fot. PAP/EPA/RICCARDO ANTIMIANI
Leon XIV odwiedzi kościół męczenników
W Algierii, pierwszym przystanku swojej podróży po Afryce, papież Leon XIV odwiedzi kościół męczenników, m. in. siedmiu trapistów z Tibhirine. Zostali porwani z klasztoru Notre-Dame de l’Atlas 26 marca 1996 roku, podczas algierskiej wojny domowej, tzw. „ciemnej dekady”; ich głowy odnaleziono sześć tygodni później, zaledwie kilka dni po tym, jak terrorystyczna grupa GIA ogłosiła ich egzekucję. Śmierć mnichów wywołała oburzenie na całym świecie.
W 2010 roku film Xaviera Bauvois „Ludzie Boga” zdobył Grand Prix Jury Festiwalu Filmowego w Cannes, a w 2018 roku mnisi, wraz z dwunastoma innymi algierskimi męczennikami, zostali beatyfikowani w Oranie.
„Pamięć o braciach jest wciąż bardzo żywa tutaj, w Tibhirine i okolicach” – mówi ojciec Eugène Lehembre, przełożony wspólnoty Chemin Neuf w Tibhirine. Wspólnota przeniosła się do dawnego klasztoru trapistów w 2016 roku. „Trzydzieści lat – to nie tak dawno, a wciąż jest wiele osób, które znały mnichów. Mam na myśli zwłaszcza tych, którzy leczyli się u brata Luca. Nadal regularnie odwiedzają nas byli pacjenci lub ich krewni. Pamięć o nich jest więc wciąż żywa, nawet wśród mieszkańców wioski; wciąż jest sporo osób, które znały zakonników”.
Na wysokości tysiąca metrów
Ponadto ludzie regularnie przyjeżdżają do górskiej wioski położonej na wysokości tysiąca metrów, aby zobaczyć, gdzie mieszkali trapiści. Ci goście to zazwyczaj nie turyści, lecz Algierczycy – niemal wyłącznie muzułmanie. Tibhirine oznacza „ogrody” w języku berberyjskim. I rzeczywiście, w tym miejscu, 85 km na południe od Algieru, jak wyjaśnia ojciec Eugeniusz, coś wciąż rośnie i kwitnie.
„Opowiadamy odwiedzającym historię klasztoru, życie monastyczne, wydarzenia, które się tu wydarzyły i tak dalej. Codziennie wspominamy ich historię. To nie jest smutne wspomnienie, mimo że jest tu cmentarz. Ale na samym terenie nie przelano krwi; to raczej miejsce spokoju. Wielu odwiedzających mówi: `Ach, czuję się tu komfortowo, jest tu spokojnie, mogę się zrelaksować`. My również odczuwamy ich obecność tutaj w taki czy inny sposób, poprzez wspomnienia, które przywołujemy, ale także poprzez książki, które o nich czytamy. Pamięć o mnichach z Tibhirine wciąż głęboko porusza Algierczyków”.
Wiele osób w kraju wciąż pamięta czasy ataków terrorystycznych różnych grup islamistycznych i represje zbrojne. Ten mroczny okres pochłonął dziesiątki tysięcy ofiar wśród ludności algierskiej. Pomimo gróźb mnisi z Tibhirine nie opuścili klasztoru: była to świadoma decyzja. Byli przekonani, że ich dyskretne i pełne modlitwy życie w tym kraju o przewadze muzułmanów było drogą wskazaną im przez Boga. „Gdybym pewnego dnia, a może to być już dziś, stał się ofiarą terroryzmu, który obecnie dąży do pochłonięcia wszystkich cudzoziemców mieszkających w Algierii, to chciałbym, aby moja wspólnota, mój Kościół, moja rodzina pamiętały, że poświęciłem swoje życie Bogu i temu krajowi” – napisał w testamencie Christian de Chergé, przeor klasztoru.
„Algierczycy to ludzie tęskniący za wspólnotą”
„Algierczycy mogliby z łatwością ubolewać przede wszystkim nad własnym cierpieniem, ale okazuje się, że los siedmiu mnichów głęboko ich porusza; to naprawdę niezwykłe. Uważam to za wzruszające i mówi nam coś o sercach wielu ludzi tutaj. Algierczycy, których tu spotykam, to ludzie tęskniący za braterstwem. Ludzie spokojni, gościnni, bezinteresowni i otwarci, którzy naprawdę cieszą się spotkaniami z innymi. Podczas tych wizyt proste wspomnienie może przerodzić się w przyjaźń; na koniec pytamy się nawzajem o imiona i tak dalej. Wielu mówi, że wróci; i tak się dzieje”.

Kraj braterstwa
Algieria, która często wydaje się tak surowa i nieprzyjazna dla świata zewnętrznego, jest również krajem braterstwa. Ojciec Eugène Lehembre potwierdza to, przytaczając swoje doświadczenia w Tibhirine: „Kiedy rozmawiam z algierskimi gośćmi, często słyszę to samo: Przede wszystkim jesteśmy ludźmi, zanim wyznajemy jakąkolwiek religię. Wszyscy jesteśmy ludźmi! A kiedy mówimy o ludziach, mamy na myśli wzajemny szacunek. Szanujemy innych, kimkolwiek by nie byli. To jest cecha braterstwa”.
Trapiści z Tibhirine żyli tą postawą w bardzo konkretny sposób: brat Christian, ale także brat Luc, który opiekował się miejscowymi w klinice przy wejściu do klasztoru. Brat Michel, kucharz i ogrodnik wspólnoty. Brat Célestin, kantor. Brat Christophe, brat Bruno, brat Paul. Życie w pokoju i służba ubogim – to była cecha charakterystyczna ich cichej obecności. Przyjaźnili się z wieloma mieszkańcami wioski; ci ludzie później, po tym jak mnisi zostali zamordowani, zajmowali się klasztornym ogrodem owocowo-warzywnym. Ojciec Eugeniusz mówi o duchu przyjaźni, który jest wciąż obecny. „Jestem Francuzem, więc `Wolność, Równość, Braterstwo` jest w pewnym sensie moim mottem. I mogę powiedzieć, że tutaj, dzięki kontaktom z Algierczykami, dowiedziałem się nieco więcej o tym, co tak naprawdę oznacza braterstwo – niekoniecznie braterstwo w obrębie wspólnoty religijnej, ale po prostu braterstwo między ludźmi, którzy się nie znają, spotykają się i ufają sobie. Może się to zdarzyć w klasztorze, ale także na wsi. Dzieje się to całkiem spontanicznie. Istnieje pewne zaufanie, które pozwala nam budować więzi przyjaźni”.
Krwawa przeszłość
Sam o. Eugène Lehembre przebywa w Algierii od lat 70. XX wieku – niecałe dziesięć lat po tym, jak kraj uzyskał niepodległość po krwawej wojnie z potęgą kolonialną, Francją. „A co zrobiło na mnie największe wrażenie, to to, że niektórzy mówili mi wtedy: `To już koniec, wszystko załatwione, wybaczyliśmy sobie, jesteśmy braćmi`. Regularnie jesteśmy świadkami ludzkiej więzi, a u niektórych muzułmanów zauważamy, że świadomie ją wybierają, kierując się swoją wiarą”.
„Pamiętam bose stopy brata Christiana w sandałach, gdy otwierał bramę”: tak François Vayne, dziennikarz urodzony w Algierii, który mieszkał w tym kraju przez 17 lat i dobrze znał klasztor, wspomina przeora Tibhirine. „Czułem w tych sandałach poświęcenie jego życia innym”. Ciał mnichów nigdy nie odnaleziono, jedynie ich głowy. Są pochowani w ogrodzie obok klasztoru, na małym cmentarzu. Jednocześnie upamiętniają ich miejsca pamięci na całym świecie: od Norwegii po Stany Zjednoczone, od Konga po Kamerun i Francję.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |

Algieria: beatyfikacja 19 męczenników terroru islamskiego
Papież w Afryce. Niech katolicy będą protagonistami zmian [ROZMOWA]
Abp Światosław Szewczuk: Ukraińcy modlą się z papieżem o pokój





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny