EPA/FILIPPO MONTEFORTE *** Local Caption *** 00401034 Dostawca: PAP/EPA.

Magiczność 21.37 [FELIETON]

Oczywiście powszechnie wiadomo, że nasz umiłowany papież Jan Paweł II właśnie o tej godzinie przeszedł do Domu Ojca. Ale czy wokół tej godziny nie narosła pewna „święta” magiczność?

Przeglądając zapowiedzi przeróżnych uroczystości związanych z datą 2 kwietnia, czyli z 20. rocznicą śmierci papieża Polaka, zauważyłem, że wiele z nich kończy się lub zaczyna właśnie o 21.37. Organizatorzy prześcigają się w pomysłach, jak uczcić świętego. Jedni o tej godzinie będą śpiewać „Barkę”, inni zakończą uroczystości uroczystym błogosławieństwem, a w niektórych miejscach dokładnie o 21.37 rozpocznie się msza święta. W kolejnych przy pomnikach Jana Pawła II zgromadzą się wierni. W niektórych kościołach z wieży, każdego dnia o 21.37 wygrywana jest wspomniana ulubiona pieśń papieża. Czy nie przesadzamy z czcią tej godziny?

Nie budujcie mi pomników

W różnych świadectwach tuż po śmierci Jana Pawła II możemy przeczytać, że czas się zatrzymał, że nic już nie będzie takie jak wcześniej. Czy 21.37 to wyznacznik końca jakiejś ery? Jasne, mamy kultywować pamięć o naszym świętym rodaku, ale czy Janowi Pawłowi II nie chodziło o coś innego? Gdzieś w uszach brzmią mi jego słowa: „Nie budujcie mi pomników, zróbcie coś dobrego dla ludzi”. Tymczasem w wielu parafiach i na przykościelnych placach powstają kolejne pomniki. Twórcy z wielką kreatywnością zabiegają o to, aby były jak najpiękniejsze, zastanawiając się nad odpowiednim materiałem – brąz, metal, kamień? Wszystko piękne. Ale co z prośbą papieża? „Nie budujcie mi pomników” – czy to nie my mieliśmy być jego pomnikiem? Na dodatek żywym pomnikiem?

Msze święte i kazania, które były przerywane gromkimi oklaskami co drugie słowo. I co dziś z tych nauk praktykujemy w naszym życiu? Jeśli mamy być żywym pomnikiem, musimy żyć nauką Jana Pawła II – jego mądrymi, czasem trudnymi słowami – a nie tylko wspominać go przez kremówki i 21.37, bo to tylko pozór naszej wielkiej miłości. Miłość przejawia się w tym, że szanuję słowa osoby, którą kocham. I wcielam je w życie. Po to, by zrobić coś dobrego, coś pięknego w imię miłości Boga dla drugiego człowieka.

fot. EPA/MLADEN ANTONOV

Nie wstydźcie się krzyża

Ileż to razy papież wskazywał na nasze narodowe wady: alkoholizm, rozbijane małżeństwa, kryzys rodzin. Ile razy w trudnych słowach pokazywał nasze błędy, ucząc nas życia blisko Boga. I znów w uszach słyszę jego słowa wypowiedziane podczas kazania u stóp Giewontu, na którym od wieków stoi krzyż:

„Umiłowani bracia i siostry, nie wstydźcie się krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu społecznym czy rodzinnym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych, szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz”.

Bądź żywym pomnikiem

A dziś? Dziś mamy już nieukrytą, ale jawną walkę z krzyżem. Toczą się dyskusje, czy powinien wisieć w sali lekcyjnej, szpitalnej czy sejmowej. A co z nami – „pokoleniem Jana Pawła II”, jak zwykło się o nas mówić? Czy bronimy krzyża? Czy w imię źle pojętej tolerancji i tzw. poprawności politycznej teraz bijemy brawo głosicielom nowoczesnego stylu życia?

Może warto sięgnąć po testament papieża Polaka – a jest on bardzo obszerny. 14 encyklik, 14 adhortacji, 11 konstytucji apostolskich i 43 listy apostolskie – przeczytajmy choćby kilka zdań. I weźmy je na serio. I zbudujmy ten żywy pomnik z samego siebie. „Zróbcie coś dobrego dla ludzi”.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze