fot. PAP/EPA/EMIL NICOLAI HELMS

Biskup Odessy: nie straciliśmy nadziei

Rosja prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie od ponad trzech lat. Odessa, nadmorskie miasto nad Morzem Czarnym, wielokrotnie była celem zmasowanych ataków. Pożary, przerwy w dostawie prądu i zniszczone bloki mieszkalne charakteryzują krajobraz miasta. Jednak w tej kryzysowej sytuacji kościół pozostaje miejscem schronienia dla wielu ludzi: „Kościół jest nadzieją dla ludzi” – mówi biskup Odessy Stanisław Szyrokoradiuk w wywiadzie dla niemieckiej rozgłośni katolickiej Radio Horeb.

Noce w Odessie są często naznaczone przez eksplozje. „Ostatnio miasto znalazło się pod zmasowanym ostrzałem” – relacjonuje biskup Szyrokoradiuk. „Dzięki Bogu jest dobry system obronny, ale nie wszystkie drony udało się zestrzelić. Niektóre trafiły”. Bloki mieszkalne stanęły w płomieniach, ale przynajmniej tej nocy nie było ofiar śmiertelnych – mała ulga pośród zniszczeń”.

Wojna pozostawia głębokie rany. „Najtrudniej jest iść na pogrzeb” – mówi biskup. „Niedawno musiałem pocieszyć rodzinę, która straciła już drugiego syna. Mieli sześcioro dzieci, a teraz dwoje nie żyje. Mieli zaledwie 24 lata”. Takie chwile są trudne do zniesienia – zwłaszcza, gdy wdowy i dzieci pytają „dlaczego”.

Kościół jako miejsce nadziei i pomocy

Szczególnie w tych czasach Kościół jest miejscem wsparcia dla wielu ludzi. „Codziennie mamy trzy msze święte. Ludzie przychodzą, by wspólnie się modlić – za swoich zmarłych bliskich, za ofiary wojny” – mówi biskup. Oprócz wsparcia duchowego, Kościół zapewnia również bardzo praktyczną pomoc. „Dwa razy w tygodniu rozdajemy żywność potrzebującym. Caritas organizuje większe projekty pomocowe, naprawia okna i drzwi oraz pomaga w odbudowie”. Bp Szyrokoradiuk podkreśla, że Kościół katolicki to coś więcej niż tylko miejsce modlitwy – to aktywna siła, która daje nadzieję. „Wiele osób straciło nadzieję w ciągu tych trzech lat. Ale Kościół robi wszystko, co w jego mocy, aby ją zachować” – zapewnia.

>>> Wzrasta agresja wobec duchownych w Polsce – połowa z nich doświadczyła przemocy [RAPORT]

fot. PAP/EPA/EMIL NICOLAI HELMS

Czy może być pokój?

Bp Szyrokoradiuk jest sceptyczny co do możliwych negocjacji pokojowych. „Nie możemy ufać wielkim ludziom, którzy obiecują pokój. Naszą jedyną nadzieją jest Bóg” – mówi. Jest szczególnie sceptyczny wobec prezydenta Rosji Władimira Putina: „Jak można ufać komuś, kto rozpoczął tę wojnę? Jak można ufać zbrodniarzowi wojennemu, który podpisał akt agresji?”.

Ostrzega przed uleganiem fałszywym iluzjom. „Dziś jest to Ukraina, jutro może to być Polska lub kraje bałtyckie. To nie jest lokalny konflikt, to zagrożenie dla całej Europy”. Niemniej jednak ma nadzieję na zjednoczoną społeczność międzynarodową, która wyznaczy granice Rosji.

Rola Watykanu i Kościoła powszechnego

Pomimo wszystkich wyzwań, Ukraina otrzymuje ogromne wsparcie ze strony Kościoła powszechnego. „Watykan pomaga od samego początku”, mówi biskup. „Kard. Konrad  Krajewski, papieski jałmużnik był tu kilka razy, pomoc humanitarna jest dostarczana regularnie, a jeńcy wojenni są uwalniani dzięki mediacji dyplomatycznej”.

Organizacje pomocowe, takie jak Renovabis, Pomoc Kościołowi w Potrzebie i Caritas z Niemiec, Austrii i Włoch również wspierają Ukrainę. „Dzięki tej pomocy nasi ludzie nie muszą głodować. Nawet podczas przerw w dostawie prądu generatory pomagają nam przetrwać” – mówi z wdzięcznością bp Szyrokoradiuk.

„Bóg jest z nami” – duchowy wymiar wojny

Wojna przyniosła nie tylko zniszczenia, ale także wzmocniła wiarę wielu ludzi. „Dojrzeliśmy przez te lata” – mówi biskup. „Pokładamy nadzieję w Bogu bardziej niż wcześniej”. Raz po raz widział znaki boskiej pomocy – ludzi, którzy zostali uratowani, modlitwy, które zostały wysłuchane. „Czy to nie cud, że taki mały kraj jak Ukraina przez trzy lata bronił się przed światową potęgą?” – pyta. „Być może straciliśmy terytorium, ale nie wolność. I nie straciliśmy nadziei”.

Bp Szyrokoradiuk kończy rozmowę pilnym apelem: „Módlcie się za nas. Módlcie się za nasz naród, za naszych rannych, za wszystkich, którzy cierpią z powodu tej wojny. Niech Bóg was błogosławi”.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze