Marcin Porożyński OP

Dominikanin z Krakowa: chwyciłem za koronkę przy moim pasku i zacząłem się modlić za ofiary

Poruszającą relację z sobotnich wydarzeń z Krakowa zamieścił w internecie dominikanin Marcin Porożyński. „Spod ostrzału uciekło ok. 30 osób, którzy schronili się w naszym klasztorze. Byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem ich w atrium – ludzi, którzy mówili raczej cicho, ale ich wzrok krzyczał. Pytali się, czy mogą zostać za zamkniętymi drzwiami – mogli, oczywista. Zostali zaopoiekowani” – tak zaczął swój wpis na Facebooku.

Klasztor krakowskich dominikanów znajdował się bardzo blisko miejsca, w którym doszło do sobotniego ataku w Krakowie. Przypomnijmy, 24-letni Polak wjechał samochodem na płytę Rynku Głównego w Krakowie, z którego zaczął strzelać do przypadkowych ludzi. Zabił 6 osób, kilkanaście ranił. Dwoje policjantów – którzy go obezwładnili – jest w stanie krytycznym. W szpitalach trwa walka o ich życie.

Dominikanin, opisując dramatyczne wydarzenia, wspomniał, że w ten dzień odwiedzili go rodzice. Przyjechali z Poznania. „Koło 14:10 przyjechali z Poznania w odwiedziny. Bogu dziękujemy, że najpierw poszliśmy na obiad, a później do pokoju gościnnego, gdyż mieści sie on przy ulicy, którą przed 15:00 przejeżdżał strzelający terrorysta” – pisze o. Porożyński.

„Po odprowadzeniu rodziców, gdy było już wiadomo, że sprawca został zatrzymany, wyjrzałem zobaczyć, co się dzieje na ulicy. Tam jak zwykle dużo turystów, ale i odgłos przelatujących helikopterów; wycie syren. Widziałem jak Straż i przypadkowi przechodnie udzielali pomocy postrzelonej, zanim przyjechała karetka. Dużo osób już tam było, więc ja po prostu schwyciłem za koronkę przy moim pasku i zacząłem się modlić za ofiary, a szczególnie za tę panią, na którą patrzyłem, a której ciało nosiło 2 lub 3 rany postrzałowe” – czytamy w dalszym fragmencie wpisu.

Dominikan napisał później, że zdał sobie sprawę, że na miejscu tej kobiety mógł być ktokolwiek z tych wspaniałych ludzi, których poznał w atrium. „To mógł być ktoś z moich braci, że to mogli być moi rodzice. Ale dzisiejsze ofiary to właśnie są wspaniali ludzie – czyiś bracia czy siostry, czyiś rodzice, przyjaciele, małżonkowie. Nawet nie wiem jak opisać tę szkodę, że ta pani i inni postrzeleni nie zdołali znaleźć się w tym czy innym atrium – azylu. Bardzo proszę o modlitwę za nich i ich bliskich”.

W Polsce dziś i jutro (w niedzielę 8 listopada oraz w poniedziałek 9 listopada) trwa żałoba narodowa. Żałoba w Krakowie potrwa do środy, 11 listopada.

Galeria (7 zdjęć)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze