Fot. Vatican News – Dorota Viet

Francja: ci, którzy proszą o katechumenat, już spotkali Jezusa

„To, co się dzieje w naszych wspólnotach, przypomina to, o czym czytamy w Dziejach Apostolskich: zgłaszają się kolejne osoby, prosząc o przygotowanie do chrztu, a my, rozmawiając z nimi, zdajemy sobie sprawę, że oni już spotkali Jezusa i właśnie dlatego chcą być częścią Kościoła” – mówią w odpowiedzialni za towarzyszenie katechumenom we francuskich parafiach.

Tylko w Wigilię Paschalną przystępujących do chrztu było ponad 21 tys., a ich widok, gromadnie podchodzących do ołtarzy i chrzcielnic, sprawiał, że wielu uczestniczących w liturgii miało wrażenie, że znaleźli się we wspólnocie pierwszych chrześcijan. Fenomen opisuje Vatican News. W Noc Paschalną w katedrze w Soissons chrzest przyjęło prawie 40 osób – młodych dorosłych, bowiem nastolatkowie chrzczeni byli dzień później, w Niedzielę Zmartwychwstania. Tej nocy świece chrzcielne odpalano od paschałów także w wielu kościołach tej północno francuskiej diecezji i w innych częściach kraju; nawet w niewielkich miejscowościach, gdzie zdawać się mogło, że światło wiary gaśnie, wraz z gasnącym najstarszym pokoleniem.

Nie wiedzą o sobie nawzajem

„To niesamowite – mówi przed rozpoczęciem liturgii młoda kobieta, która jeszcze przed północą zostanie chrześcijanką – Nie chwaliłam się moim znajomym, że przygotowuję się do chrztu, ale kiedy ostatnio zaczęłam o tym mówić, okazuje się, że wielu z nich dziś w nocy też przyjmuje chrzest w swoich kościołach. Osoby, o których bym nie pomyślała”.

Dzień wcześniej w kolejce do piekarza, młoda katechumenka spotyka lekarza, który niedawno prowadził jej ciążę. „Robię większe zakupy, bo moje dwie córki przyjmują w sobotę chrzest” – wyjaśnia dość wzruszony mężczyzna, a kobieta spontanicznie odpowiada: „Ja też będę jutro ochrzczona!” Na oczach wszystkich, padają sobie w objęcia.

Przed liturgią młoda mama ukradkiem zerka na wózek, w którym jej mąż kołysze ich trzecie dziecko, które urodziła zaledwie miesiąc temu. Jeszcze nie wiedzą, że z trzygodzinnej liturgii jej mąż „przegapi” właśnie moment chrztu żony, ponieważ pilnie będzie się musiał zająć płaczącym dzieckiem. Sam jest katolikiem i podobnie jak Sara, jego żona, nie kryje przejęcia.

„Historia Zbawienia jest waszą historią”

Wzniesiona na przełomie XII i XIII w. gotycka katedra w Soissons była świadkiem wielu wydarzeń, które – często boleśnie – zapisały się na kartach historii: średniowiecznych konfliktów, rewolucji francuskiej i – szczególnie okrutnej w tym regionie – I wojny światowej. Obecni mieszkańcy miasta są przekonani, że i to, co teraz się dzieje w jej murach, przejdzie do historii.

„Jeszcze niedawno, zwłaszcza w czasie pandemii, myśleliśmy, że jesteśmy tymi ostatnimi, którzy 'gaszą światło’ – mówi pochodzący z okolicy dziennikarz, specjalizujący się w tematyce Kościoła – Kolejne skandale, odejścia, sekularyzacja. Nie wyobrażaliśmy sobie takiego odrodzenia”.

Fot. Vatican News – Dorota Viet

I rzeczywiście, świątynia, której nawa jest zaledwie 15 m. krótsza od katedry Notre-Dame w Paryżu, wypełniona jest po brzegi. W większości młodymi ludźmi. Oprócz katechumenów, najbardziej poruszająca jest liczna obecność tych, którzy w trakcie liturgii przemieniają się z „ciekawskich” w „zaciekawionych”: nie wiedzą, jak się zachować, stają na palce, by zobaczyć „tych z przodu”, szepczą do siebie nawzajem. Niektórych przyciągnął kilkumetrowy słup ognia, rozpalonego podczas liturgii światła na dziedzińcu świątyni, innych chrzest kogoś znajomego. Przyszli na chwilę i zostają co najmniej do końca trzygodzinnej liturgii.

Być może jej najbardziej zrozumiałym etapem jest dla nich homilia, którą proboszcz, należący do kapłańskiej Wspólnoty św. Marcina, w całości kieruje do katechumenów. „Historia Zbawienia jest waszą historią” – mówi, objaśniając im kolejno 9 czytań z Pisma Świętego, które przed chwilą usłyszeli.

Spotkali Jezusa, więc proszą o chrzest

Według sondaży, jednym z motywów, który sprawia, że we Francji młodzież i dorośli proszą o chrzest, jest to, że nie chcą powtórzyć „rozczarowujących błędów rodziców” i szukają trwałych wartości, na których oprą życiowe wybory. Są i tacy, którzy mówią, że wraz ze śmiercią dziadków, którzy byli wierzący, zaczęli odkrywać „duchowe pragnienia”.

Być może właśnie dlatego szczególnie „garną się” do tych animatorów, z którymi dzieli ich spora różnica wieku. Po zakończeniu przygotowań, proszą, by zostali ich chrzestnymi.

Fot. Vatican News – Dorota Viet

Te międzypokoleniowe „tandemy wiary” przywodzą na myśl prorocze pragnienie papieża Franciszka, które powtarzał przez cały pontyfikat: o współpracy młodzieży i osób starszych. „Jedni i drudzy są nadzieją narodów. Starsi wnoszą pamięć i mądrość doświadczenia zachęcającą, by nie powtarzać niemądrze tych samych błędów z przeszłości. Młodzi wzywają nas do rozbudzenia i pogłębienia nadziei, ponieważ noszą w sobie nowe tendencje ludzkości i otwierają nas na przyszłość” – pisał wówczas 76-letni papież w Evangelii Gaudium.

„Oni wszyscy już spotkali Jezusa. Dlatego proszą o chrzest i chcą być częścią Kościoła” – mówią animatorzy. Przez wiele miesięcy przygotowań zdążyli tylko poznać, ale też często pokochać swoich duchowych „podopiecznych”. To, co w wytycznych duszpasterskich opisane jest jako spotkania formacyjne, przerodziło się w tym czasie we wspólne posiłki, wzajemne odwiedziny i dyskusje nawet na najtrudniejsze tematy.

Chrzest – i co dalej?

„Na początek – spotkania u nas w domach. Zapraszamy ich na obiad, kolację, wspólnie dyskutujemy. To jedna z próśb od naszych księży” – mówi jedna z animatorek pytana o to, co dalej, po Wigilii Paschalnej. Wspólna modlitwa jest oczywista, bo wielu z katechumenów od miesięcy przychodzi regularnie na Msze uwielbienia.

Księża i animatorzy są jednak realistami; wiedzą, że nie wszystkich będą regularnie spotykać, a niektórzy przestaną z czasem odpowiadać na wiadomości i zaproszenia. Dlatego w regionie paryskim wkrótce odbędzie się synod prowincjalny, zwołany przez biskupów właśnie ze względu na napływ neofitów. „Daliśmy im to, co najcenniejsze. I czujemy się za nich odpowiedzialni” – mówi ksiądz z podparyskiej diecezji, który ma zapisane kontakty do wszystkich, których ochrzcił w ostatnich latach – „Kiedy nie widzę ich dłuższy czas w kościele, biorę telefon i piszę: co słychać? Może wpadniesz na kawę? Nie chcę ich odpuścić”.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze