Galilea, fot. Ricardo Loaiza/unsplash

Galilea, czyli życie [FELIETON]

Eureka! – miałem ochotę wykrzyczeć w tym roku podczas wielkanocnej liturgii. Wszystko przez jedno słowo – „Galilea” – które usłyszałem w śpiewanej w Wielkanoc sekwencji. Przecież to zielona, pełna życia kraina, tak różna od surowej Judei! 

Pewnie zauważyliście, że w Wielkim Tygodniu przyglądaliśmy się różnym miejscom, głównie w Jerozolimie, związanym z wydarzeniami paschalnymi. Chcieliśmy Wam, ale i sobie, uświadomić, że to bardzo konkretne miejsca, w których i dziś znajdują się różne obiekty, nie zawsze religijne, i nie zawsze związane z chrześcijanami. Niektórzy mogą pewnie zapytać, czy taka lekcja geografii w ogóle na coś może się przydać. Otóż, może, i jest nawet bardzo potrzebna.  

Galilea, fot. Ricardo Loaiza/unsplash

Piąta Ewangelia 

Nie bez przyczyny Ziemię Świętą nazywa się Piątą Ewangelią. Miałem okazję być w niej kilka lat temu i bardzo pomogła mi zrozumieć pewne biblijne konteksty. Jeszcze do niedawna zachęcałbym każdego, by choć raz w życiu wybrać się na pielgrzymkę w ten rejon świata. Nadal uważam, że to bardzo wartościowe, choć akurat teraz odradzałbym pielgrzymowanie do Ziemi Świętej. Jest tam bardzo niebezpiecznie, przelewa się krew niewinnych ludzi. Nam pozostaje póki co apelowanie o pokój i modlitwa. A kiedyś – miejmy nadzieję – nadejdzie pokój i ze spokojem będziemy mogli pielgrzymować do Ziemi Świętej.  

O tym, jak ogromne znaczenie ma geografia biblijna przekonałem się oczywiście podczas wspomnianej pielgrzymki. Ale i w minioną Wielkanoc, kiedyś aż chciałem krzyknąć „Eureka!”, będąc na mszy. Co mnie tak poruszyło? Przede wszystkim śpiewana w Wielkanoc sekwencja:  

„Żywego już Pana widziałam grób pusty 
i świadków anielskich i odzież, i chusty. 
Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja, 
a miejscem spotkania będzie Galilea”. 

Eureka! I to przez jedno słowo: „Galilea”. I przez to, że byłem kiedyś w Galilei i wiem, jak bardzo różni się ona od Judei.  

fot. PAP/Marek Zakrzewski

Judea i Galilea 

Wydarzenia paschalne – męka, śmierć i zmartwychwstanie – rozgrywają się właśnie w Judei, w Jerozolimie i jej okolicach. To teren Pustyni Judzkiej. Teren bardzo surowy (choć oczywiście robiący na nas wrażenie – skalisto-kamienista pustynia przywodzi na myśl skojarzenia prawdziwie kosmiczne). Roślinności jest tam jak na lekarstwo. Jeszcze wczesną wiosną (ja byłem tam na przełomie stycznia i lutego) na skałach jest trochę drobnych, zielonych roślin. Ale czym bliżej lata, tym bardziej słońce spala i te drobne przejawy flory, spala je. To teren nieprzyjazny przyrodniczo – choć widoki robią wrażenie. W jakiś sposób można więc tę pustkę, surowość skojarzyć ze śmiercią, z brakiem życia. Przyrodniczo więc sceneria ta bardzo pasuje jako tło opowieści o męce i śmierci.  

fot. Anna Gorzelana/Misyjne Drogi

A jaka jest Galilea? Położona na północ od Judei kraina (między nimi jest jeszcze Samaria) stanowi w jakiś sposób jej przeciwieństwo. To górzysta kraina pełna zieleni, żyzna, kojarząca się z życiem. To teren bardzo przyjazny przyrodniczo, jest tam bardzo przyjemnie. Gdy jednego dnia jedzie się więc z Judei do Galilei (lub odwrotnie), to odczuwa się duży dysonans. Jakby przemierzało się dwa różne światy – a to przecież krainy leżące blisko siebie, w tej samej części świata. I owszem, Jezus zmartwychwstaje w Judei. Na tym terenie dochodzi też do kilku spotkań z uczniami, a 40 dni po zmartwychwstaniu to tutaj, na Górze Oliwnej, ma miejsce wniebowstąpienie. Jednak gros działalności Jezusa po zmartwychwstaniu – tej opisanej w Ewangeliach, ale i tej, której możemy się domyślać – miała miejsce wówczas w Galilei (oczywiście, wcześniej też Jezus był bardzo aktywny na tym terenie). Nasz Pan więc z krainy surowej zmierza do krainy zielonej. Zmierza do krainy pełnej życia. „Miejscem spotkania będzie Galilea” – miejscem spotkania z Żyjącym. Dla mnie osobiście to bardzo pokrzepiająca i głęboko teologiczna myśl zawarta w wielkanocnej sekwencji. Scenerią spotkania ze Zmartwychwstałym – tłem do tych spotkań – ma być zielona, żyzna kraina. Ma to być przestrzeń kojarząca się z życiem. Przestrzeń przyjazna. 

Wydarzenie globalne 

Geografia biblijna może nas więc otworzyć na naprawdę zaskakujące odkrycia. Na chęć wykrzyczenia „Eureka!” podczas liturgii. Zresztą, głębokie znaczenie teologiczne, zwłaszcza dla nas – żyjących w polskich szerokościach geograficznych, ma też pora roku, choć o tym akurat raczej wiemy. Wiosna, czas budzenia się do życia po zimie. Z każdym kolejnym dniem życie coraz bardziej daje o sobie znać, zaczyna dominować nad surowością, która była obecna zimą. Lubię ten czas przełomu pór roku. To poczucie, że życie zaczyna wygrywać. Bo właśnie o tym jest ten czas paschalny, który właśnie przeżywamy – o zwycięstwie życia. I Życia. A różne aspekty przyrodnicze mogą nam jeszcze mocniej zrozumieć ogromną wagę wydarzeń, które zadziały się 2000 lat temu w Judei i Galilei. Bo nic ważniejszego ani przedtem, ani potem się w świecie nie wydarzyło. I jak żadne innego wydarzenie – Pascha dotyczy całego naszego świata. Warto więc szukać różnych drobnych tropów, także tych geograficzno-przyrodniczych, które pomogą nam mocniej zrozumieć głębię męki, śmierci i zmartwychwstania.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze