fot. Vatican media
Abp Zbigniew Stankiewicz: niech kapłani i biskupi zaczną dzielić się swoją władzą i pełnomocnictwami
“Moim zdaniem jednym z największych wyzwań jest to, żeby kapłani i biskupi zaczęli dzielić się w jakimś stopniu swoją władzą i pełnomocnictwami” – mówi abp Zbigniew Stankiewicz. Metropolita Rygi w rozmowie z KAI mówi m.in. o procesie synodalnym w Kościele na Łotwie, o zagrożeniach ze strony Rosji, mniejszości rosyjskiej w kraju i dialogu ekumenicznym. Hierarcha jest gościem 404. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski. Jednym z tematów obrad biskupów jest kondycja polskich parafii w wymiarze duszpasterskim, ewangelizacyjnym, charytatywnym i administracyjnym.
Krzysztof Tomasik (KAI): Parafia na Łotwie. Jak funkcjonuje i jakie ma problemy?
Abp Zbigniew Stankiewicz: – Mój poprzednik zbudował 23 kościoły w ciągu 19 lat. Ja konsekrowałem już tylko dwa. Budownictwo się skończyło, przez minione lata wybudowano ponad 40 kościołów. Teraz to już koniec.
Chciałbym wybudować jeszcze jedną świątynię dla Redemptoris Mater, ale mam trudności, bo już mamy sprzeciw ze strony mieszkańców. Zobaczymy. W archidiecezji mamy 60 księży, 25 z nich to misjonarze, 13 z Polski, 7 zakonnych, reszta to księża diecezjalni. Mam nadzieję, że biskupi polscy nie odwołają kapłanów z Polski, niektórzy już zaczynają ich odwoływać.
Mamy seminarium duchowne, w którym studiuje tylko trzech Łotyszy i seminarzyści z zagranicy, w tym trzech diakonów z Nigerii, których wyświęciłem, trzech Hindusów. Ponadto działa seminarium misyjne Redemptoris Mater, które równoważy w pewnym stopniu braki. Wiadomo, że wyzwaniem dla nas jest duszpasterstwo powołań, aby w jakiś sposób wzbudzić powołania miejscowe.
>>> Kardynał Ryś przed synodem w diecezji: potrzebujemy przeorać ziemię krakowskiego Kościoła
Problemem jest to, że parafii jest więcej niż księży. Każdy proboszcz ma do obsługi kilka parafii. Aby w jakiś sposób ożywić parafie, trzeba poważnie zająć się formacją świeckich i dać im właśnie to, co proponuje proces synodalny. Trzeba w pierwszej kolejności uruchomić to, co przewiduje prawo kanoniczne. U nas niestety rada ekonomiczna, rada duszpasterska są wyjątkami, funkcjonują tylko w niektórych parafiach. W mojej katedrze, kilka miesięcy po mojej konsekracji i objęciu przeze mnie urzędu, powstała pierwsza. Powoli próbuję motywować księży do tego, aby rady powstawały. Niestety, ksiądz jako osoba, która sama wszystkim rządzi to nie jest dobre rozwiązanie.

Moim zdaniem jednym z największych wyzwań jest to, żeby kapłani i biskupi zaczęli dzielić się w jakimś stopniu swoją władzą i pełnomocnictwami. Wyraźnie dostrzegamy też brak zaangażowanych mężczyzn w większości parafii.
Dużym wyzwaniem jest delegowanie zadań. Wiem, że niektórzy księża się zawiedli. Bywa że świecka osoba nie jest odpowiednio uformowana, nadużywa swego autorytetu czy pełnomocnictwa, szczególnie w dziedzinie finansowej. Należy zatem delegować zadania osobom zaufanym, przede wszystkim uformowanym przez różne ruchy i stowarzyszenia. Muszą to być osoby sprawdzone.
Proces synodalny jest zatem drogą do tego celu.
– Chciałbym wyrazić moje głębokie przekonanie, co do istoty drogi synodalnej. Zadaniem pasterzy Kościoła, czyli biskupów, kapłanów oraz odpowiedzialnych za różne ruchy, stowarzyszenia i wspólnoty jest pomóc każdemu ochrzczonemu odkryć charyzmat, dary dane mu przez Boga i niejako zaangażować go w służbę ewangelizacji, rozpowszechnianie królestwa Bożego. To jest istota drogi synodalnej, ponieważ jej celem jest misja, a brak misji jest przyczyną kryzysu parafii i tym samym kryzysu Kościoła. Dlatego próbujemy w diecezji zainicjować tak zwany Projekt Bożej Odnowy (Divine Renovation). Jego kluczem jest przejście “od zachowawczości do misji”, czyli od nastawienia zachowawczego, ograniczając się tylko do podtrzymania istnienia parafii, do misji. Wymaga to zmiany mentalności. Niestety, parafie u nas w przeważającej większości są nastawione na to, żeby po prostu trwać, a nie dynamicznie działać, wychodząc na zewnątrz. Jest to duże wyzwanie, a nawet swego rodzaju rewolucja.
Łotwa, podobnie jak Litwa i Estonia, od czasu wybuchu wojny w Ukrainie żyje w stanie permanentnego zagrożenia ze strony Rosji. Jak z tym stanem radzi sobie społeczeństwo i Kościół?
– Kiedy zaczęła się wojna w Ukrainie, jeden ksiądz z Polski po prostu wyjechał, mówiąc, że chce być w domu, kiedy wojna rozleje się na kraje bałtyckie. U nas nie było takiej paniki. Ciągle nam przypominano, że artykuł 5. NATO jest żelazny i nie do podważenia. Niektórzy mieli wątpliwości, Teraz coraz więcej mówi się o tym, że nie jest „w “kamieniu zapisany””zapisany w kamieniu” i jest pod znakiem zapytania. Taką pewną gwarancją bezpieczeństwa są jednak wzmocnione oddziały wojsk NATO. Jest w nich po kilkuset żołnierzy z kilku krajów NATO, w tym z Polski. Odpowiada za te oddziały Kanada. To jest pewien gwarant dla nas. Są samoloty NATO, które patrolują przestrzeń powietrzną. Lotnisko wojskowe jest położone 50 km od Rygi
W naszym Kościele robimy, co się da, by być jak najbliżej ludzi. Wojsko już nas zachęca, żebyśmy w parafiach też przygotowywali naszych wiernych na wypadek wojny podobnej jak ta w Ukrainie. Miałem niedawno spotkanie na ten temat z wojskowymi, choć nie mamy ordynariatu polowego. W sumie z wojskowymi bardzo często się spotykam, także w ramach służby kapelanów ekumenicznych. Wiemy, że nawet włos z głowy nam nie spadnie bez wiedzy Pana Boga. W takiej wierze po prostu żyjemy, robimy, co się da na dzisiaj, a przyszłość i tak do końca nie jest w naszych rękach.

A w Kościele jakie inicjatywy podejmujecie?
– W Kościele stoimy przed dużym wyzwaniem, aby zmienić kulturę z nastawienia samozachowawczego na nastawienie misyjne. To jest największe wyzwanie, ale wymaga przede wszystkim nawrócenia wewnętrznego. Cieszę się, że 10 marca zaczęliśmy nareszcie w naszej katedrze pierwszy Kurs Alpha, który zgłębia podstaw wiary chrześcijańskiej. W niektórych parafiach kursy się odbywały, czasem nawet dosyć regularnie, ale w katedrze ich nie było.
Jakie ważne inicjatywy jeszcze podjęto w archidiecezji?
– 15 lat zajęła renowacja katedry. Cegły spadały z wieży na środek ulicy i dach zrywało przy dużym wietrze. Siedem lat mi zajęło, żeby państwo się tym zajęło. Argumentowałem, że kolejny kamień może spaść na głowę któremuś deputowanemu, bo tuż obok katedry jest budynek Sejmu. Ten argument w końcu zaczął działać. Siedem lat zajęła mi zmiana świadomości ludzi po drugiej stronie ulicy.
Przez osiem lat musiałem co roku żebrać, żeby dostać kolejną transzę pieniędzy na renowację. Wiadomo, że z własnych środków możemy wykonać tylko kosmetyczne rzeczy. Kosztorys opiewał na 6,2 mln euro. Było to bardzo duże wyzwanie. Z ironią mówiłem “Ecclesia semper reformanda” (Kościół zawsze potrzebuje odnowy), wskazując na rusztowania w głównej nawie. Do tego dodawałem, że mam nadzieję, że równolegle idzie też odnowa wewnętrzna. Nareszcie skończyliśmy renowację, pozostały nam tylko organy.
Jak działa Caritas?
– Nasza Caritas dobrze się rozbudowała. Dziesięć lat temu udzieliłem bierzmowania przewodniczącej Departamentu Spraw Socjalnych w Dumie Ryskiej. Po jakichś dwóch latach przeszła ona do naszej Caritas i jest teraz jej przewodniczącą. Wraz z moim biskupem pomocniczym niezwykle rozbudowała Caritas. Gdy zaczynałem moją posługę, to w żadnej parafii nie było oddziału Caritas. Teraz oddziały są w ponad 20 parafiach. Do tego robimy kursy formacyjne dla wolontariuszy. Pomagają nam w tym organizacje takie jak Renovabis i Bonifatiuswerk. Niestety, z własnych środków nie możemy pokusić się na nowe projekty. Bardzo dużo pomagają nam niemieckie organizacje katolickie. Włosi nam dużo pomagali, ale od jakichś pięciu lat powiedziano nam, że mają inne priorytety. Polska wspiera nas 15 kapłanami. I to jest naprawdę bardzo duża pomoc. No i w Polsce wykształciła się część naszych księży, łącznie ze mną.
A jak w życie Kościoła jest zaangażowana łotewska młodzież w czasie powszechnej sekularyzacji?
– Jakieś sześć lat temu ksiądz diecezjalny i świeccy z Opus Dei sygnalizowali, że trzeba zdynamizować duszpasterstwo młodzieży. Renovabis sfinansowało nam program formacyjny. Ogłosiliśmy konkurs, 30 kandydatów się zgłosiło na koordynatora. To był czas pandemii covida. W końcu wybraliśmy koordynatorkę, która świetnie sobie radzi. W sumie wykształciliśmy 80 liderów, którzy działają w parafiach. Powoli wszystko się rozkręca. Mamy też Szkołę Ewangelizacji Maryi, która ma cztery sesje rocznie. Dzięki formacji młodzi są bardziej zmotywowani do ewangelizowania.
Ponadto dynamicznie rozwija się ruch Mężczyzn św. Józefa. Niedawno mój przyjaciel Bohusz Żywczak ze Słowacji głosił im rekolekcje, w których uczestniczyło 120 mężczyzn. Jak na Łotwę to jest bardzo dobry wynik. W Polsce ruch ten został uznany już przez Konferencję Episkopatu Polski za ogólnopolski. Kiedy zostałem zaproszony jesienią na Jasną Górę, to powiedziałem, że przyjadę, ale pod warunkiem, że przybędę z grupą Mężczyzn św. Józefa z Łotwy. I wyślemy “desant” do Częstochowy. Pomysł przyjęto z entuzjazmem.
Wyzwaniem są relacje z uchodźcami z Ukrainy.
– Po wybuchu wojny przybyło ponad 30 tys. ukraińskich uchodźców. Część z nich wróciła na Ukrainę, część wyjechała dalej. Nasza Caritas bardzo im pomaga. Teraz, przed moim wyjazdem do Polski, ogłosiliśmy zbiórkę we wszystkich parafiach na pomoc Ukrainie, przede wszystkim na ogrzewanie.
Jak wyglądają relację z mniejszością rosyjską na Łotwie? Czy są one problematyczne?
– Oficjalnie mniejszość rosyjska to 30 proc. łotewskiego społeczeństwa. W momencie upadku komunizmu Łotyszów było 52 proc., Rosjan było oficjalnie 34 proc. W sumie poza Łotyszami większość obywateli była rosyjskojęzyczna. Nawet nieraz było tak, że ktoś miał imię i nazwisko łotewskie, ale mówił po rosyjsku. Mniejszość rosyjskojęzyczna jest dużym wyzwaniem, ale władze łotewskie zakazały języka rosyjskiego w szkołach, nie ma szkół rosyjskich. W ogóle teraz mamy działania pod hasłem derusyfikacji. Niestety, rani to Rosjan, którzy są lojalni wobec Łotwy. Należy zachować równowagę. Wiadomo, wpływy z Rosji muszą być minimalizowane. Wszystkie media rosyjskojęzyczne zostały pozamykane. Oczywiście jeżeli obywatel Łotwy jest Rosjaninem i jest lojalny wobec Łotwy, zna język łotewski – to nie można mu zakazać bycia Rosjaninem. Trzeba postępować z wyczuciem i nie przesadzić.
Jak wygląda dialog ekumeniczny?
– Po prawie siedmioletniej przerwie nareszcie mieliśmy spotkanie z władzami. Poskarżyliśmy się prezydentowi, który zaprosił do siebie pół roku temu zwierzchników głównych Kościołów, że od siedmiu lat nie było posiedzenia tzw. rady ds. duchowych pod przewodnictwem premiera. Niecały miesiąc temu mieliśmy spotkanie z panią premier. Byli ministrowie edukacji, kultury i sprawiedliwości, mogliśmy opowiedzieć o tym, co nas boli. Wyraziliśmy nadzieję, że przynajmniej raz na rok będziemy mieli spotkanie z panią premier. Wyznaczyła ministra sprawiedliwości do kontaktów z nami. Ponadto przez sześć lat ciężko pracowałem nad tym, żeby uporządkować prawodawstwo dotyczące opodatkowania kościelnych pracowników lub osób posługujących w Kościele.
Chodzi o to, że jeżeli chcesz oficjalnie zatrudnić organistę, zakrystianina lub innego pracownika – to od razu jest podatek od dochodów, podatek socjalny, podatek pracodawcy. Uważałem, że jest to niesprawiedliwe. Według wstępnych obliczeń zatrudnienie jednej osoby w parafii przekraczało absolutnie nasze możliwości. W sumie po sześciu latach, tydzień temu, dostałem list z Ministerstwa Finansów, że przygotowywane są zmiany w prawodawstwie na poziomie płacy minimalnej – aby na poziomie płacy minimalnej Kościół nie był opodatkowany.
Z jakimi przemyśleniami po pobycie w Polsce AD 2026 wraca Ksiądz Arcybiskup na Łotwę?
– Jestem przekonany, że Kościół w Polsce ma olbrzymi potencjał, ale mam wrażenie, że nie do końca wykorzystany. Nie mam gotowej odpowiedzi, co z tym potencjałem zrobić, ale zachęcam pasterzy polskiego Kościoła do znalezienia odpowiedzi na to, co jest potrzebne, żeby ten potencjał wykorzystać. Myślę, że jednym z pomysłów jest podzielenie się swoją władzą i delegowanie wielu zadań przy zachowaniu prawa do ostatecznego zdania i decyzji. Struktury synodalne mają być strukturami doradczymi. Na parafii decyduje ostatecznie proboszcz, w diecezji decyduje biskup, w Kościele powszechnym papież, ale obowiązkiem na każdym poziomie duszpasterstwa jest jednym uchem wsłuchanie się w mówiącego, a drugim uchem wsłuchanie się w Ducha Świętego, co on przez tego mówiącego mówi. Myślę, że jesteśmy na drodze ku temu celowi.
Rozmawiał Krzysztof Tomasik
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Bydgoszcz: synodalny wymiar 25. Misterium Męki Pańskiej w Dolinie Śmierci
10 000 austriackich studentów przeciwko obowiązkowej opłacie finansującej aborcję
Ks. prof. Michał Heller obchodzi dziś 90. urodziny. „Buduje mosty między nauką i religią”





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny