fot. unsplash/Omurden Cengiz

Dziecko urodziło się żywe, mimo że matka zażyła pigułki aborcyjne

Co najmniej dwie kobiety zmarły po zażyciu pigułek w ramach tzw. domowej aborcji, która od marca możliwa jest w Wielkiej Brytanii. To pierwsze dramatyczne skutki „domowej aborcji„, która od niedawna dozwolona jest na Wyspach. Są też dowody na to, że tabletki na szczęście nie są zawsze skuteczne…

Organizacje pro-life mówią o „wierzchołku góry lodowej”, a rząd prowadzi dochodzenie w sprawie bezpieczeństwa, liczby i skutków aborcji, przeprowadzanych w ramach przepisów antykryzysowych w związku z pandemią COVID-19. Mail w tej sprawie, zatytułowany „eskalacja ryzyka”, wyciekł ze skrzynki regionalnej szefowej położnych publicznej służby zdrowia w Anglii. Mail ujawnił, że policja wszczęła dochodzenie w sprawie morderstwa dziecka, które urodziło się żywe, mimo że matka zażyła pigułki aborcyjne w 28 tygodniu ciąży. Znane są przypadki kobiet, które stosowały pigułki po przekroczeniu, wymaganego prawem, limitu 10 tygodni życia dziecka. Wiadomo, że policja prowadzi śledztwa w co najmniej 13 sprawach na tle tzw. domowej aborcji.

Londyn

fot. unsplash


W wyniku działań prowadzonych incognito znaleziono dowody na narażanie życia kobiet przez osoby, które przeprowadzają aborcję. Policji znane są przypadki, w których zabrakło podstawowej kontroli stanu zdrowia matek przed wysłaniem im pigułek aborcyjnych. Dochodzenie wykazało również, że pigułki te można łatwo zdobyć i podać innym, potencjalnie również pod przymusem. Wiele kobiet doświadczyło poważnych i bardzo bolesnych problemów zdrowotnych po zażyciu tabletek. Mowa jest nawet o tak drastycznym doświadczeniu, że nazwano je „przejściem przez piekło” jednej z kobiet, która, jak to określiła, „myślała, że umiera”.

>>> Czy aborcja we Francji będzie legalna aż do porodu?

W lipcu doszło do historycznego wydarzenia w brytyjskim parlamencie, kiedy to parlamentarzyści po raz pierwszy nie poparli dalszej liberalizacji prawa aborcyjnego w Anglii i Walii, głosując przeciw poprawce legalizującej aborcję na żądanie i z dowolnego powodu aż do 28. tygodnia życia dziecka. Posłowie zanegowali również możliwość dokonywania aborcji gdziekolwiek, co oznacza, że wprowadzona spec-ustawą tzw. domowa aborcja nadal możliwa jest tylko czasowo. Poseł Fiona Bruce wnioskowała wówczas poprawkę, wzywającą rząd do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie bezpieczeństwa, liczby i skutków aborcji, przeprowadzanych w domu, w ramach przepisów dotyczących kryzysu COVID-19. Rząd zdecydował się przeprowadzić pełne dochodzenie w tej sprawie, a minister ds. kobiet Victoria Atkins zapowiedziała, że polityka tymczasowej zgody na aborcje domowe będzie kontynuowana „do zakończenia publicznych konsultacji i podjęcia decyzji”.

fot. pixabay

Jak informuje organizacja Right to Life (Prawo do Życia), „podmioty świadczące usługi aborcyjne, które chcą trwałej legalizacji aborcji domowej, raczej nie ujawniają, ile komplikacji lub poważnych incydentów powstało w wyniku świadczonych przez nich usług. Prawdopodobnie o wielu innych przypadkach osoby, przeprowadzające aborcję, nie wiedzą, ponieważ większość kobiet nie przyzna się, że złamały prawo, korzystając z ich usług lub nawet nie zdawały sobie sprawy z tego, na jakim etapie rozwoju było dziecko, skoro nie zostało zrobione USG. Program aborcji domowej powinien zostać natychmiast zawieszony” – podkreśla Right to Life. Organizacja uruchomiła na swojej stronie narzędzie, umożliwiające szybki i łatwy kontakt z lokalnymi posłami, aby wezwać ich do natychmiastowego zastopowania domowej aborcji.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze