Fot. cathopic

Komentarz do Ewangelii, 29 sierpnia 2020

Z Ewangelii na dziś: „(…) Kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: »Proś mnie, o co chcesz, a dam ci«. Nawet jej przysiągł: »Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa«. Ona wyszła i zapytała swą matkę: »O co mam prosić?«. Ta odpowiedziała: »O głowę Jana Chrzciciela«. Natychmiast podeszła z pośpiechem do króla i poprosiła: »Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela«. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana” (Mk 6, 21b-27a).  

 

Tak to działa. Grzech rodzi grzech. Nie raz, nie dwa się o tym przekonaliśmy. Herod Antypas uwikłał się w związek z Herodiadą, żoną swojego brata (Heroda Boethosa), z którą wziął z czasem ponowny ślub, nieuznany przez Żydów – porzucił i rozwiódł się z pierwszą żoną, a Herodiada porzuciła swojego męża. Kolejnym grzechem była jego pożądliwość wobec bratanicy Salome III (córka Herodiady tańcząca w Ewangelii), następnym zabójstwo Jana Chrzcielna. Był również obecny przy skazaniu Jezusa na śmierć. Gdy wejdziemy w krąg grzechu prośmy Boga o pomoc. Sami na pewno nie damy rady się z niego wydostać. 

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze