ksiądz priest Eucharystia

Fot. cathopic

Ks. Rektor kościoła w Rzymie: z uznaniem czytam o rozwiązaniach polskich biskupów [ROZMOWA]

Z uznaniem czytam o rozwiązaniach proponowanych przez polskich Biskupów, które postulują daleko idącą ostrożność i odpowiedzialność, ale zostawiają wolność. Ich działania uwzględniają potrzebę ludzi wierzących przeżywania trudnych sytuacji z Bogiem, w zawierzeniu Jego mocy, zwłaszcza, gdy, jak dotąd, stoimy w obliczu ludzkiej bezsilności – mówi kierownik Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej i rektor kościoła pw. św. Stanisława BM w Rzymie, ks. prał. Paweł Ptasznik w rozmowie z KAI.

KAI: W czwartek polski episkopat ogłosił, że narodowa pielgrzymka Polaków do Rzymu z okazji obchodów 100-lecia urodzin Jana Pawła II nie odbędzie się w planowanym majowym terminie. Jak Ksiądz przyjął tę wiadomość, czy – patrząc dziś z rzymskiej perspektywy – można się było spodziewać takiej decyzji?

Ks. prał. Paweł Ptasznik: Mając na uwadze wiadomości, jakie napływają z Polski, a przede wszystkim sytuację we Włoszech, można było spodziewać się takiej decyzji. Uważam, że jest ona rozsądna i dobrze, że została podjęta już teraz, a nie tuż przed datą pielgrzymki. W prywatnych rozmowach z niektórymi biskupami sygnalizowałem, że coraz więcej grup z Polski i ze świata, które już zgłaszały swoją obecność w maju, rezygnuje z udziału w pielgrzymce.

>>> Włochy: ksiądz jeździ i modli się, błogosławi ludzi stojących na balkonach [WIDEO]

W dużej mierze jest to spowodowane lękiem, ale nie jest on bezpodstawny. Nawet jeśli ufamy, że późna wiosna, wraz ze wzrostem temperatury, pomoże opanować wirusa, to ostatecznie nie ma takiej pewności. Nieoficjalne, włoskie źródła rządowe mówią o możliwości utrzymywania się zagrożenia i związanych z nim restrykcji w funkcjonowaniu społeczeństwa nawet do września. Zatem roztropność podpowiada, żeby już teraz, nie narażając ludzi na rozterki i, ewentualnie, niepotrzebne koszty, odwołać pielgrzymkę w maju i pomyśleć nad ewentualnością rzymskich obchodów 100-lecia urodzin św. Jana Pawła II w innym terminie. Może październik byłby dobrym czasem…

EPA/ANGELO CARCONI

Osobiście wciąż żywię nadzieję, że nasza rzymska wspólnota Polaków będzie mogła świętować tę rocznicę w naszym kościele św. Stanisława B.M., zgodnie z planem, to znaczy w dniu 18 maja, pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza.

Ta decyzja wpisuje się w szereg trudnych wyborów, których w tych ostatnich dniach musi dokonywać Kościół. Które teksty, refleksje, modlitwy św. Jana Pawła II mogą pomóc w dobrym i spokojnym przeżywaniu tego czasu?

Tak, to trudna decyzja, bo wszystkim, którym drogi jest Jan Paweł II, bardzo zależało na tym, żeby wspólnie dziękować Bogu za dar jego osoby i za całe dobro, jakie wniósł w życie ludzi, Kościoła i świata. Zależało nam, żeby obecnością w Rzymie pokazać, że wciąż jest nam bliski i przypomnieć, że jego przesłanie jest wciąż żywe i aktualne. Ale być może te okoliczności pokazują, że nie jednorazowa, wspaniała manifestacja jest sposobem przypominania o Janie Pawle II, a solidne, codzienne powracanie do jego nauczania, ostrzeżeń, zachęt, świadectwa świętości…

>>> Włochy: do 3 kwietnia Msze tylko dla kapłanów, również w niedziele

Pyta Pani o teksty. To zależy, czego ktoś szuka. Bogactwo jest ogromne i każdy może znaleźć coś dla siebie. Jeśli szukamy głębokiej teologii, to można sięgnąć po encykliki i adhortacje. Jeśli inspiracji do modlitwy czy pogłębienia duchowości, to może: cykl katechez o psalmach, encyklika Ecclesia de Eucharistia, list apostolski Rosarium Virginis Mariae.

Księży zachęcałbym do ponownej refleksji nad treścią wielkoczwartkowych listów do kapłanów. Jeśli chcemy oczyścić ducha z natłoku informacji i pustych słów, wyciszyć się, zachwycić pięknem, to warto sięgnąć po poezje i dramaty. A dla uzdrowienia relacji społecznych w naszym kraju polecałbym powrót do papieskiego nauczania podczas pielgrzymek do ojczyzny.

Pandemia koronawirusa we Włoszech fot. EPA/CESARE ABBATE

EPA/CESARE ABBATE

Na kształt tych relacji wpływa także trwająca pandemia koronawirusa. Jak z księdza perspektywy wygląda w tych okolicznościach „codzienność” Kościoła w Rzymie? W mediach od kilku dni pojawiały się informacje o pozamykanych na klucz kościołach, zakazie wszelkich wspólnych modlitw, a nie tylko sprawowania mszy św. z udziałem wiernych.

Jeszcze w środę zaprzeczyłbym temu, bo rozporządzenie Konferencji Episkopatu Włoch zabraniało publicznych zgromadzeń, w tym celebracji mszy św., ale pozostawiało możliwość prywatnej modlitwy w kościołach, z zachowaniem bezpiecznej odległości pomiędzy modlącymi się osobami. Wczoraj jednak otrzymaliśmy nowe rozporządzenie, które rzeczywiście zamyka zupełnie wszystkie kościoły, poza kaplicami w domach zakonnych, w których mogą modlić się tylko i wyłącznie członkowie wspólnot.

>>> Rzym: wiernym zakazano wchodzenia do kościołów

Biskupi zachęcają do uczestnictwa w mszach św. transmitowanych przez środki masowego przekazu i do osobistej modlitwy. Postulują, żeby w tym czasie rodziny były prawdziwym „domowym Kościołem”, a członkowie ruchów i wspólnot jednoczyli się duchowo na modlitwie o tej samej godzinie. To wszystko oczywiście ma sens i jest konieczne, ale napawa smutkiem niemożność korzystania z łaski sakramentów.

W tym kontekście z uznaniem czytam o rozwiązaniach proponowanych przez polskich biskupów, które postulują daleko idącą ostrożność i odpowiedzialność, ale zostawiają wolność. Zwiększenie liczby celebrowanych mszy św., żeby uniknąć tłoku, dostosowanie gestów liturgicznych i dyspensa od obowiązku uczestnictwa w niedzielnej mszy św. dla osób szczególnie narażonych, to działania, które uwzględniają potrzebę ludzi wierzących przeżywania trudnych sytuacji z Bogiem, w zawierzeniu Jego mocy, zwłaszcza, gdy – jak dotąd – stoimy w obliczu ludzkiej bezsilności.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze