Fot. Vatican Media

Fot. Vatican Media

Jałmużnik papieski zawiózł na Ukrainę transporty z pomocą od Leona XIV

Dwa tysiące osób w kolejce po chleb, a wśród nich dzieci, które przyszły same, z pustymi torbami w dłoniach. Tak wygląda codzienność w ostrzeliwanym Zaporożu. Jałmużnik Leona XIV przywiózł tam papieską pomoc. Odwiedził też podziemną szkołę, a w Połtawie spotkał się z duchownymi wspierającymi uciekających przed wojną.

W czwartek papieski jałmużnik abp Luis Marín de San Martín odwiedził Zaporoże na południowym wschodzie Ukrainy. Miasto żyje pod ciągłym ostrzałem. Nocą słychać alarmy, drony i eksplozje, a w wielu domach okna zostały wybite przez wybuchy.

Po Mszy świętej w katedrze Boga Ojca Miłosiernego papieski wysłannik dołączył do albertynów rozdających chleb i konserwy. W kolejce czekało około dwóch tysięcy osób: kobiet, seniorów i wielu dzieci, które przyszły same, trzymając puste torby.

Fot. Vatican Media
Fot. Vatican Media

Dar chleba

Albertyni wraz z wolontariuszami co tydzień rozdają chleb ok. 10 tys. osób. Wypiekają go sami, rozpoczynając pracę już o czwartej rano. Korzystają z pieca podarowanego w ubiegłym roku przez Papieża za pośrednictwem jałmużnika papieskiego. Co drugi dzień z pieca korzystają także protestanci, przygotowujący chleb dla wspieranych przez siebie wspólnot.

Jałmużnik spotkał się z wolontariuszami, pobłogosławił ich oraz około dwudziestu przebywających w domu osób starszych i z niepełnosprawnościami. Przekazał też pomoc od Leona XIV na dalsze prowadzenie dzieła.

Fot. Vatican Media
Fot. Vatican Media

Szkoła ukryta przed bombami

W centrum humanitarnym greckokatolickiego egzarchatu donieckiego papieski wysłannik odwiedził placówkę dla dzieci w wieku od dwóch do pięciu lat oraz szkołę podstawową św. Jana Bosko. Obie działają pod ziemią, by chronić najmłodszych przed bombardowaniami.

W szkolnych salach nie ma okien, są za to kolorowe rysunki. Sale na wyższych piętrach są przygotowane na dzień, gdy powróci pokój. Także tutaj przekazano papieskie wsparcie.

Pomoc dla uciekających przed wojną

Ostatnim przystankiem 29 października była Połtawa. Duchowni opowiadali o ludziach uciekających z ostrzeliwanych miejscowości, często tylko z jedną torbą dobytku. Najpilniej potrzebne są leki, ciepłe ubrania na zimę, generatory do ogrzewania i pieluchy.

Fot. Vatican Media
Fot. Vatican Media

Abp Luis Marín de San Martín przekazał im wsparcie od Leona XIV, by mogli nadal pomagać ludziom, którzy uciekają przed bombardowaniami.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze