fot. Archidiecezja Warszawska

Bł. Władysław z Gielniowa nie sprzyjał niegodziwości świata

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Można powiedzieć – święty i patron wielofunkcyjny. Nie ogranicza się do jednego miasta, ba! Do jednego państwa. Dziś obchodzimy jego wspomnienie. Jest to postać szczególna dla mieszkańców Warszawy, ale w tym roku jest ważny także dla wszystkich Polaków i Litwinów. Oba kraje obchodzą stulecie niepodległości.

Zakonnik, duszpasterz, artysta, poeta, edukator, propagator nowych trendów

Na początku ważna kwestia – to Władysław z Gielniowa. Wielu myli i mówi o „Goleniowie”, dlatego to warto od razu zapamiętać. Warto też zapamiętać błogosławionego Władysława z kilku innych powodów. O nich za chwilę. Najpierw go poznajmy. Gielniów to miejscowość koło Opoczna. Władysław pochodził z niezamożnej rodziny mieszczańskiej. Przy urodzinach otrzymał imię Jan. Po ukończeniu szkoły parafialnej udał się do Krakowa, gdzie kontynuował naukę w szkole katedralnej. Studiował na… Wydziale Sztuk Wyzwolonych Akademii Krakowskiej. Równocześnie wstąpił do zakonu franciszkanów – obserwantów pod wezwaniem Św. Bernardyna z Sieny. W zakonie przyjął imię Władysław (w wersji łacińskiej to Ladislaus, dlatego niekiedy przedstawiany jest jako Ładysław). Skończył studia filozoficzno-teologiczne. Święcenia otrzymał w 1466 r. Wyruszył wtedy z misją do różnych środowisk. Katechizował katolików, innowierców i pogan. Ganił występki zarówno bogaczy, jak i zwykłych ludzi. Wielka wiedza i rozmodlony tryb życia wzbudził zaufanie wielu. Stał się doradcą i spowiednikiem Anny Mazowieckiej.

Zdjęcie: warszawska parafia p.w. błogosławionego Władysława. Dziś odbyły się tam uroczystości odpustowe, fot. Urząd Dzielnicy Ursynów

Patron Polski, Litwy i Warszawy

Później w klasztorze krakowskim był odpowiedzialny za przygotowanie procesu beatyfikacyjnego Szymona z Lipnicy. Dwukrotnie pełnił funkcję zwierzchnika polskiej prowincji franciszkanów – obserwantów. Pieszo (!) przemierzał tereny Polski, Litwy i Rusi, by wizytować klasztory męskie i żeńskie. Troszczył się o to, by były wierne Regule Św. Franciszka i dbał o wysoki poziom intelektualny zakonników. Mówiono o nim, że sam dla siebie jest bardziej surowy, dla współbraci bardziej opiekuńczy, ale wymagający. Nie skupiał się wyłącznie na działalności religijnej. Zakładał biblioteki, zachęcał braci do twórczości literackiej. W 1488 r. opracował nowe konstytucje dla prowincji polskiej swojego zakonu. Służyła ona całemu zakonowi przez kolejne trzy wieki.

Zdrowaś, królewno wyborna,
Matka nasza miłosierna;
Zbawienie-ś ludzkie zrządziła,
Iżeś Boga porodziła,
Krysta Nazareńskiego.

Zdrowa, ty żywot słodkości,
Wzjawiłaś wielkie radości,
Pełna jeś boskiej miłości,
Porodziłaś przez boleści
Krysta Nazareńskiego.

Władysław jest właściwie pierwszym znanym z nazwiska poetą polskim piszącym w języku narodowym – pierwszym, który świadomie język polski uczynił tworzywem swoich wierszy. Jest on też pierwszym w historii naszej literatury poetą piszącym w dwóch językach – łacińskim i polskim. W oby tych językach tworzy z równą swobodą” (prof. Wiesław Wydra „O poetyckiej twórczości bł. Władysława z Gielniowa”, Pielgrzym Kalwaryjski 23/2005).

Chciał po polsku

Do liturgii Kościoła wprowadził nowy styl pracy duszpasterskiej – śpiewanie pieśni polskich w miejsce psalmów łacińskich. To wzbudziło entuzjazm wśród wiernych. Ludzie zaczęli żywo uczestniczyć w nabożeństwach. Przełożył „Godziny” z łaciny na język polski. Bardzo cenił i upowszechniał nabożeństwo do Męki Odkupieńczej Chrystusa oraz Imienia Jezus. Każde kazanie rozpoczynał od wezwania: „Jezu Nazareński, Królu żydowski…”. Dla celów katechetycznych ułożył wiele tekstów dydaktycznych i katechetycznych. Nie był jednak typowym naukowcem. Był znany z tego, że kazaniom lubił nadawać formę rymowanek. To ułatwiało ich zapamiętywanie, a także dalsze przekazywanie. To nie była jednak tylko zabawa! Stosując „abecedariusz”, przyczynił się do nauki czytania i pisania wśród wiernych. Na jego tekstach uczyła się młodzież szkolna w XVII w. Jego piękna pieśń „Żółtarz Jezusów” śpiewana jest zresztą do dziś.

Zdjęcie: pomnik Władysława z Gielniowa przed kościołem parafialnym na warszawskim Ursynowie, fot. Urząd Dzielnicy Ursynów

 

„Władysław był dużą indywidualnością, bardzo utalentowanym poetą. Dewizą życiową tego zakonnika była franciszkańska pokora, służba Boża i modlitwa, i tymi wartościami kierował się w swojej działalności literackiej”. (prof. Wiesław Wydra)

Tłumy wiernych

Pod koniec życia pełnił funkcję gwardiana i kaznodziei w klasztorze św. Anny w Warszawie. Na jego kazania (szczególnie te wielkopostne) przychodziły tłumy. Zmarł 4 maja 1505 r. Pochowany został właśnie w kościele św. Anny, blisko ołtarza. Warto o tym pamiętać, nawiedzając ten popularny w Warszawie kościół przy Krakowskim Przedmieściu. Rozkwitł jego kult, były świadectwa uzdrowień za jego przyczyną. Na jego grobowcu umieszczono napis: „Grób ten kryje zwłoki Błogosławionego Władysława, który nie sprzyjał niegodziwości świata, współkróluje ze świętymi, przychodzi z pomocą potrzebującym”. Został beatyfikowany 250 lat po śmierci. 11 lutego 1750 r. dokonał tego Benedykt XIV. Trzy lata później został ogłoszony patronem Polski i Litwy. W 1962 r. na prośbę kard. Stefana Wyszyńskiego papież Jan XXIII ogłosił go Głównym Patronem Warszawy. Dwa lata później Prymas Polski powołał komisję ds. wznowienia w Rzymie starań o kanonizację błogosławionego Władysława z Gielniowa.

„Historycy literatury, analizując utwory Władysława z Gielniowa, zauważyli, ze pisał on regularnym wierszem sylabicznym, stosował rymy wewnętrzne, anafory i inne środki wyrazu. Mają sporo uznania dla jego talentu i wkładu w rozwój naszego języka. Szkoda tylko, że w szkołach poświęca się temu poecie tak mało miejsca. Bo warto, żeby Polacy wiedzieli, że literatura w języku polskim nie zaczyna się dopiero od Reja i Kochanowskiego” (Marek Kalita, „Błogosławiony poeta” , Nasz Dziennik nr 135, 2005).

Zdjęcie: wnętrze kościoła p.w. bł. Władysława z Gielniowa, uroczystości odpustowe, 23.09.2018 r. Homilię wygłosił biskup polowy WP ks. Józef Guzdek. Fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

 

Zobacz także
Wasze komentarze