Ryszard Czarnecki

fot. Twitter

Ambona to nie mównica sejmowa [KOMENTARZ]

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Europoseł Ryszard Czarnecki w minioną niedzielę przemawiał z ambony. Co na to Kościół? Czy politycy mogą zabierać głos w trakcie lub po mszy świętej?

To jasne, że homilię może głosić jedynie kapłan lub diakon. „Homilię winien z zasady głosić kapłan celebrujący. Może on ją zlecić kapłanowi koncelebrującemu lub niekiedy, zależnie od okoliczności, także diakonowi, nigdy zaś osobie świeckiej” – czytamy w „Ogólnym wprowadzeniu do Mszału rzymskiego”. Co jednak z momentem mszy św., w którym zazwyczaj czytane są ogłoszenia duszpasterskie? Warunki głoszenia przez osoby świeckie poza liturgią określa, zgodnie z KPK, konferencja episkopatu danego kraju. Jak zatem jest w Polsce?

Homilia tylko dla duchownych

„Należy pamiętać, że osoba świecka nie może przekazywać jakichś informacji lub nawet świadectwa w miejscu homilii; należy zasadniczo uczynić to poza celebracją Mszy św. Jeśli zajdzie poważna przyczyna, można to uczynić w czasie Mszy Świętej, ale jedynie po odmówieniu przez kapłana modlitwy po komunii. Praktyka taka nie może stać się zwyczajem, ani powodem opuszczenia homilii. Jeśli jednak przewiduje się przemówienie osób świeckich podczas Mszy Świętej, mogą to one zrobić tylko poza prezbiterium, a nigdy z ambony” – czytamy we „Wskazaniach Konferencji Episkopatu Polski dotyczących homilii mszalnej”.

>>> Abp Gądecki: troską Kościoła jest życie wieczne a nie polityka

Ambona to nie miejsce na przemówienia polityków. Tym zdaniem można zakończyć dyskusję na ten temat, ale chyba się nie da. Kościół wypowiadał się na ten temat jednoznacznie, mówił o tym m.in. bp Adam Bałabuch.

– Kościół nie odcina się od problemów publicznych i społecznych, ale do wystąpienia polityków należałoby podchodzić z wielkim wyczuciem sytuacji, w której mieliby przemawiać. Jeśli jest faktyczna potrzeba, aby zabrali oni głos w miejscu świętym, należy zadbać, aby odbyło się to poza obrzędem liturgicznym i z przygotowanego miejsca poza prezbiterium (nie z ambony) – mówił w rozmowie z KAI bp Adam Bałabuch, Przewodniczący Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Europoseł Czarnecki na ambonie

Od strony teoretycznej sprawa wydaje się wyjaśniona i rozwiązana. Praktyka pokazuje jednak co innego. Kilka dni temu kolejny raz mieliśmy do czynienia z sytuacją, że polityk przemawiał z ambony. I to nie dlatego, że na nią wtargnął. Jak twierdzi, sam został o to poproszony.

– Ku mojemu zaskoczeniu zostałem na koniec mszy poproszony o powiedzenie paru słów. Byłem tym mile zaskoczony – relacjonował europoseł PiS. Miał też nie widzieć, że kilka osób wyszło ze świątyni, kiedy znalazł się przy ołtarzu. – Ksiądz proboszcz mnie zaprosił. Byłoby rzeczą absolutnie niewłaściwą, gdybym odmówił. Na przestrzeni ostatnich ponad 20 lat wielokrotnie mówiłem od ołtarza – podkreślał polityk w rozmowie z mediami.

Polityk pochwalił się tym wydarzeniem w mediach społecznościowych. Wrzucił zdjęcia z krótkim opisem, dziękując za gościnność.

Stanowisko kurii

Sprawę skomentował rzecznik wrocławskiej kurii. – Przepisy liturgiczne określają bardzo wyraźnie, kto ma prawo zawierać głos w czasie liturgii i jakie treści mogą być przekazywane z ambony. Ambona może być wykorzystana jedynie do głoszenia Słowa Bożego, nie powinny z niej być czytane nawet ogłoszenia parafialne, a tym bardziej nie powinna ona służyć wypowiedziom polityków – mówi ks. Rafał Kowalski, rzecznik wrocławskiej kurii. Kuria oczekuje wyjaśnień od proboszcza.

Kościół nie utożsamia się z żadną partią

Zaangażowanie Kościoła w politykę, nawet w tym wymiarze lokalnym, zawsze jest ze szkodą dla samego Kościoła. Polityk nie ma nic do stracenia – może tylko zyskać kilka głosów w wyborach. Kościół może za to stracić autorytet w oczach tych, którzy popierają inną partię. A przecież Kościół ma do zaoferowania znacznie więcej niż zbiór jakichś poglądów, jest ponad politycznymi podziałami. Przewodniczący KEP, abp Stanisław Gądecki, przypominając o zasadach dotyczących stosunku Kościoła do polityki podkreślał:

– Kościół z racji swej uniwersalnej misji, kierując swoje przesłanie do ludzi z wszystkich opcji politycznych, nie może utożsamiać się z żadną konkretną opcją polityczną, byłoby to bowiem szkodliwym wypaczaniem misji Kościoła. Ze względu na swoje zadanie i kompetencje Kościół nie może być na usługach stronnictw politycznych. Winien wystrzegać się włączania się do sporów na korzyść tego lub innego odłamu politycznego, bo odstręczałoby to od Kościoła ludzi innych przekonań politycznych. Winien też nie dać się zinstrumentalizować przez partie polityczne dla ich własnych, partykularnych interesów – mówił metropolita poznański

>>> Abp Gądecki: Kościół nie może utożsamiać się z żadną opcją polityczną

Polityk nie może przemawiać w kościele

Sprawę dla misyjne.pl komentuje ks. Bartek Rajewski, duszpasterz i felietonista. – To niebywała aberracja i patologia, gdy polityk przemawia w kościele. Nie znajduję innych słów na określenie takiej sytuacji. Niestety, dla niektórych księży kusząca jest wizja łatwej religii układów i kompromisów, podlewanej kolejnymi milionami srebrników z politycznych sakiewek – mówi kapłan. Podkreśla jednak, że nie zawsze wynika to ze złych intencji. – Często nie jest to wynik złej woli. Niektórym moim braciom w kapłaństwie wydaje się bowiem, że gdy będzie rządziła pewna opcja polityczna, będziemy mogli stanowić takie prawa, które sprawią, że Polska będzie bardziej katolicka. To straszny błąd! To redukcja chrześcijaństwa do ideologii. To próba tworzenia religii ludzi ceniących komfort, wygodę, łatwy sukces i święty spokój. Religii, w której nie potrzeba się wysilać, ewangelizować, katechizować. Taka religia nie ma jednak nic wspólnego z chrześcijaństwem – dodaje.

– Do znudzenia przypomina nam o tym papież Franciszek. Uczeń Chrystusa, czy to świecki, czy duchowny, to człowiek, który zachęca innych do wejścia w świat wartości swojego Mistrza. Bardziej niż sukces ewangelizacyjny zbudowany na fundamencie współpracy ze światem polityki i biznesu, liczy się nasza codzienna wierność Ewangelii. Najważniejsza jest wierność Chrystusowi. Kościół ma być „znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”. Agitacja polityczna nie ma nic wspólnego z budowaniem jedności, a „Kościół, który bierze ślub z jakąś partią, nie tylko zostaje wdową po następnych wyborach, ale wcześniej okazuje się niewierną żoną” – podsumowuje ks. Rajewski.

Każdy ma prawo do wiary. Politycy również. Nikt nie chce im tego odbierać. Ale wpuszczając na ambonę osobę, która reprezentuje tylko część społeczeństwa, proboszcz ryzykuje, że straci zaufanie reszty wiernych. A szkoda, bo Kościół ma coś lepszego niż obietnice wyborcze – ma Dobrą Nowinę.

Zobacz także
Wasze komentarze