Fot. Flickr/EpiskopatNews

Abp Gądecki: nie sprawdziły się spekulacje, że zadaniem synodu będzie zniesie celibatu

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Spekulacje, że głównym zadaniem synodu o młodzieży będzie zmiana interpretacji encykliki „Humanae vitae”, tendencja do znoszenia celibatu i gloryfikacja homoseksualizmu nie sprawdziły się – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

W Watykanie od 3 do 28 października 2018 r. trwa 15. Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów, obradujące na temat „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania”. Reprezentantami Konferencji Episkopatu Polski na synodzie biskupów na temat młodzieży są: przewodniczący KEP i wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE) abp Stanisław Gądecki, arcybiskup metropolita łódzki i przewodniczący Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji abp Grzegorz Ryś oraz biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej, przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży oraz delegat ds. Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży bp Marek Solarczyk.

Jaki obraz młodzieży wyłania się z synodu biskupów?

Abp Stanisław Gądecki: Chodzi tu o grupę prawie 2 miliardów ludzi na całym świecie – nie tylko o młodzież zaangażowaną w życie Kościoła, ale o całą młodzież. Dla mnie najistotniejsze jest, że jest to grupa dynamiczna, a nie statyczna, w ciągłym rozwoju, poddana ogromnej presji cywilizacyjnej. Co ważne, jest to grupa, od której zależy przyszłość, ciągłość pokoleń. To, w jakiej kondycji ta grupa się dziś znajduje, jest „zasługą” nas wszystkich – od pokolenia ich rodziców i dziadków, od tego, jakie wartości im pozostawiliśmy.

Warto zaznaczyć, że spośród wartości, które młodzi uznali za najważniejsze, na pierwszym miejscu znajduje się rodzina – nie tylko wśród młodzieży polskiej, ale pośród młodych na całym świecie. Młodzi z każdej szerokości geograficznej deklarują, że pragną stworzyć szczęśliwą rodzinę. Co nie oznacza, że im się to uda. Często są to tylko pragnienia, a gdy dochodzi do konkretnych wymagań, jakie stawia przed młodym człowiekiem budowanie rodziny, okazuje się, że jest to dla nich problem. Wśród wartości, które młodzi uznają za najważniejsze są także przyjaźń, praca i wolność. Niestety, rzadko pojawia się wśród tych wartości wiara i Kościół. To skłania do myślenia.

Czego młodzi oczekują od Kościoła?

Abp S. G.: Jasnego świadectwa wiary. Młodzi żyją dziś w świecie, w którym trudno żyć. Dlatego zadaniem Kościoła jest udzielenie im wsparcia. Tu nie chodzi o jakieś wybitne zdolności duszpasterskie, ale o doświadczenie życiowe, którym kapłan może się z nimi dzielić.

Spotkanie, towarzyszenie – to wszystko oznacza pomoc młodemu człowiekowi w podejmowaniu zdrowych decyzji, które w przyszłości go nie poranią. Myślę, że tego rodzaju towarzyszenie wciąż za słabo jest obecne w polskim duszpasterstwie młodzieży. Pokazuje to fakt, że do duszpasterstw młodzieżowych i akademickich należy tylko mały procent młodych Polaków. Oznacza to, że młodzi nie widzą w tych formach prawdziwej pomocy dla siebie. A przecież droga duchowa obejmuje pracę nad sobą i szukanie odpowiedzi na pytanie: do czego jestem na tym świecie powołany?

Jakie będą długofalowe owoce synodu?

Abp S. G.: To zależy od tego, na ile w Polsce dokona się odnowa parafii. Wyraźnie potrzeba tego, aby parafia stała się domem dla młodych. To wyzwanie dla księży, szczególnie tych, którzy do tej pory główny nacisk kładli na funkcjonowanie Kościoła jako instytucji i na sprawne administrowanie parafią.

Do najpilniejszych zadań księży należy też postawienie na właściwym miejscu liturgii – czyli ukazanie jej jako szczytu życia Kościoła, miejsca, w którym Chrystus przychodzi do poranionego człowieka niczym Miłosierny Samarytanin i go uzdrawia. Taka jest liturgia, która pociąga człowieka, ma realny wpływ na jego życie i prowadzi do duchowego zmartwychwstania.

Długofalowym owocem synodu mogłoby być także powstanie diakonii młodych. Chodzi o to, żeby młodzi przestali być w Kościele jedynie odbiorcami, ale by zaczęli uczyć się Kościoła poprzez służbę drugiemu człowiekowi w takiej, czy innej formie, stosownie do wieku. Wszyscy, nie tylko młodzież, mamy tendencję do tego, by pokazywać palcem, co proboszcz ma zrobić. Tymczasem trzeba samemu włączyć się w zadania stojące przed parafią, używając do tego swoich charyzmatów.

Zadaniem Kościoła jest pomóc młodym przygotować się do przyszłej aktywności w świecie polityki, ekonomii i w ogóle w społeczeństwie. Jeżeli teraz narzekamy na wszechobecną korupcję, bezrobocie czy różne formy wyzysku w pracy, to nie da się tego pokonać inaczej jak przez dobrze uformowanych młodych, którzy wejdą w ten świat i poustawiają go tak, jak do tego wzywa Ewangelia. Na synodzie padła też ciekawa propozycja, by stworzyć okazje do tego, by biskupi byli dostępni dla młodych.

Jaki był wkład polskiej delegacji w obrady synodu?

Abp S. G.: Na 268 ojców synodalnych nas było czterech, więc trudno oczekiwać, żebyśmy byli w stanie wszystko zmieniać. Udało nam się jednak dodać naszą cegiełkę do powstającego projektu dokumentu końcowego. Nasze wysiłki koncentrowały się najpierw na zwróceniu uwagi na nieobecność nauczania papieża Jana Pawła II na temat teologii ciała. To nauczanie papieskie jest niezbędne dla poprawnego ujęcia problemu seksualności.

Zwracaliśmy uwagę także na problematykę czystości, która została zepchnięta na margines obrad, tak, jakby można było dojść do świętości bez zachowania cnoty czystości. Przypomnieliśmy też encykliki „Humanae vitae” Pawła VI i adhortację „Familiaris consortio” Jana Pawła II, ponieważ w dokumencie końcowym znalazło się tylko odniesienie do adhortacji papieża Franciszka „Amoris laetitia”.

Z doniesień medialnych wynika, że podczas obrad synodu pojawił się także wątek homoseksualizmu.

Abp S. G.: Warto zaznaczyć, że biskupi z Afryki i Azji zupełnie nie mogli zaakceptować amerykańskiego i europejskiego nacisku na zmianę podejścia Kościoła do kwestii relacji seksualnych między osobami tej samej płci. Jeden z ojców synodalnych z Pakistanu zaznaczył, że gdyby do dokumentu końcowego została wprowadzona fraza o „osobach LGBT”, to on nie miałby po co wracać do domu, ponieważ spalony zostałby nie tylko jego dom, ale także domy chrześcijan w okolicy. W podobnym tonie wypowiadali się o kwestii homoseksualizmu biskupi afrykańscy. Zapowiedzi, że głównym zadaniem synodu będzie zmiana interpretacji encykliki „Humanae vitae”, zniesienie celibatu księży i gloryfikacja homoseksualizmu się nie sprawdziły.

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze