolność. Przychodzą do Kościoła w sprawie chrztu, ślubu czy pogrzebu, ale na co dzień nie jest on im potrzebny.

Mamy też plagę rozwodów, niemal co drugie małżeństwo się rozpada. Prowadzimy w Kościele przygotowanie do małżeństwa, ale bardzo ważnym zadaniem jest pomoc już istniejącym rodzinom i staramy się to rozwijać, choć takich inicjatyw nie jest wiele.

A jak jest z nowymi powołaniami?

– Obserwujemy zdecydowany spadek powołań: zarówno w diecezjach jak i zakonnych. Jest to problem, który będzie narastać i w różny sposób negatywnie się odbijać na jakości pracy duszpasterskiej. Tam, gdzie np. pracują siostry, daje to bardzo wiele parafii. Siostry pracują też w szkole, z młodzieżą, itp. A młodych sióstr jest coraz mniej.

Co Ksiądz Arcybiskup najbardziej ceni w papieżu Franciszku?

– Jego ewangeliczne podejście i bezpośrednie świadectwo Ewangelii. To, co on mówi płynie wprost z Ewangelii, pokazuje jak żyć Ewangelią w dzisiejszym świecie. Tak jak Jezus, Franciszek szczególną uwagę kieruje ku ubogim, mówi wciąż o miłości bliźniego a krytykuje bogatych i faryzeuszy. Wyciąga rękę ku tym, których nikt nie przyjmuje i prosi nas, abyśmy otworzyli się na nich: ubogich, zmarginalizowanych czy na uchodźców. Poza tym Franciszek jest bardzo autentyczny i to do ludzi przemawia. To, co on mówi i robi, jest zrozumiałe dla ludzi, także tych dalekich od Kościoła. Jest to ważne w dzisiejszym świecie. Jego słowa i gesty nagłaśniane są przez media i jest to dobrą okazją do usłyszenia ich przez ludzi, właśnie tych poszukujących.

A czy spotyka się krytykę papieża Franciszka na Litwie, np. wśród księży?

– Jest jej bardzo niewiele. Takich księży czy świeckich teologów można policzyć na palcach jednej ręki. Wiem, że w Polsce jest inaczej, ale to pewnie dlatego, że wielu polskich biskupów i księży ma bliższy kontakt z Rzymem i stamtąd przenoszą tę krytykę. Przy okazji przypomnę, że i Jan Paweł II spotykał się z olbrzymią krytyką. Ale ustała ona po jego śmierci, co było kolejnym potwierdzeniem jego świętości. Jeśli więc i obecny papież spotyka się z krytyką, nie jest w tym nic strasznego.

Wilno

Czy dużo ludzi chce uczestniczyć w ceremoniach z udziałem papieża, tu na Litwie?

– Myślę, że tak. I z uwagą słuchać będą słów, jakie tu papież powie. Główna msza będzie w Kownie 23 września przed południem i na nią zaproszeni są wierni z całej Litwy. Po mszy będzie w tutejszej katedrze spotkanie z księżmi i zakonnikami. Będzie ono transmitowane na zewnętrznych ekranach, tak, że wszyscy będą w ten sposób mogli w nim uczestniczyć.

Sądzimy, że dużo ludzi z Polski będzie chciało przyjechać. Czy jest taka możliwość?

– Oczywiście. Na samym początku sierpnia otworzymy możliwość zapisywania się przez specjalny portal internetowy. Kto chce, może się zarejestrować i od razu otrzyma przez internet kartę wejściową do konkretnego sektora, którą może wydrukować nawet w domu.

Zapraszamy Polaków, gdyż w 1991 Litwini zostali zaproszeni do Łomży, na spotkanie z Janem Pawłem II podczas jego wizyty w Polsce. To była dla nas pierwsza możliwość spotkania się z papieżem. Teraz taka możliwość istnieje dla wiernych ze wszystkich sąsiednich krajów: Białorusi, Polski czy Rosji. Byłem niedawno w Petersburgu i wiem, że wielu katolików stamtąd się wybiera. Będziemy starali się pomóc im w uzyskaniu wizy.

Dzień wcześniej w Wilnie będzie spotkane Franciszka z młodzieżą, tak więc młodzież z Polski może przyjechać wtedy do Wilna.

Przeżywaliśmy niedawno Rok Święty Miłosierdzia. Czy Franciszek odwiedzi Sanktuarium Miłosierdzia w Wilnie. To przecież tutaj miały miejsce główne objawienia s. Faustyny?

– Nie, Obraz Miłosierdzia będzie przyniesiony na spotkanie z młodzieżą w Wilnie. Papież natomiast odpowiedzi Ostrą Bramę i tam będzie się modlić. Będą tam zaproszone rodziny wielodzietne oraz te, które adoptowały dzieci oraz chorzy.

W Wilnie papież odwiedzi też dawną siedzibę KGB, w której jest teraz Muzeum Ofiar Ludobójstwa. Przebywali tam i byli torturowani liczni więźniowie, w tym księża i biskupi. Został tam rozstrzelany m. in. biskup Vincentas Borysevičius. A więzieni byli arcybiskupi Teofilius Matulionis i Sigitas Tamkevicius. 80-letni abp Tamkevicius będzie towarzyszyć tam papieżowi, pełniąc rolę świadka wydarzeń i przewodnika.

Będzie to ważny moment pielgrzymki. Nastąpi tam krótka, prywatna modlitwa Ojca Świętego. Jest to symbol drugiego poza faszyzmem totalitaryzmu, o którym w zachodnim świecie wówczas bardzo niewiele się mówiło.

A czy Litwini odbierają wizytę papieża jako kolejne potwierdzenie niepodległości Litwy. W krajach bałtyckich sytuacja wydaje się bardziej niebezpieczna po agresji Rosji na Ukrainę?

– Niepodległość Litwy jest już faktem bezspornym, ale zawsze towarzyszy nam pewien niepokój, zwłaszcza od czasu wojny na Ukrainie. Fakt, że papież przyjeżdża, nas umacnia. Jest to bardzo ważny gest na 100-lecie niepodległości Litwy, Łotwy i Estonii. Pokazuje, że niepodległość jest bardzo ważna, niezależnie od tego, że wielu ludzi żyje codziennością i jest niezadowolonych z tego co mają, zapominając o tym, co było wcześniej.

Franciszek tymczasem, zgodnie z hasłem pielgrzymki, mówić będzie o nadziei, która tak bardzo jest nam dziś potrzebna. Ważne jest, że możemy zawsze liczyć na Boga.

A jakie są relacje Kościoła z litewskim państwem?

– Generalnie są poprawne. Są wzajemne kontakty i współpraca. Regulują je trzy porozumienia ze Stolicą Apostolską. Na nich się opieramy. Gwarantują one m. in. nauczanie religii w szkołach i posługę kapelanów w armii jak i w szpitalach. Jest też pomoc państwa dla seminariów duchownych jako szkół wyższych.

Ostatnio państwo pomaga też w organizacji wizyty papieskiej, gdyż ma ona również charakter oficjalnej wizyty państwowej. Papież złoży wizytę prezydent Litwy Dalii Gribauskaite, na której zaproszenie także przybywa. Państwo zabezpieczy m. in. transport Ojcu Świętemu, środki bezpieczeństwa podczas jego wizyty oraz pomoc medyczną.

Metropolita Kowna: wierzymy, że Franciszek na Litwie da nam nową nadzieję [ROZMOWA]
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze