Fot. pixabay

Ekspert zbrojeń: bez zawieszenia broni trudno będzie wygrać z koronawirusem

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W starożytności przerywano wojny na czas igrzysk olimpijskich. W tym roku pandemia spowodowała przeniesienie tych zawodów na przyszły rok, ale wojny trwają nadal. W wielu krajach działania zbrojne uniemożliwiają walkę z koronawirusem, leczenie chorych, a nawet dostarczanie podstawowej pomocy humanitarnej.

Najtrudniejsza sytuacja jest obecnie w Jemenie i Syrii. Podobnie jest w Kamerunie, Republice Środkowoafrykańskiej czy Nigerii. Stąd niedawny apel papieża Franciszka o bezwarunkowe i natychmiastowe zawieszenie broni. – Bez poważnego potraktowania tego wezwania będzie trudno wygrać z pandemią – uważa prof. Maurizio Simoncelli, specjalista w dziedzinie rozbrojenia, współzałożyciel międzynarodowego instytutu badawczego IRIAD, zajmującego się promowaniem wiedzy naukowej na temat praw człowieka, rozbrojenia i zarządzania konfliktami bez użycia przemocy.

>>> Papież modli się za proboszczów z argentyńskich slumsów chorujących na Covid-19 

koronawirus w afryce fot. o. Zdzisław Prusaczyk SAC

fot. o. Zdzisław Prusaczyk SAC

– Wojny nigdy nie wybuchają bez powodów, a powody są zazwyczaj takie same: kontrola terytoriów i ich zasobów. Tak stało się w Libii, gdzie pragnienie pokoju ustąpiło przed konfliktem międzynarodowym. Spójrzmy na Zatokę Perską i Syrię. Te konflikty nie mogłyby trwać tyle lat, gdyby wciąż nie była tam dostarczana broń i amunicja. Warto pamiętać, że konflikty są również poważnym biznesem. W historii wiele razy widzieliśmy, jak państwa, które domagały się zawieszenia broni, kończyły na eksporcie uzbrojenia na tereny objęte wojną – powiedział w wywiadzie dla Radia Watykańskiego Maurizio Simoncelli. – Dlatego bardzo trudne będzie wprowadzenie zawieszenia broni, aby pomóc ludności zagrożonej koronawirusem na terenach objętych konfliktem. Jest ich bardzo wiele, od Afryki po Bliski Wschód. Niedobór leków, słaba kondycja zdrowotna mieszkańców, brak wody i żywności sprawiają, że zagrożenie jest niezwykle poważne. Nie wystarczy potakiwać papieżowi, kiedy mówi o rozbrojeniu. Wiele państw to robi, ale nie zachowują się niestety konsekwentnie.

Koronawirus wśród ubogich fot. EPA/GHULAMULLAH HABIBI

Koronawirus wśród ubogich fot. EPA/GHULAMULLAH HABIBI

W ubiegłym miesiącu biskupi Kamerunu i Republiki Środkowoafrykańskiej potępili kontynuację działań wojennych w obu tych krajach. Podobna sytuacja ma miejsce w Nigerii. – Wciąż jesteśmy na łasce bojówek terrorystycznych Boko Haram, zwłaszcza na północy kraju – alarmuje arcybiskup Abudży, Ignatius Ayau Kaigama, podkreślając również zagrożenie koronawirusem, który jest jego zdaniem najniebezpieczniejszy dla najbiedniejszej części populacji.

>>> Watykan: potrzebujemy polityków, którzy wierzą we wspólne dobro 

Sytuacja jest tragiczna także w Syrii i w Jemenie,które borykają się z najpoważniejszym kryzysem humanitarnym na świecie. Bp Paul Hinder, wikariusz apostolski w Arabii Południowej, zwraca uwagę na zniszczenie połowy infrastruktury medycznej w Jemenie oraz na brak bezpieczeństwa, który „utrudnia, a czasem uniemożliwia transport pomocy”. – Bez rozejmu między walczącymi stronami wszystkie operacje humanitarne pozostaną sparaliżowane – uważa bp Hinder.

Zobacz także
Wasze komentarze