Fot. János Korom Dr./flickr/wikimedia

Komisja Europejska zgodziła się na pomoc publiczną dla pierwszej polskiej elektrowni jądrowej

KE wyraziła zgodę na pomoc publiczną dla pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Decyzja obejmuje wszystkie elementy pomocy, o które wnioskował rząd. W ocenie Ministerstwa Energii i spółki PEJ daje to podstawy, by prąd z elektrowni kosztował poniżej 500 zł za MWh.

Komisja Europejska we wtorek oficjalnie wyraziła zgodę na wszystkie trzy elementy pomocy publicznej, o które wnioskował polski rząd. Są to: kontrakt różnicowy (CfD), objęcie całości inwestycji gwarancjami Skarbu Państwa oraz dofinansowanie z budżetu w wysokości 60 mld zł, co ma stanowić 30 proc. kosztów budowy. W przypadku CfD rząd oczekiwał 60-letniej długości kontraktu, Komisja skróciła go do 40 lat. Wyznaczyła też inne warunki, jakie musi spełniać elektrownia, m.in. konieczność sprzedaży 70 proc. wyprodukowanej energii poprzez rynki regulowane, czyli giełdy energii.

– Udało nam się w bardzo krótkim czasie zapewnić bardzo dobrą decyzję. Ta decyzja pozwoli na to, żeby ta elektrownia pracowała z bardzo wysokim obciążeniem. Oznacza to mniej więcej tyle, że ta elektrownia będzie rzeczywiście wyprodukować codziennie przez wiele godzin prąd. Dostarczać go do polskich odbiorców, do polskiego przemysłu i będzie to robić w tej konsekwencji za stosunkowo niską cenę – oświadczył pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Wojciech Wrochna.

Jak podkreślił, z zatwierdzonego przez KE modelu wsparcia wynika, że energia elektryczna z elektrowni będzie kosztować poniżej 500 zł za MWh.

– To, co uzyskaliśmy, jest na prawdę dobre. Istotne jest, aby energia z elektrowni jądrowej dawała bezpieczeństwo, stabilność sieci i żeby była energią czystą. Te wszystkie elementy w decyzji są zapewnione – dodał Wrochna.

Prezes spółki Polskie Elektrownie Jądrowe Marek Woszczyk ocenił, że decyzja Komisji zezwalająca m.in. na bezkosztowe użycie gwarancji Skarbu Państwa przekłada się na niższy koszt kapitału i w konsekwencji na tańszą energię.

– To oznacza też poprawę naszej wiarygodności w negocjacjach z konsorcjum Westinghouse-Bechtel – dodał Woszczyk.

Jak zaznaczył, do końca pierwszego kwartału 2026 r. spółka planuje zakończyć z konsorcjum negocjacje z wykonawcami, aby finalny kontrakt EPC (Engineering, Procurement and Construction) podpisać w drugim kwartale.

Woszczyk podkreślał, że celem spółki jest wynegocjowanie takich warunków EPC, które pozwolą zredukować obecne szacunki nakładów inwestycyjnych, aby rzeczywistością w cenie energii z elektrowni stała się „ta przysłowiowa czwórka z przodu” (cena poniżej 500 zł za MWh – PAP).

Fot. pixabay

Minister Energii Miłosz Motyka zwrócił uwagę, że decyzja została wydana w rekordowym czasie, niespełna 12 miesięcy.

„My złożyliśmy wniosek, przeprowadziliśmy proces oraz uzyskaliśmy zgodę w rekordowym czasie (…) niespełna roku. Teraz przechodzimy do kluczowej fazy inwestycji. To realny wymiar transformacji energetycznej, to budowa suwerenności energetycznej, to gwarancja stabilnej energii i bezpieczeństwa energetycznego” – oświadczył Motyka.

Minister dodał, że zielone światło od Komisji Europejskiej oznacza, że teraz Polska będzie mogła „swobodnie rozpocząć kolejne kroki inwestycyjne”. Dodał, że w 2027 r. zostanie złożony wniosek o pozwolenie na budowę elektrowni, a w 2028 r. rozpoczną się prace budowlane: „wylanie pierwszego betonu pod reaktor, aby wszystko zgodnie z planem zostało dopięte w 2036 roku, aby móc wtedy rozpocząć faktyczne uruchamianie elektrowni jądrowej”.

W ocenie Ministerstwa Energii przyjęty model zapewnia inwestorowi przewidywalne przychody, a jednocześnie chroni odbiorców. Wprowadzono w nim np. mechanizm dzielenia nadzwyczajnych zysków, które – jeśli wystąpią – trafią bezpośrednio do budżetu państwa i będą mogły finansować zadania publiczne. Kontrakt różnicowy jest też narzędziem, po które sięgają inne kraje UE rozwijające energetykę jądrową: Czechy, Belgia, Szwecja, Francja, Holandia czy Bułgaria – podkreśliło ministerstwo.

Pierwsza polska elektrownia jądrowa ma mieć moc 3750 MW. Prognozowany współczynnik wykorzystania mocy w 2040 r., według szacunków Ministerstwa Energii, wynosi ok. 88,5 proc.

Jak mówił premier Tusk przed posiedzeniem rządu we wtorek, budowa elektrowni „będzie mogła ruszyć z kopyta i to jeszcze w grudniu”. Zadeklarował, że zabezpieczono środki finansowe w całości, czyli kwotę 60 mld zł. Odnosząc się do zgody KE, Tusk stwierdził, że był to „warunek absolutnie niezbędny i wcale nie taki łatwy do uzyskania”.

– Rzeczywiście będziemy mogli tę budowę rozpocząć z odpowiednim impetem, tak żeby prąd z pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce popłynął możliwie szybko – powiedział.

Tusk dodał, że po decyzji Komisji pierwsze 4 mld zł trafią na inwestycję jeszcze w grudniu.

Inwestorem i przyszłym operatorem powstającej na Pomorzu pierwszej elektrowni jądrowej jest należąca w 100 proc. do Skarbu Państwa spółka PEJ. Elektrownia w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino ma mieć trzy bloki w technologii AP1000 Westinghouse. Wykonawcą będzie konsorcjum Westinghouse-Bechtel. Wylanie tzw. pierwszego betonu jądrowego planowane jest na 2028 r., rozpoczęcie komercyjnej pracy pierwszego bloku ma nastąpić w 2036 r.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze