Fot. ewangeliBus.pl
Ks. Plata: parafia jest najlepszym miejscem do formacji [ROZMOWA]
Co to jest EwangeliBus, jak pomaga ludziom w pogłębianiu wiary i dlaczego należy angażować ludzi z parafii i innych wspólnot przy głoszeniu rekolekcji lub prowadzeniu warsztatów opowiada w rozmowie z KAI ks. dr Łukasz Plata, kapłan diecezji tarnowskiej, adiunkt w katedrze Teologii Moralnej, Fundamentalnej i Ekumenicznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, kierowca EwangeliBusa i ewangelizator.
Ewa Kotowska-Rasiak: EwangeliBus to samochód, który można zobaczyć przed kościołami w Polsce. Ksiądz jest pomysłodawcą takiej formy ewangelizacji. Skąd taki pomysł?
Ks. Łukasz Plata: Pomysł EwangeliBusa zrodził się w 2021 r. w wigilię Zesłania Ducha Świętego. Ufam, że jest to pomysł Ducha Świętego, a nie mój. Byłem wtedy wikariuszem w parafii św. Kazimierza w Nowym Sączu, ale poszedłem pomodlić się do parafii Ducha Świętego prowadzonej przez Ojców Jezuitów. Pytałem Ducha Świętego w jaki sposób ewangelizować, po chwili tej modlitwy przyszło na myśl słowo EwangeliBus, czyli mobilna rozmównica, słuchalnica i ambona. Jedziemy, ewangelizujemy tam, gdzie zaprowadzi nas Duch Święty. Z języka łacińskiego EwangeliBus oznacza Ewangelię, czyli jest to bus wiozący Ewangelię. Zapisałem sobie to słowo w telefonie i tak czekałem, bo nie wiedziałem do końca, jak to zrealizować. Tą myślą podzieliłem się z kolegą kapłanem. Tak się złożyło, że znał człowieka, który chciał przekazać busa. Pojechaliśmy do pana Jerzego, od którego otrzymałem samochód i tak rozpoczęło się dzieło ewangelizacji.
Bus musiał zostać zaadaptowany na cele ewangelizacji, co wiązało się z zaprojektowaniem odpowiedniej szaty graficznej. Jak sobie Ksiądz z tym poradził?
Poprosiłem moich przyjaciół, którzy są grafikami, aby rozeznali i zaprojektowali szatę graficzną busa, a ja obiecałem, że nie będę się wtrącał ze swoimi sugestiami. Słowa umieszczone na busie są przez nich przemyślane i przemodlone. To są fragmenty z Ewangelii, obietnice, które Jezus daje tym, którzy idą ewangelizować np. „Nowymi językami mówić będą”, „W imię moje będą wypędzać złe duchy”, „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”. I tak się dzieje, kiedy głosimy Słowo Boże, pełnimy misję nauczania oraz modlimy się wstawienniczo to Pan potwierdza to znakami i cudami. Ten pomysł EwangeliBusa to jest też wypełnienie obietnic, które dostałem kiedyś po nawróceniu.

A więc było jakieś nawrócenie?
Tak. W 2014 r. przeżyłem takie nawrócenie w kapłaństwie. Wtedy wiele osób ze środowisk charyzmatycznych mówiło mi: „będzie ksiądz świadkiem wielu znaków, wielu cudów, nawet wskrzeszenia umarłych”. Nie mogłem sobie tego wyobrazić, bo nie planowałem, że będę zajmował się taką ewangelizacją. Natomiast przyjmowałem to słowo z nadzieją.
Kiedy Ksiądz wyruszył w drogę?
Było to po pandemii. W 2022 r., dostałem propozycję wykładów na KUL-u. Ksiądz biskup mi pobłogosławił i posłał mnie do pracy w Lublinie. No i wtedy ta inicjatywa ruszyła. Wystartowaliśmy 26 maja i od tego czasu jeździmy EwangeliBusem do miejsc, gdzie ufam prowadzi nas Duch Święty.
Ile osób jest zaangażowanych w to dzieło?
Mnóstwo. Jestem też przekonany, że od 2014 r. mam bardzo dużo wstawienników, to jest ponad 300 Margaretek i ponad 50 tysięcy ludzi, którzy modlą się za mnie, za to dzieło. Zawsze mówię, że jedziemy, bowiem to jest wielkie zaplecze osób. Jedni się modlą, inni prowadzą stronę internetową, a jeszcze inni ogarniają busa, jeżeli chodzi o sprawy techniczne, mechaniczne. Mamy w zespole prawnika. W drogę jadę sam bądź z jedną lub dwiema osobami. Co tydzień jesteśmy w innym miejscu. Zamysł jest taki, żeby angażować jak najwięcej osób z parafii, do której jedziemy. Nie chodzi o to, żeby przyjechać z całym zespołem, wszystko zorganizować i wyjechać, ale, żeby przyjechać rozpalić wiarę, nadzieję i miłość, umocnić wiernych głoszonym Słowem Bożym, pomodlić się razem z nimi i za nich wstawienniczo oraz jak najwięcej osób do tego głoszenia oraz do dalszej posługi zaangażować i przygotować.

Czyli wsiada Ksiądz do EwangeliBusa i jedzie, aby głosić rekolekcje. Do kogo Ksiądz kieruje Słowo Boże?
Prowadzę rekolekcje i warsztaty, konferencje, dni skupienia dla młodzieży – od bierzmowania wzwyż, narzeczonych, małżeństw, rodzin, mężczyzn, więźniów, parafian. Bardzo dużo wspólnot prosi o formacyjne rekolekcje, a więc tematyka jest bardzo szeroka. Na stronie ewangelibus.pl można znaleźć informację w jaki sposób działamy. Najpierw duszpasterz kieruje do nas zaproszenie. Nie jeździmy na zaproszenia ludzi świeckich, żeby nie siać zamętu. Niekiedy osoby sobie coś tam wymyślą, ale nie ma błogosławieństwa biskupa czy kapłana. A więc jedziemy zawsze na zaproszenie z błogosławieństwem. Musi być prośba biskupa, proboszcza lub innego duszpasterza. Po skontaktowaniu się zastanawiamy się nad tematem rekolekcji czy spotkania ewangelizacyjnego. Wspólnie rozeznajemy, dlatego że te osoby, które są na miejscu, one najlepiej znają środowisko, znają potrzeby. Próbujemy te rekolekcje ukierunkować dokładnie na te potrzeby, które są w danych diecezjach czy w danych środowiskach. I dopiero wtedy, kiedy już mamy rozeznany temat, i zaplanowany jakiś konkretny termin, próbujemy zobaczyć czego brakuje, np. jak nie ma zespołu muzycznego to angażuję osoby, z którymi współpracujemy, z różnych wspólnot, np. diakonie muzyczne. Bardzo mi zależy na tym, żeby pokazywać taką chrześcijańską normalność, żeby pokazywać, że parafia jest tym najlepszym miejscem do wzrostu, do formacji. Obecnie jest bardzo dużo rekolekcji, które wychodzą poza model Wielkiego Postu czy Adwentu. Często to są rekolekcje weekendowe w ciągu roku dla małżeństw, dla rodzin, dla innych wspólnot. To mnie bardzo cieszy.
Powiedział Ksiądz, że EwangeliBus to rozmównica, słuchalnica i ambona. Na czym to polega?
Tak. Ten bus ma być mobilną rozmównicą, słuchalnicą i amboną. Rozmównicą, bo można w czasie jazdy rozmawiać z Księdzem, który siedzi za kierownicą. Czasami ludzie dzwonią, żeby wspólnie pomodlić się. Jest słuchalnicą, bo ksiądz też słucha, więc można mu coś opowiedzieć, zadać pytanie. Ludzie zgłaszają się z różnymi problemami i te ludzkie problemy pokazują nam, w jakich obszarach należy głosić Słowo Boże. I jest amboną, ponieważ jest to także miejsce, w którym jest głoszone Słowo Boże oraz świadectwa o Bożym działaniu. Kiedy przyjeżdżamy do danej wspólnoty, aby głosić rekolekcje to staramy się wygospodarować taki czas, aby spotkać się z ludźmi, porozmawiać z nimi, posłuchać ich problemów i pomóc im w rozeznawaniu i rozstrzyganiu różnych moralnych dylematów. A więc przy tym EwangeliBusie rozmawiamy z ludźmi, słuchamy ich, ale też głosimy Słowo Boże. Wykorzystujemy to jako narzędzie ewangelizacyjne.
W lutym był Ksiądz w diecezji kaliskiej, w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie wygłosił konferencję dla ponad czterech tysięcy mężczyzn – Wojowników Maryi. O czym Ksiądz mówi mężczyznom?
Znam wiele męskich historii i wiem, że mężczyźni są zadaniowi. Oni lubią różne zadania, ale trzeba zwracać uwagę na to, żeby to nie była ucieczka od ich podstawowego powołania. Bardzo często im powtarzam, że mężczyzna ma być w miejscu swojego powołania. Twoje miejsce powołania to jest twoja odpowiedzialność. W Ostrowie powiedziałem, że mam wielki szacunek dla tych, którzy przyjechali, ale jeszcze większy dla tych, którzy zostali w domu, bo ich żona o to poprosiła. Nawrócony mężczyzna ma taką pokusę działania od razu. On od razu stanąłby i dawał świadectwo. Często im mówię: daj świadectwo, ale dopiero wtedy, kiedy będziesz żył na miarę świadectwa. Mamy dużo takich świadków, którzy zapalili się, a za chwileczkę stali się antyświadectwem.

Nasza natura męska jest taka, że lubimy rządzić, a często to spotyka się z niezrozumieniem. Dam taki przykład, że mąż był daleko od Kościoła, nawrócił się i wszystkich dookoła chce nawracać, dzieci, żonę, a oni potrzebują czasu. Ważne jest, żeby w tej formacji mężczyźni uczyli się pokory i cierpliwości, mieli wspólnotę i kierownictwo duchowe, żeby nie szli sami. Już niejeden mężczyzna się wykoleił, bo myślał, że sam sobie poradzi, że słuchając na YouTubie różnych konferencji i mając jakieś doświadczenie Pana Boga, nie potrzebuje prowadzenia kapłana ani wspólnoty. A to jest błąd, ponieważ emocje, które często towarzyszą etapowi nawrócenia się nie jednego już wyprowadziły na manowce.
Dlatego, po każdym nawróceniu, doświadczeniu Pana Boga, trzeba mieć kogoś, kto prowadzi, czyli kierownika duchowego, spowiednika. Inaczej mamy do czynienia z pokusą łakomstwa duchowego, która polega na tym, że chcemy więcej, więcej, więcej. W pewnym momencie diabeł to może wykorzystać, bo kusiciel potraf zapędzić człowieka w kozi róg, bo będzie go podkręcał, żeby działał więcej, żeby więcej się angażował, ale przy tym zaniedbuje to, co jest jego powołaniem. Jesteś mężem to masz być dobrym mężem, jesteś ojcem, masz być dobrym ojcem, dobrym pracownikiem. Bardzo często mówię mężczyznom, że nie jesteśmy idealni, ale jesteśmy powołani. To miejsce powołania, miejsce odpowiedzialności trzeba rozeznać i trzymać się tego miejsca, żeby sobie cały czas ustawiać właściwą hierarchię wartości.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Ewangelizacja i pomoc kobietom: misja Sióstr Mantelatek w Afryce Równikowej
Nowa ewangelizacja a misje [MISYJNE DROGI]
W II etapie XXIV Olimpiady Znajomości Afryki udział wzięło ponad 2 tysiące uczniów





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny