Fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
„Kościół wędrowny” niejedno ma imię, czyli Przystań z Jezusem [+GALERIA]
„Kościół wędrowny”, kaplica i konfesjonał na kółkach oraz gry i zabawy dla dzieci – tak w Kołobrzegu Kościół wyszedł na ulicę, tuż obok portu i latarni morskiej. Po raz piętnasty w tym mieście zorganizowana została Przystań z Jezusem. W tym roku trwa od 1-3 sierpnia.
Po trzech dniach rekolekcji z biskupem Edwardem Dajczakiem ewangelizatorzy wyszli na ulice Kołobrzegu. Obok latarni trwa adoracja i uwielbienie w „Mobilnym oratorium”, nazywanym także kaplicą na kółkach, można także wyspowiadać się w samochodowym „konfesjonale”. Jest także symboliczny baner, który towarzyszy od kilku lat Przystani z Jezusem, ale bywał także na Przystanku Jezus. A dodatkową atrakcją i swoistym wabikiem ściągającym turystów jest „Wędrowny kościół”, który tak naprawdę łączy się z niesamowitą historią.

Kościół, który został wyrzucony
Ksiądz Rafał Jarosiewicz, dyrektor Szkoły Nowej Ewangelizacji Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej, opowiada o historii kościoła, który jest wykonany podobnie jak popularne miejsca zabaw dla dzieci, czyli dmuchańce.
– Historia tego kościoła jest ważna w kontekście tego, co dzieje się na Wschodzie. Ksiądz Krzysztof Kowal, przez osiem lat starał się o to, by na Kamczatce uzyskać zgodę na odprawianie mszy świętej i nie mógł tego robić w żadnym miejscu, bo po prostu był z każdego miejsca wyganiany. Więc jego przyjaciele wpadli na pomysł, by zrobić taki kościół, który będzie mobilny i będzie można go zapakować do samochodu i przenosić z miejsca na miejsce. Ale restrykcje na Wschodzie okazały się tak potężne, że kościół ten został zatrzymany na granicy. Można powiedzieć, że kościół został stamtąd wyrzucony i trafił do nas – opowiada ks. Rafał Jarosiewicz.

Parafia na Kamczatce ma powierzchnię trzy razy większą od powierzchni Polski. Odległość między miejscami, gdzie są wierni wynosi około 1400 kilometrów.
– Dzisiaj jest dla nas przypomnieniem o modlitwie za wszystkie tereny Wschodu, ale także taką informacją dla wszystkich, którzy o tym nie wiedzą, że reżim na Wschodzie wciąż doprowadza do tego, że kapłani przebywają nawet 16 lat w więzieniu tylko dlatego, że odważyli się skrytykować takie rządy i odważyli się powiedzieć, że utrudnianie praktykowania wiary ludziom, którzy chcą wierzyć, nie jest właściwe – mówi ks. Rafał Jarosiewicz.
Nie chodzi więc tylko o atrakcję i wzbudzanie sensacji przez to, że dziesięciometrowy kościół postawiony jest na placu koło latarni morskiej. Choć niewątpliwie budzi zainteresowanie ludzi, którzy spacerują po Kołobrzegu, którzy korzystają z rejsów, bo widać go także z pokładów statków, które wpływają do portu.
>>> Autorka obrazu z rekolekcji Jezus na Stadionie: Pan Bóg jest dobry
Wędrowne historie
Ewangelizatorzy przyjechali z różnych zakątków Polski. Pierwsze osoby spotykam już przy molo w Kołobrzegu. Mają na sobie kartki z przesłaniem o Bożej miłości. Na samym placu rozmawiam z osobami z Kołobrzegu, z innych rejonów Pomorza, z okolic Warszawy, a nawet z Lublina. Są tacy, którzy uczestniczą od początku w Przystani z Jezusem, ale są i tacy, którzy są tutaj pierwszy raz.

Jest kobieta, która mówi, że przeżyła w swoim sercu tak głębokie i tak przekonujące spotkanie z Jezusem, że nie może o Nim nie mówić. Jest mężczyzna, który w wyniku próby samobójczej stracił nogi, ale dzięki wierze odnalazł swoją misję w życiu i nawet brak nóg go teraz nie powstrzymuje od dzielenia się Tym, który ocala. Jest ksiądz Robert, który od urodzenia jest niewidomy. Można się do niego przysiąść i posłuchać, jak czyta fragment Biblii zapisany alfabetem Braille’a.

Opowiadają historie swojego spotkania z żywnym Bogiem, ale także słuchają tych opowiedzianych przez ludzi, którzy na chwilę zatrzymali się przy nich. Modlą się za nich.
Można także „poczęstować się” wartościowymi książkami, które ufundowała Fundacja Sms z Nieba albo, które zostały jej podarowane. Oprócz tego są także gry i zabawy dla dzieci, malowanie twarzy, warkoczyki.

Wszyscy jesteśmy Kościołem wędrownym
Ewangelizacja uliczna może być pewnym impulsem, przypomnieniem o chrześcijańskiej tożsamości, o której być może czasami zapominamy. To przypomnienie i dla samych ewangelizatorów, ale także dla tych, którzy w czasie wakacyjnego wypoczynku mają może trochę więcej czasu i życiowej przestrzeni, by się zatrzymać.
– Ewangelizacja to powinno być drugie imię każdego chrześcijanina, które wynika z chrztu. Jeśli ktoś faktycznie odkrył, czym jest chrzest święty – to nie może milczeć o Panu Jezusie. Ma nieść Dobrą Nowinę. Kolejni papieże przypominają nam o tym, że każdy katolik powinien być uczniem, czyli nieustannie się formować, ale jednocześnie powinien być misjonarzem, czyli tym, który zaniesie przesłanie Ewangelii o miłości Boga, o grzechu, który nas pęta, a za który umarł Jezus Chrystus na krzyżu. Przesłanie o tym, że mamy możliwość, by podjąć decyzję woli, by nie tylko wierzyć w Boga, chociaż to jest pierwsze, ale wierzyć Bogu. Wszystko po to, aby Jezus rzeczywiście był w centrum naszego życia jako jedyny Zbawiciel i Pan. Mamy nieść nowinę, że możemy nieustannie być napełniani Duchem Świętym, dzielić się Nim. Tak jak mówił papież Franciszek na Stadionie Olimpii w Rzymie, kiedy prosił, by katolicy dzielili się darem chrztu w Duchu Świętym, bo to przemienia oblicze tej ziemi – mówi ks. Rafał Jarosiewicz.









































| Galeria (41 zdjęć) |
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Leon XIV: ewangelizacja nie jest podbojem świata, lecz łaską
Kard. Arborelius: ewangelizacja priorytetem następnego papieża
W szkole Jezusa nie ma rejonizacji. Ewangelizacja nie jest pracą dodatkową [MISYJNE DROGI]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny