fot. Vatican Media

Kard. Ruini: Jan Paweł II był najwybitniejszym papieżem mego życia

Papież Wojtyła był prawdziwym światowym przywódcą. Potrafił bezkompromisowo przeciwstawić się komunizmowi i zrozumiał, że sekularyzacja nie była nieuniknionym przeznaczeniem, ale wyzwaniem wymagającym nowej ewangelizacji – odpowiedział na pytanie o najwybitniejszego papieża doby współczesnej kard. Camillo Ruini. Purpurat, który przez szesnaście lat stał na czele Konferencji Episkopatu Włoch w obszernym wywiadzie dla gazety Corriere della Sera przedstawia bilans ostatnich pontyfikatów, kryzysu wiary na Zachodzie i przyszłości chrześcijaństwa. Jego słowa, wyważone, ale jasne, zawierają stwierdzenia o wielkiej wadze. Zwłaszcza dotyczące rezygnacji Benedykta XVI i pontyfikatu Franciszka.

„To była błędna decyzja”

Rezygnacja Benedykta XVI w 2013 roku stanowiła punkt zwrotny w najnowszej historii papiestwa. Kard. Ruini, który 19 lutego ukończył 95 lat nie ukrywa, że gest ten głęboko go poruszył. Twierdzi, że „całkowicie go zaskoczył” i że przeżył tę decyzję ze smutkiem. A kiedy zapytano go, czy uważa, że była to pomyłka, odpowiedział bez ogródek: „Powiem szczerze: była to błędna decyzja, przynajmniej tak mi się wydaje”.

Kardynał wprowadza jednak ważne zastrzeżenie: przyznaje, że Joseph Ratzinger lepiej niż ktokolwiek inny znał swoją sytuację fizyczną i duchową, i unika osądzania jego sumienia. Podkreśla jednak, że decyzja ta go nie przekonała.

Jeśli chodzi o profil niemieckiego papieża, przedstawia wyważoną ocenę. Podkreśla jego intelektualną wielkość – „przede wszystkim wielkiego teologa” – ale przyznaje, że sprawowanie rządów nie było jego mocną stroną.

>>> Watykan: papież przyjął prezydenta Węgier [+GALERIA]

Papież Benedykt XVI, fot. PAP/EPA/L’OSSERVATORE ROMANO

Gwałtowna zmiana i napięcie w stosunku do tradycji

Analiza pontyfikatu Franciszka jest bardziej złożona i ujawnia niepokój purpuratów tego pokolenia kościelnego w obliczu pastoralnego zwrotu ostatnich lat. Kard. Ruini przyznaje, że zmiana wprowadzona przez argentyńskiego papieża była „zbyt duża i nagła”. Nie mówi o zerwaniu, ale o osobistych trudnościach w obliczu przyspieszonej transformacji. „Wydaje mi się, że jest to złożona ocena, z bardzo pozytywnymi aspektami i innymi, znacznie mniej pozytywnymi. Jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, które z nich przeważą” – stwierdził.

Wśród pozytywnych aspektów wymienia „Jego wielką odwagę”, jednak „zbyt mało uwzględnił tradycję”. Zdaniem kard. Ruiniego tradycja nie jest elementem ozdobnym, ale samą strukturą ciągłości kościelnej. Dodaje, że „nie przez przypadek był on być może bardziej kochany przez niewierzących niż przez wierzących”.

Niekwestionowany punkt odniesienia

Jeśli jest postać, która wyraźnie wyłania się z wywiadu – to Jan Paweł II. Kard. Ruini nie waha się wskazać go jako największego papieża okresu, w którym żył. „Dla mnie największym jest Jan Paweł II” – wyznałPowód jest dwojaki: duchowy i geopolityczny. Papież Wojtyła był, zdaniem kard. Ruiniego, „prawdziwym światowym przywódcą”. Potrafił bezkompromisowo przeciwstawić się komunizmowi i zrozumiał, że sekularyzacja nie była nieuniknionym przeznaczeniem, ale wyzwaniem wymagającym nowej ewangelizacji. Przypomina, że w latach osiemdziesiątych niektóre środowiska kościelne uważały, że świat został już ostatecznie zsekularyzowany. Jan Paweł II był przeciwnego zdania.

>>> USA: były dyrektor Google o swoim nawróceniu na katolicyzm, odkrywaniu Ojców Kościoła i AI

Papież Jan Paweł II i kard. Ruini, fot. Vatican News

Tak dla soboru, nie dla postsoboru

Kardynał odrzuca uproszczoną interpretację, która utożsamia Sobór Watykański II z późniejszym kryzysem. Jego zdaniem problemem nie był sobór, ale okres, który po nim nastąpił. Wyjaśnia, że po zakończeniu soboru zaczęto kwestionować nawet podstawowe prawdy, takie jak boskość Chrystusa, czy fundamentalne aspekty moralności katolickiej. Twierdzi, że zareagował stanowczo na tę tendencję.

Nie określa się jako tradycjonalista w sensie nostalgicznym. Nie opowiada się też za powrotem do liturgii łacińskiej, ponieważ uważa za niezbędne, aby wierni rozumieli język, w którym sprawowana jest liturgia. Precyzyjnie redefiniuje jednak pojęcie, które uważa za decydujące: „Tradycja nie oznacza powrotu do przeszłości. Tradere oznacza przekazywać. Tradycja jest kontynuacją Kościoła”.

>>> Kard. Müller: tylko trwając w łonie Kościoła Bractwo św. Piusa X może walczyć o prawdziwą wiarę

Kryzys wiary i utrata moralnych punktów odniesienia 

Kard. Ruini nie łagodzi swojej diagnozy: na Zachodzie kryzys wiary jest „niezaprzeczalny”. Puste kościoły i seminaria z niewielką liczbą powołań nie są dla niego zwykłymi zjawiskami socjologicznymi, ale oznakami głębokiej transformacji kulturowej. Przyznaje, że dziś mniej niż kiedyś mówi się o tak zwanych wartościach niepodlegających negocjacjom – obronie życia, nierozerwalności małżeństwa, moralności seksualnej – ale ostrzega, że Kościół nie może z nich zrezygnować: „Nie możemy przestać mówić o tych wartościach. Stanowią one część treści naszej wiary” – stwierdzaGłówna odpowiedź, jak podkreśla, nie jest taktyczna ani polityczna, ale duchowa: modlitwa, nawrócenie i nowa ewangelizacja.

Sąd, piekło i chrześcijański realizm

W końcowej części wywiadu kard. Ruini wyznaje, że boi się śmierci, zwłaszcza sądu Bożego, choć niepokój ten łagodzi zaufanie do Bożego miłosierdzia. Nie wierzy natomiast, że piekło jest puste: „Nie wierzę w to. Obawiam się, że piekło wcale nie jest puste” – wyznaje.

Na pytanie, czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, kiedy powróci, odpowiada z powagą: „Niestety, nie ma takiej pewności”. Jednak jego wniosek nie jest pesymistyczny. W dłuższej perspektywie czasu deklaruje się jako optymista. Powód nie jest socjologiczny, lecz teologiczny: „U początków chrześcijaństwa nie ma tylko człowieka. Jest Bóg”.

W wieku 95 lat kard. Ruini nie oferuje recept ani haseł, ale pamięć historyczną, świadomość doktrynalną i przekonanie, że Kościół przetrwa tylko wtedy, gdy będzie przekazywał – bez uproszczeń i niejasności – to, co otrzymał.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze