Dialogi z Arcybiskupem: o szukaniu woli Bożej

10 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

O szukaniu woli Bożej, wierności, poszukiwaniu obiektywnej prawdy, a nie kompromisu i wielkiej miłości Boga wobec nas mówił podczas Dialogów z Arcybiskupem metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski w kościele Najświętszej Marii Panny z Lourdes w Krakowie.

W katechezie rozpoczynającej spotkanie dotyczące rozeznawania i wypełniania woli Bożej arcybiskup Jędraszewski wskazał na Pana Jezus, który do końca wypełnił wolę swojego Ojca. Zrobił to z miłości.
– On niejako dobrowolnie wydaje się na mękę właśnie po to, żeby spełnić wolę Ojca, która jest wolą wypływającą z Jego miłości, a On odpowiada na tę miłość Ojca swoją gotowością na cierpienie i w ten sposób także On pokazuje jak bardzo ukochał człowieka (…) Proszę popatrzeć, że jeżeli wychodzimy z takiego rozumienia woli Bożej będącej przejawem największej miłości, to Bóg nie jest tyranem, ale jawi się przede wszystkim jako zatroskany o swoje dzieci Ojciec.

Odwołując się do pytania postawionego w sondzie o rozumienie fragmentu modlitwy „bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”, metropolita podkreślił, że aby dobrze zrozumieć ten fragment trzeba odwołać się do samego początku modlitwy, a więc do słowa „Ojcze”.
– Ojcze, a więc Ty, który mnie kochasz, który dałeś mi życie, jesteś o mnie zatroskany. Ja staram się dorastać do Twoich ojcowskich wobec mnie oczekiwań. Twoje oczekiwania są wielkie i niekiedy wydaje się przekraczające moje możliwości więc proszę Cię o pomoc. Pomóż mi, żebym spełniał Twoją wolę i żeby cały świat Twą wolę spełniał i żeby tak się działo tutaj na ziemi, jak się dzieje w niebie, gdzie jest pełna szczęśliwość, gdzie jest pełnia dobroci i pełnia miłości.

A zatem mamy do czynienia z ogromnym pragnieniem człowieka, który doświadcza miłości Bożej i chce na tę miłość odpowiedzieć. Nie jest to łatwe i kosztuje, jak podkreśla arcybiskup. tak samo było w przypadku samego Chrystusa, a widać to najlepiej w scenie z Ogrójca.
– Nieraz czujemy się bardzo słabi wobec Bożych wymagań. Ale to co wynika zwłaszcza z Łukaszowego opisu tej sceny, to fakt, że nie jesteśmy sami, Bóg nam pomaga w tym trudnym momencie decyzji.

Druga część spotkania tradycyjnie składała się z pytań, na które odpowiadał arcybiskup Marek Jędraszewski. Pierwsze z nich dotyczyło rozpoznawania woli Bożej w codziennych wyborach. Czy istnieje wola Boża, która jest bliższa i dalsza tzn. na konkretny dzień, tydzień i na całe życie? I jeżeli takie „wole Boże” istnieją, czy stoją w jakiejś relacji do siebie?

W odpowiedzi metropolita wyjaśnił, że Bogu chodzi przede wszystkim o nasze zbawienie i na tym zależy Mu najbardziej.
– To jest podstawowy zamiar Pana Boga wobec nas. W tym wielkim Bożym zamiarze możemy odczytać różnego rodzaju inne, powiedzmy cząstkowe zamiary. One odnoszą się przede wszystkim do miejsc jakie mamy zajmować w życiu osobistym, społecznym, w Kościele. To jest problem tego, co nieraz nazywamy powołaniem do małżeństwa, do życia samotnego, ale także do życia w celibacie, gdy chodzi o kapłanów, zakonnice.(…) Trzeba to rozpoznać, pogłębiać w sobie przez modlitwę, formację, rozmowy, spotkania z innymi ludźmi.

Arcybiskup podkreślił, że te rozpoznania dotyczą także poszczególnych momentów życia, bo codzienność składa się z poszczególnych, pomniejszych wyborów. Metropolita podał przykład sakramentu małżeństwa, który jest wyborem fundamentalnym, ale małżonkowie ciągle muszą ten wybór potwierdzać w codzienności. Rozgrywa się tu problem wierności, a wolą Bożą na pewno jest, by małżonkowie pozostali sobie wierni.
– Realizacja powołania jest przejawem realizacji posłuszeństwa Bogu i woli Bożej. I lekceważąc to, co się kiedyś powiedziało niewątpliwie dochodzi do lekceważenia czy wprost odrzucania woli Bożej.

Kolejne pytanie dotyczyło piekła – Pan Bóg wiedział, że niektóre osoby będą potępione. Skazał je na wieczne potępienie. Ten obraz kłóci się więc z obrazem miłosiernego Ojca.

W odpowiedzi metropolita krakowski powiedział, że to nie kłóci się obrazem Ojca miłosiernego, ale kłóci się z naszymi wyobrażeniami o dobroci, przebaczeniu, miłosierdziu, złu.
– Chodzi o to, żeby z pokorą i pewną otwartością przyjąć to, co mówi nam o Bogu Pan Jezus. Przyszedł nam Pana Boga objawić, (…) pokazać kim jest Bóg Ojciec i jakie są Jego wobec nas ludzi zamiary. (…) Tymczasem buntujemy się, bo chcielibyśmy innego Boga niż nam to objawia Pan Jezus. Ale na tym polega wiara chrześcijańska, że my przyjmujemy jako prawdziwe to, co mówi nam Pan Jezus i co podaje do wierzenia w sposób bardzo precyzyjny takie czy nie inne orzeczenie Kościoła w odniesieniu do wiary. Z całym posłuszeństwem wobec autorytetu Kościoła, który naucza.

Arcybiskup podkreślił zarazem, że istnieje pewna przestrzeń dyskusji, ale jest granica, po przekroczeniu której sami siebie stawiamy poza Kościołem, bo stajemy się od niego mądrzejsi.
– Trzeba pokornej postawy wobec nauczania Kościoła, co nie jest rzeczą łatwą. (…) I albo przyjmujemy to nauczanie Kościoła, albo próbujemy sobie stwarzać własny obraz Boga i nie zawsze nasze drogi będą się pokrywały z drogami, które wytyczył nam swoim nauczaniem, życiem i posłuszeństwem Bogu aż do końca Pan Jezus – powiedział metropolita.

W kolejnym pytaniu mężczyzna wyznał, że ma narzeczoną, mimo tego czuje powołanie kapłańskie, ale ma mnóstwo wątpliwości i nie wie jak postąpić.

Arcybiskup zaznaczył, że narzeczeństwo jest już pewnym zobowiązaniem, domagającym się pójścia za tym, co się drugiej stronie oświadczyło. Ale nie znaczy to, że nie może wtedy pojawić się wezwanie Boga do życia w celibacie.
– Trzeba to bardzo głęboko rozważyć, szukać wsparcia i zrozumienia u ludzi mądrych, np. u spowiednika czy jakiegoś mądrego człowieka.

Arcybiskup podkreślił, że myśl taka w sytuacji narzeczeńskiej może być nawet pokusą. Ale może też rzeczywiście pochodzić od Pana Boga. Trzeba to dobrze rozpoznać i przyjąć to, czego Pan Bóg naprawdę chce.

Wielu dziś jest świeckich ewangelistów, którzy głoszą Chrystusa przed rzeszami ludzi. wybitny teolog Hans Urs von Balthasar powiedział kiedyś, że tacy świeccy będą problemem dla Kościoła. czy taka jest wola Boża?

W odpowiedzi na to pytanie arcybiskup zwrócił uwagę, że trzeba dobrze zrozumieć, co teolog miał na myśli mówiąc, że będą oni problemem dla Kościoła. Czy będą ciężarem czy może twórcami nowej rzeczywistości trudnej do przyjęcia dla niektórych? Metropolita wspomniał swoją niedawną wizytę w Luksemburgu, gdzie idąc w procesji, widział ludzi siedzących i popijających piwo, którzy dziwili się na ich widok. Ale spostrzegł także, że wielu, siedząc przy stolikach, modliło się, odmawiając różaniec.
– Niezgłębione są drogi Boga i nie można Duchowi Świętemu stawiać żadnych barier – mówił arcybiskup. Ostrzegał jednak przed niebezpiecznym skupianiu się tylko na emocjach, bo to może być problem dla Kościoła i to właśnie mógł mieć na myśli Hans Urs von Balthasar.

Kolejne pytanie związane było z tym jak należy traktować prywatne proroctwa i czy tam rzeczywiście Pan Bóg objawia swoją wolę?
Arcybiskup wspomniał, że w swojej korespondencji często zdarza się mu dostawać proroctwa względem siebie albo ważne informacje od Boga, które musi przekazać Kościołowi.
– Zgodnie z nauką Kościoła objawienia i proroctwa, w które my jako katolicy mamy obowiązek wierzyć skończyły się wraz ze śmiercią ostatniego Apostoła.

Metropolita podkreślił, że jest wiele objawień zatwierdzonych przez Kościół, ale nie musimy w to wierzyć. Możemy, ale nie jesteśmy do tego zobowiązani. Dlatego, jak tłumaczył arcybiskup, nie wszystkie kraje przyjęły orędzie z Fatimy czy do tej pory nie ma jednoznacznego potwierdzenia objawień w Medjugorie. Kościół jest w takich sprawach bardzo ostrożny.

Kolejne pytanie brzmiało: Czy wolą Boga jest wobec osób LGBT pozostawienie ich samotnych wobec życiowych zmagań, marginalizacja i wyłączenie ich z życia rodzinnego, powołań duchowych poprzez bycie singlem, zastąpienie rodziny spółką prawa handlowego, uznanie za ułomnych i niebezpiecznych dla cywilizacji? Czy może wprowadzenie w prawidłowe relacje społeczne?

Arcybiskup zaznaczył, że w Kościele jest bardzo jasna wizja człowieka jako kobiety i mężczyzny oraz wizja rodziny, jest to wpisane w ludzką naturę i zostało nam objawione przez Boga.
– Na straży tego stoi Kościół, bo inaczej sprzeniewierzyłby się temu, o czym mówi nam Pismo Święte, o czym nauczał Pan Jezus. My nie możemy zmieniać nauki Pana Jezusa. I dlatego wizja małżeństwa i rodziny jest głoszona przez Kościół bardzo jednoznacznie.

Dlatego też, jak tłumaczył metropolita, związek jednopłciowy nie jest małżeństwem i adopcja przez takie osoby dzieci nie ustanowi ich rodziną w zamyśle Bożym.
– Ale wcale nie znaczy to, żeby osoby, które należą do grupy LGBT były odrzucane, lekceważone, piętnowane. To byłoby niezgodne z tym do czego wzywa nas Pan Jezus, mówiąc o konieczności miłości drugiego człowieka. Mamy go kochać, mamy go szanować, ale to nie znaczy, że na wszystko czego by chciał, albo co mówi mamy się zgadzać. To są dwie różne rzeczy.

Ostatnie pytanie ze skrzynki pytań dotyczyło napisów na nagrobkach „Bóg tak chciał” oraz tego czy osobie chorej na raka można powiedzieć, że taka jest wola Boża?

Metropolita potwierdził, że rzeczywiście na cmentarzach są takie napisy i najczęściej dotyczą kogoś, kto zginął tragicznie. Dla bliskich jest to szok i ten napis może być wyrazem pogodzenia – nie wiem czemu tak się stało, ale przyjmuję ten fakt w zaufaniu Bogu.
– Często myślimy, że najwyższym zamiarem Boga wobec nas jest życie lekkie, łatwe i przyjemne, a jeśli nie to, to przyjemniej życie w zdrowiu i po najdłuższe lata. Życzymy sobie tego, ale nieraz jest różnie.

Arcybiskup wspomniał osobach chorych od urodzenia, nad którymi opieka jest trudnością nie tylko dla nich samych, ale całego otoczenia. Wymaga to nieraz heroizmu.
– Kiedy patrzymy na to w kategoriach chrześcijańskich czyli w kategoriach miłości Boga a także śmierci i zmartwychwstania

Chrystusa, te czysto doczesne spojrzenia czy oceny okazują się niewspółmierne do tej głębi, jaką o życiu człowieka, o tym jak Pan Bóg na nas patrzy mówi chrześcijańska wiara. A my nie chcemy na nasze życie patrzeć oczami świata, ale oczami Chrystusowej Ewangelii. I na tym także polega nasze wzrastanie w wierze także w chwilach nieoczekiwanej własnej czy czyjejś choroby.

Metropolita przypomniał także heroiczne zmaganie z cierpieniem Jana Pawła II na oczach świata, który głęboko wierzył, że taki jest zamysł Boga wobec niego i niósł to cierpienie aż do końca.

Kolejna postawiona wątpliwość to szukanie odpowiedzi w Piśmie Świętym na różne pytania poprzez otwieranie Pisma na przypadkowej stronie. Czy niej jest to nadużycie?

Arcybiskup wspomniał o ostrożności w takich praktykach. Mówił co prawda o świętych, którzy pod wpływem jednego fragmentu Pisma Świętego doznawali głębokiej przemiany i nawrócenia, jak choćby św. Augustyn, ale otwieranie Pisma Świętego na chybił trafił i czytanie fragmentu jako czegoś, co Pan Bóg teraz właśnie chce mi powiedzieć może być nadużyciem. Warto w takich chwilach poradzić się kogoś mądrego, np. spowiednika.

Pojawiło się także pytanie o konfliktowe sytuacje w Kościele, kiedy każda że stron odwołuje się do woli Bożej, a ich stanowiska się wykluczają.

Metropolita przestrzegał przed tym, żeby w konflikcie powoływać się na wolę Boga, skoro wolą Boga na pewno nie są podziały, ale z drugiej story na pewno nie jest nią także udawana jedność.
-Nie bez powodu Pan Jezus na zakończenie Ostatniej Wieczerzy modlił się o jedność. Już zdawał sobie sprawę – będą podziały. Wraz z tymi podziałami będą zgorszenia. Jeśli zgorszenia to także antyświadectwo, a tym się ludzi nie przyciągnie do Kościoła. I to jest chyba najważniejsze zadanie, by w chwilach podziału modlić się o jedność budowaną na prawdzie. Nie na prawie konsensusu, ale prawdzie obiektywnej, bo taka wyzwala, a my chcemy ją rozpoznać, z pokorą ją przyjąć a jednocześnie tak postępować, by się nawzajem nie ranić i nie tworzyć spirali nienawiści, wzajemnego odrzucenia, bo wtedy powrót do prawdziwej jedności staje się czymś niezwykle trudnym.

Ostatnie z pytań dotyczyło zerwania związku małżeńskiego – jak jest z wolą Bożą wobec drugiego małżonka oraz Auschwitz i woli Boga względem tego miejsca.
– Kto wie czy w takich sytuacjach, w których znajdujemy się wobec wielkiego misterium zła nie jest najlepiej przyjąć postawę papieża Franciszka, który będąc w Auschwitz milczał. Modlił się i milczał.

Arcybiskup przypomniał także że w Auschwitz był także św. Maksymilian Kolbe, bo tam, gdzie jest ogrom zła, tam jest jeszcze więcej miłości, która to zło potrafi przezwyciężyć.

Odpowiadając na pytanie o zerwanie przysięgi małżeńskiej, arcybiskup wskazał na wspólnoty dla osób porzuconych, które chcą być wierne, modlą się za współmałżonka i proszą także o siły dla siebie. Takie osoby, jak podkreślił metropolita, zasługują na ogromny szacunek i są otoczone opieką ze strony Kościoła.

Dialogi z Arcybiskupem: o szukaniu woli Bożej
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze