Być ciut lepszym niż trzeba [O KSIĄŻCE] 

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wzrusza, wyciska łzy. Do tego główny bohater, który przechodzi wewnętrzną przemianę, który z życiowego dramatu wyciąga pozytywy, z którym czytelnik może się identyfikować, zaprzyjaźnić. Książka idealna na film – rodzinny, przygodowy, z gatunku „okruchy życia”. Książka więc oparta na od dawna sprawdzonym schemacie. Jednak bardzo, bardzo się cieszę, że ją przeczytałem. I aż żal było kończyć!

„Cudowny chłopak” R. J. Palacio ma podtytuł „Wszyscy jesteśmy wyjątkowi”. August Pullman (Auggie) to chłopak, dzieciak, który w życiu nie ma lekko. I nie ma prosto. Dlaczego? Bo ma krzywą twarz. Powiecie – drodzy czytelnicy – że jestem zbyt dosłowny, ale właśnie tak o sobie mówi nasz bohater. Urodził się z bardzo rzadką wadą genetyczną. Nie czas i miejsce, by ją tu dokładnie teraz opisywać. Jednym słowem ma ciężko, bo nie dość, że ta przypadłość wymaga częstych operacji (w najmłodszych latach więcej czasu spędza w szpitalu niż w domu), to oczywiście utrudnia ona normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Bo nawet, gdy ktoś nie chce mu zrobić przykrości, to przy pierwszym spotkaniu, poznaniu i spojrzeniu nie potrafi ukryć zaskoczenia czy szoku. Auggie po jakiś czasie już się do tego przyzwyczaja, ale nie zawsze przychodzi mu to łatwo.

„Otworzyłem plecak, wyjąłem lunch i wolno, starannie odwinąłem kanapkę z folii. Nawet nie podnosząc głowy, wiedziałem, że ludzie się na mnie gapią, zerkają kątem oka, poszturchując się nawzajem. Myślałem, że do takich spojrzeń już przywykłem, ale jak się okazało, chyba nie całkiem…”.

„Cudowny chłopak” ma ciekawą strukturę – kolejne rozdziały to ta sama historia, ale opowiadana z perspektywy innej osoby: Augusta, Vii (siostry Augusta), Summer (koleżanki ze szkoły, o szkole będzie za chwilę), Jacka (kolegi ze szkoły, może nawet przyjaciela?), Justina (chłopaka siostry). To bardzo przydatny zabieg, chociażby dlatego, że uzmysławia nam, że z trudną sytuacją mierzy się nie tylko osoba, której problem dotyczy osobiście, ale także wszyscy inni. Każdy widzi to i czuje trochę inaczej i każdy na swój sposób (lepszy lub gorszy) sobie z tym radzi (lub nie). Ciekawe i nieco zabawne może być to, że właśnie ci, którzy są nieco z boku i którzy – wydawałoby się – powinni mieć łatwiej, miewają niekiedy trudniej.

Jest w tej książce coś, co wraca w każdym rozdziale i za każdym razem jest widoczne coraz wyraźniej. To miłość w rodzinie Augusta. Między nim, jego starszą siostrą i rodzicami. To ona daje mu poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa, jest tarczą nie do zdarcia. Jego siostra (w „swoim” rozdziale) opowiada nam: „Nigdy nie widziałam Augusta takim, jakim widzieli go inni ludzie. Zadawałem sobie sprawę, że nie wygląda całkiem normalnie, ale nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego jego widok wywołuje u obcych szok. Przerażenie. Odrazę. Lęk. Jest bardzo dużo słów, którymi mogłabym opisać odczucia na twarzach ludzi”. (…) „Jego oczy znajdują się jakieś dwa i pół centymetra poniżej miejsca, gdzie powinny być, niemal w połowie policzków. Są bardzo pokrzywione i wyglądają prawie jak ukośne szpary, które wycięto mu w twarzy, a lewe jest wyraźnie niżej niż prawe. Do tego są wyłupiaste, bo się nie mieszczą w zbyt płytkich oczodołach. Górne powieki cały czas opadają do połowy oczu, co może nasuwać myśl, że August przysypia”. Dom to bezpieczna przystań, jednak rodzice chcą, by nie była dla ich syna szklanym kloszem. To oczywiście ryzyko – trudnych chwil, cierpienia, a nawet porażki. Wszyscy, mimo lęku i wątpliwości, próbują jednak to ryzyko podjąć. Szkoła to największe (na tym etapie życia) wyzwanie dla Augusta. Nie intelektualne – to świetnie rozwinięte pod tym względem dziecko.

Książka uczy, że czasami warto zmienić zdanie, wycofać się ze swojej decyzji, a niekiedy twardo i konsekwentnie iść na drodze do obranego celu. To wybory, których dokonują zarówno dzieci, jak i dorośli.

„Jeśli możesz dać dowód albo swojej racji albo dobroci, daj dowód swojej dobroci”.

„Cudowny chłopak” to kopalnia życiowych mądrości i zbiór przydatnych cytatów. Mam pomysł, by sobie wypisać część z nich i przypiąć na korkowej tablicy. Są naprawdę cenne. To książka, która może motywować (do niepoddawania się w trudnych życiowych sytuacjach), która namawia do afirmacji życia (bez względu na to, jak wiele sytuacji i ludzi może próbować nam dodać do życia radość). Książka uświadomiła mi, że tak naprawdę człowiek (jego słowo, zachowanie) może wiele. Może niszczyć, deptać, a może i uwznioślać, góry przenosić. Auggie – na swojej wyboistej drodze – spotyka się z jednymi i drugimi. Jednych i drugich jest więcej wtedy, gdy decyduje się iść do szkoły. To oczywiste. To cena za próbę podejmowania wyzwań. Cena, którą chyba warto zapłacić. A wręcz na pewno!

„– Mamo, czy ja zawsze będę miał kłopoty z takimi głupkami? Nawet gdy dorosnę, też tak będzie? – Na tym świecie zawsze znajdą się jakieś głupki, Auggie. Ale moim zdaniem i zdaniem taty na ziemi jest więcej dobrych ludzi niż złych, a dobrzy ludzie troszczą się o innych”.

Jest to historia, która (to czuje się od początku) zmierza do happy endu, ale czy to jakaś wada? Czy nie powinniśmy wierzyć w szczęśliwe zakończenia? Książka mówi przede wszystkim to, że trzeba do tego dążyć, przynajmniej na tyle powinno być nas stać. „Może przyjmiemy w życiu nową zasadę… zawsze bądź ciut lepszy niż trzeba” – mówi dyrektor szkoły, w której uczy się Auggie. Mówi to w bardzo ważny dla Auggiego dzień. A ja bym dodał od siebie: „zawsze bądź ciut lepszy niż trzeba. Wtedy będziesz i lepszy, i piękniejszy”. Nam  oczywiście przypomnieć się mogą wtedy słowa Jana Pawła II: „Wymagajcie od siebie choćby inni od was nie wymagali”. Współgrają bardzo dobrze z ta historią. Powieść „Cudowny chłopak” rozeszła się na świecie w nakładzie ponad sześciu milionów egzemplarzy. Gdyby każdy z czytelników zastosował się do tej zasady, świat byłby dużo lepszy i dużo piękniejszy!

„Jak ludzie będą nas pamiętać, świadczą nasze czyny. One są najważniejsze. Ważniejsze od tego, co mówimy i jak wyglądamy”.

Nie widziałem filmu, który przyciągnął do kin tłumy. Filmu z Julią Roberts, Owenem Wilsonem i Jacobem Tremblayem. Specjalnie. Nie chciałem mieć w głowie wdrukowano obrazu „Cudownego chłopaka”. Już teraz wiem, jak wyglądał i że był cudowny. Był pięknym człowiekiem. Teraz mogę zobaczyć film.

Być ciut lepszym niż trzeba [O KSIĄŻCE] 
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze