fot. cathopic.com

Kościelne media w soczewce 

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Działalność w kościelnych mediach wcale nie jest łatwa. Wiążą się z nią pokusy. Ale czy to powód, aby z niej rezygnować?  

Facebookowy fanpage Wydawnictwa Ojców Franciszkanów Niepokalanów stał się głośny za sprawą kilku zdjęć dziewczynki. Na tych niewielu fotografiach, które nabrały rozgłosu, firmowała ona swoją buzią pewne przesłania. Zdarzyło się, że wzmacniała przekaz atrybutami, które towarzyszyły jej na obrazkach. Np. trzymała w ramionach broń i obraz Matki Bożej albo wielką watę cukrową. Wydźwięk tych kilku memów, które wzbudziły szerokie zainteresowanie, był nie tyle światopoglądowy, ile ideologiczny. A fakt, że za treść memu z karabinem posłużył cytat biblijny, tylko pogorszył sprawę. 

Kontrowersje i decyzje

Warto przypomnieć, że kontrowersje wokół społecznościowej strony franciszkańskiego wydawnictwa pojawiły się już w maju ubiegłego roku, gdy znalazło się tam zdjęcie dziewczynki w komunijnej sukience z podpisem „Nikt mnie nie molestował”. Miała wówczas zapaść decyzja o zawieszeniu profilu, jednak ostatecznie się z niej wycofano. „Zostajemy i walczymy dalej. Przepraszamy za zwątpienie” – można przeczytać w poście z 22 maja 2019. 

>>> Abp Depo: katolickie media są szansą odważnej przemiany społeczeństwa

26 stycznia 2020. najwyraźniej kolejna decyzja o zawieszeniu aktywności na facebookowej stronie wydawnictwa została wcielona w życie. Zamieszczony po południu post, zilustrowany portretem św. Maksymiliana Marii Kolbego, informuje, że zgodnie z decyzją Rady Prowincji Matki Bożej Niepokalanej Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych w Warszawie „nie będzie już na tej stronie żadnych postów modlitewnych, światopoglądowych i treści religijnych”. Odtąd zamieszczane mają być tylko informacje związane z prenumeratą czasopism i książkami Wydawnictwa Ojców Franciszkanów. Administratorzy strony wyraźnie żegnają się z odbiorcami i dziękują.  Jedni odetchnęli z ulgą. Inni są rozżaleni i wypisują komentarze o wolności słowa. 

 Ewangelizacja w mediach to konkretna misja

Sprawa społecznościowej strony zasłużonego franciszkańskiego wydawnictwa jak w soczewce skupia całą wiązkę problemów związanych z działalnością Kościoła w sferze środków międzyludzkiej, masowej komunikacji. Między innymi pokazuje dobitnie, że ogromne znaczenie ma dobór ludzi, którzy właśnie tym się w Kościele zajmują. Nie wystarczy tu techniczna i zawodowa sprawność. Nie wystarczy łatwość posługiwania się najnowocześniejszymi narzędziami medialnymi. Potrzebna jest również świadomość uczestnictwa w misji Kościoła. Całego Kościoła. Nie jest misja ideologiczna, lecz ewangelizacyjna. To wielka różnica i łatwo o pokusę przekroczenia granicy między głoszeniem Jezusa Chrystusa i Dobrej Nowiny o zbawieniu a ideologizacją wiary na użytek i zapotrzebowanie konkretnej grupy ludzi. Łatwo też tej pokusie ulec w pogoni za oglądalnością, słuchalnością czy klikalnością. 

Dlatego tak ważna jest nieustanna, wielostronna formacja osób, którym Kościół powierza swoje narzędzia komunikacyjne. Niezależnie od tego, czy są to osoby duchowne czy świeckie. 

>>> Internet: Bóg na Facebooku 

Miejmy nadzieję, że surowa decyzja o rezygnacji na społecznościowej stronie Wydawnictwa Ojców Franciszkanów Niepokalanów z wszelkich treści poza informacjami związanymi z prenumeratą czasopism i książkami, w tym również rezygnacji z zamieszczania treści modlitewnych i religijnych, nie jest definitywna i ostateczna. Mogłaby się okazać przykładem przysłowiowego wylewania dziecka z kąpielą. Przecież profil kościelnego wydawnictwa to jedno z miejsc, gdzie również można prowadzić rozmaite formy ewangelizacji. Rzecz w tym, czy ma się tego świadomość i jak się to robi. 

Zobacz także
Wasze komentarze