fot. aut. Gerrit van Honthorst, fot. Crystallized carbon, wikimedia
Komentarz do Ewangelii (msza św. pasterska), 24 grudnia 2025
Z Ewangelii na dziś (masz św. pasterska): „W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym świecie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Podążali więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Wtem stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. I rzekł do nich anioł: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał»” (Łk 2,1-14).
Dzisiejsza noc otwiera nowy okres liturgiczny: Boże Narodzenie. Adwent, czyli czas oczekiwania, ustępuje miejsca tajemnicy wcielenia, czyli obecności Boga, który staje się ciałem, staje się prawdziwym człowiekiem. Od tej chwili liturgia Kościoła nie mówi już „przyjdź, Panie Jezu”, ale „Pan jest z nami”. Pozytywne emocje, śpiew kolęd, ciepłe słowa, wigilia, dzielenie się opłatkiem, pokazywanie lepszego siebie – to piękny i potrzebny czas. Celebracja Boga zakochanego tak mocno w człowieku, że stał się jednym z nas. Stańmy jednak trochę na ziemi, to też jest bardzo potrzebne. Niewiele w Betlejem było pozytywnych emocji, ciepła, pełnych żołądków, troskliwości, a trud drogi dla kobiety w zaawansowanej ciąży, na spis ludności przeprowadzany w celach podatkowych lub aby złożyć Oktawianowi Augustowi przysięgę wierności, był prawie ekstremalny. Spis ludności był przedsięwzięciem o charakterze podatkowym i militarnym, nakazem, który zmuszał ludzi do przemieszczania się w trudnych warunkach. A jednak właśnie w tym kontekście Bóg wybiera moment narodzin swojego Syna. Wchodzi w historię, której rytm wyznaczają polityczne decyzje, biurokracja i codzienność zwykłych ludzi. W centrum nie ma już pałaców, ale mała miejscowość Betlejem, co po hebrajsku znaczy Bejt Lechem, czyli „Dom chleba”. Tam rodzi się Ten, który później nazwie siebie „chlebem życia”. To nie przypadek, że pierwszym „ołtarzem” staje się żłób – po grecku phatnē, słowo oznaczające nie tylko miejsce dla zwierząt, lecz także naczynie, z którego spożywa się pokarm. Symbolika jest jasna: Ten, który leży w żłobie, stanie się pokarmem świata, darem dla każdego człowieka. A pierwszymi, którzy usłyszeli Dobrą Nowinę, są pasterze, ludzie będący najniżej w hierarchii społecznej, uważani za nieczystych rytualnie. Bo Bóg wciąż rodzi się tam, gdzie człowiek pozwala Mu wejść. Czas, aby rodził się, dzięki nam – chrześcijanom, pośród nas i w nas. Oby ludzie po spotkaniu z nami mieli poczucie, że spotkali Jezusa. Że spotkali kogoś, w kim On się narodził i kogo On przemienił.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny