Niewielu z nas zadaje sobie to pytanie. W przedświątecznym zabieganiu  często zapominamy o tym, co, z kim i dla kogo świętujemy. Zbitka słów „Boże Narodzenie” nic nam już nie mówi. Nic głębokiego. Brzmi jak tani slogan. A przecież w tym dniu wypadałoby Jezusowi zaśpiewać chociażby krótkie Happy Birthday. 

Czy zdarzyło ci się pójść na urodziny przyjaciela bez prezentu? A może w tym dniu zapomniałeś napisać smsa z życzeniami czy kilku miłych słów na kartce? Pewnie jak każdemu – zdarzyło ci się zapomnieć o tej dacie, ale zawsze wiązało się to z jakimś smutkiem i wyrzutem sumienia. Pozostał jakiś niesmak. 

Zapominany Jubilat 

Trochę inaczej zachowujemy się w relacji z Jezusem. Niby pamiętamy o Jego urodzinach – nie idziemy do pracy, jemy lepiej i więcej niż zwykle, spotykamy się z rodziną, ale zapominamy o osobie Jubilata. Tak niewiele mamy dla Niego miłych słów, prezentów, czasu, by tylko z Nim pobyć. Rządzi nami „świąteczna otoczka”.

„Zrobotyzowaliśmy” te Święta i funkcjonujemy na pełnym automacie. Zwyczaj goni zwyczaj, a tradycja tradycję. Z pozoru wszystko wygląda odświętnie: umyte okna, zmieniane co roku zestawy bombek i światełek na choince (koniecznie w najmodniejszych kolorach sezonu), białe obrusy, świąteczne sweterki z reniferem, wielkie (i z każdym rokiem coraz większe) pudła z prezentami.

Wszystko dopięte na ostatni guzik. A na ostatnim miejscu gwiazda wieczoru – Jezus – nasz zbawiciel. Zapominamy, że On nazwał nas swoimi przyjaciółmi i nie daje żadnych oznak, by z tej deklaracji chciał się wycofać. My jednak traktujemy Go jak co najwyżej dobrego znajomego, który stał się pretekstem, aby wziąć kilka dni wolnego.

Po prostu być, nic więcej 

W popularnych kampaniach medialnych oglądamy filmy, które zachęcają do spędzenia Adwentu i Świąt w gronie rodzinnym. Przedświąteczne historie przedstawiają zapracowanych i zabieganych rodziców, którzy nie mają czasu dla swoich dzieci. I wzruszający „happy end”, w którym tata zostawia pracę i  razem z córeczką ubierają choinkę.

Mamy problem z tym, aby po prostu spędzać ze sobą czas. Być blisko. Nie wydaje nam się to zbyt efektywne zajęcie – a zwykłej obecności i bycia razem nie zastąpi nam nic, nawet najdroższe i największe prezenty. Podobny problem mamy z przebywaniem w Obecności Boga.

W ciszy czujemy się nieswojo. W „nicnierobieniu” czujemy się bezużytecznie i nieproduktywni. A właśnie to może być dla naszego Jubilata najwspanialszy prezent – nasza uwaga skupiona tylko na Nim i nasze zaangażowanie, by znaleźć więcej niż zwykle czasu, aby przy Nim po prostu pobyć. Stracić dla Niego czas. A tak naprawdę zyskać to co najważniejsze – przebywanie z Tym, który stał się nam najbliższy. Tutaj zaczynają się prawdziwe Święta i prawdziwa radość.

Urodziny Jezusa: co kupić Bogu na prezent?
5.75 (95.83%) 8 ocen.


źródło: Joanna Mazur

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze