robot

fot. Pexels

Grzechomaty i księża-roboty, czyli o… Kościele przyszłości?

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W świątyni buddyjskiej zastąpiono kapłana… robotem. Puśćmy na moment wodze fantazji. Czy takie rozwiązanie mogłoby za kilkanaście, kilkadziesiąt lat dotyczyć również Kościoła?

Maszyny coraz częściej zastępują człowieka. Okazuje się, że nie tylko w przemyśle, ale także w sferze duchowej. W Japonii zastąpiono duchownego robotem.

Buddyjski kapłan-robot

W liczącej 400 lat świątyni Kodaiji od kilku miesięcy funkcję kapłana pełni robot. Wyposażony w sztuczną inteligencję z wyglądu może przypominać Kannon Bodhisattva – buddyjską boginię miłosierdzia. Robot pełni posługę w jednym z ośrodków japońskiego buddyzmu w Kioto. Wykonuje ruchy ciała, porusza rękoma, aby modlitewnie klasnąć. Jego twarz, plecy i ręce pokryte są gumą silikonową, imitującą ludzką skórę. W lewym oku umieszczona została kamera. Robot stworzony został na uniwersytecie w Osace. Cichym, spokojnym głosem wygłasza kazania oparte na buddyjskich sutrach, które dotyczą głównie tematu cierpienia, ale także innych klasycznych w buddyzmie tematów, takich jak: chciwość, gniew i egoizm.

>>> Pierwszy kapłan – robot

Kościół przyszłości?

Kiedy przeczytałem tę informację, moja wyobraźnia zaczęła pracować. A gdyby tak zastosować to rozwiązanie w Kościele? Mamy przecież kryzys powołań, w wielu krajach brakuje księży. Może powinniśmy, zamiast w formację przyszłych duchownych, zainwestować w solidne oprogramowanie do robotów, które na kazaniach przywoływałyby fragmenty Pisma Świętego i nauczania Kościoła? Zamiast konfesjonałów moglibyśmy postawić grzechomaty. Do mikrofonu wyznawalibyśmy swoje grzechy, a android po słowach kluczowych uznawałby jaka pokuta byłaby dla nas najlepsza i adekwatna. Na koniec dostawalibyśmy kwitek z pokutą (żeby jej nie zapomnieć) i kodem kreskowym, który ukazywałoby się podczas kolejnej spowiedzi. Każdy katolik mógłby oczywiście mieć aplikację, w której zbiera punkty za dobre uczynki i odmówione modlitwy. Punkty traci się oczywiście w przypadku popełnienia grzechów. Brzmi jak plan.

robot

fot. Unsplash

Serwisowanie kapłana

Za podładowanie baterii, aktualizację systemu i serwisowanie kapłana odpowiedzialna byłaby rzecz jasna gosposia. Co jednak w sytuacji, gdy wkradłyby się błędne dane i zamiast Dobrej Nowiny na kazaniu słyszelibyśmy niezrozumiały bełkot? Żaden problem. Wtedy z kurii przyjeżdżałby specjalny wysłannik, który resetowałby księdza-robota i przywracał ustawienia fabryczne. Za dostarczenie najnowszej wersji systemu odpowiadałby Watykan, który przygotowywałby wersje z dodanymi najnowszymi dokumentami Kościoła i wypowiedziami papieża. Spójność doktryny i jedność nauczania gwarantowane.

>>> Co Kościół mówi o sztucznej inteligencji?

To oczywiście absurdalna wizja. Kościół nigdy nie będzie tak wyglądał. Na szczęście. Bo w świecie, który coraz częściej okazuje się zdehumanizowany, dla Kościoła człowiek nadal jest wielką wartością. Nawet jeżeli popełnia błędy, bywa niecierpliwy, czy nie wystarcza mu sił na wszystkie inicjatywy. Kościół to nie organizacja, ale przede wszystkim wspólnota ludzi, której podstawą są relacje. Dlatego katolik nigdy nie usłyszy kazania z głośnika androida. Mam nadzieję.

Grzechomaty i księża-roboty, czyli o… Kościele przyszłości?
6 (100%) 7 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze