szpital eutanazja

Fot. pixabay

Czy śmierć kliniczna ma sens? Co chce nam powiedzieć Pan Bóg?

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Każdego z nas czeka ten trudny moment i z każdą sekundą życia zbliżamy się do niego. Przyjdzie taki dzień, w którym nasze ciało, podległe zniszczeniu, przestanie nam służyć. Umilknie echo serca, zgasną funkcje życioweZapadniemy się w otchłań. I tylko Bóg wie, co czeka nas po tamtej stronie. A jeśli w pewnej chwili pozwoli nam wrócić? 
 
Niewiele jest tematów budzących takie zainteresowanie jak śmierć kliniczna. Wydaje się to zresztą zrozumiałe – problem tego zjawiska dotyczy praktycznie wszystkich wymiarów życia człowieka. Nie tylko jego sfery biologicznej, ale także – a może zwłaszcza – przestrzeni duchowejCo tak naprawdę dzieje się z nami w chwili przekroczenia progu wieczności? Dlaczego niektórzy doświadczają śmierci, by powrócić do życia? Co chce nam przez to powiedzieć Pan Bóg? 

fot. pixabay

Bóg mówi „zobacz”  

Śmierć kliniczna jest stanem faktycznego zaniknięcia funkcji życiowych, jednak przy zachowaniu pewnego pola aktywności mózgu. Udało się to stwierdzić dzięki badaniom elektroencefalograficznym przeprowadzonym na osobach, które przeżyły to doświadczenie. Laicy tłumaczą, że wrażenia zarejestrowane przez tych, którzy mają za sobą śmierć kliniczną to jedynie nieskoordynowana aktywność mózgu  intensywna praca pobudzonej wyobraźniJak jednak wyjaśnić pewną prawidłowość, rejestrowaną przez tych, którzy doświadczyli wejścia w życie po życiu? Większość ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną, podobnie opisuje to doświadczenie – ciemny, klaustrofobiczny tunel, na końcu którego znajduje się nieziemska jasność. Dusza, która odrywa się od ciała, pragnie poruszać się w jej stronę, mimo całego lęku jakim napełnia ją przestrzeń tunelu. Niektórzy podkreślają, że temu zjawisku towarzyszy „anielska” muzyka. Ci, którzy znaleźli się w tej sytuacji wspominają ogarniające ich poczucie miłości i ciepła  tak silne, że nie czuli już chęci powrotu na ziemię, a jedynie pragnienie złączenia się ze Światłem. Jaki jest sens tego doświadczenia na tym etapie? Chodzi o ukazanie Boga, który nie tylko jest Panem życia i śmierci, ale przede wszystkim kochającym Ojcem, który chce wszystkie swoje dzieci przyciągnąć do Siebie. Pan Bóg mówi do człowieka: ”zobacz”, by ten uświadomił sobie, że „On jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności” (1J 1,5) 

>>> Czy brakuje w nas przestrzeni do rozmawiania o śmierci [WYWIAD]

Bóg mówi „wracaj”  

Nasza wiedza o doświadczeniu śmierci klinicznej pochodzi rzecz jasna od tych, którzy jej doświadczyli. Nie mogliby o tym opowiedzieć, gdyby w pewnym momencie pozaziemskiej drogi nie usłyszeli polecenia „wracaj”. Dlaczego więc Światłość decyduje o tym, że ktoś ma po takim doświadczeniu powrócić na ziemię? Przecież osoby, które to wydarzenie przeżyły podkreślają, jak bardzo chcą iść w stronę światła, jak w miarę zbliżania się do wszechogarniającej jasności przestają tęsknić za światem, który znają. A jednak muszą zawrócić. Każdy człowiek ma na ziemi do wypełnienia swoją misję. Być może Bóg uznaje, że ci ludzie nie są jeszcze ostatecznie gotowi na spotkanie z Nim twarzą w twarz, bo chce dać im szansę na realizację dobra, które jeszcze ich życie ma szansę przynieść. Wydaje mi się, że za doświadczeniem śmierci klinicznej stoi też jeszcze jedna ważna przestroga. To przekaz Boga, który jest jak konkretny impuls: „wracaj” i zmień swoje życie – bo teraz wiesz, że Ja Jestem.  

szpital

Fot. pixabay

Bóg mówi „bądź Moim świadkiem”  

Ci, którzy wracają z drogi do wieczności, bardzo często po powrocie do zdrowia dzielą się tym, czego doświadczyli. Mam wrażenie, że właśnie tutaj kryje się ta największa Boża nauka płynąca z przeżycia śmierci klinicznej. Wynikałoby to z pewnej naturalnej kolei rzeczy. „Zobaczyłeś”, „wróciłeś”, więc… „bądź Moim świadkiem”. Pan Bóg potrzebuje osób, które na ziemi zaświadczą o tym, że On jest. Przeżycie tak silne jak śmierć kliniczna, dające właściwie pewność Jego egzystencji, sprawia, że ten kto go doświadczył chce mówić o dobroci, miłości i jasności, która płynie od Boga. Będzie świadczył o tym, że zbawienie jest realne, a uczciwym i pobożnym życiem naprawdę można na nie zasłużyć. Świadectwo takiej osoby może pomóc w powrocie do Ojca tym, którzy z jakichś przyczyn się od Niego oddalili, lub nawet zwątpili w Jego istnienie. W końcu Panu Bogu najbardziej na nich zależy. Po to przyszedł, „aby odszukać i ocalić to, co zginęło” (Łk 19,10)  
 
Miałem w życiu okazję przeczytać kilka książek, które dotykają tematu śmierci klinicznej. Szczególnie utkwiło mi w pamięci zdanie zapisane w jednej z nich, wypowiedziane przez mężczyznę, który na skutek wypadku znalazł się na granicy życia i śmierci. Jedna z pierwszych myśli, które wypowiedział zapytany o przeżycia brzmiała:

 „Narodziłem się na nowo. I myślę, że to narodzenie jest najważniejsze”. Bo przeżycie własnej śmierci to narodziny nowego człowieka, który żyjąc odtąd ze świadomością Bożej obecności będzie żył tak, żeby kiedyś na nowo znaleźć się w Jej blasku.    

Zobacz także
Wasze komentarze