EPA/ABIR ABDULLAH

Meksyk na skraju zapaści: migranci bez schronienia i pożywienia

1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

 Tysiące migrantów z Ameryki Środkowej, którzy przez Meksyk próbują się dostać do Stanów Zjednoczonych, pozostają bez koniecznej pomocy. Nadgraniczne diecezje są na skraju zapaści, brakuje im środków na udzielanie wsparcia potrzebującym. Coraz więcej migrantów pozostaje bez dachu nad głową i żywności.

Tamtejsi biskupi alarmują, że ich kraj sam nie poradzi sobie z pomocą dla tysięcy migrantów przybywających w kolejnych karawanach humanitarnych. „Migracja jest zjawiskiem globalnym i powinna interesować wszystkich. Nie można spychać odpowiedzialności na barki kilku organizacji humanitarnych, jakie jeszcze działają w tym kraju i miejscowego Kościoła” – podkreślił biskup nadgranicznej diecezji Piedras Negras – Alonso Garza Treviño. Wskazał, że mimo niewystarczających środków diecezje otwierają kolejne domy dla migrantów. Nie otrzymują jednak wsparcia ze strony państwa. Co więcej, władze zamknęły ostatnio kilka ośrodków dla migrantów, uzasadniając to „brakiem w nich odpowiedniej infrastruktury”.

Biskupi meksykańscy wzywają też władze Stanów Zjednoczonych o zmianę polityki wobec migrantów, przekraczających granicę. Po złożeniu wniosków o azyl są odsyłani z powrotem do Meksyku, gdzie mają oczekiwać na decyzję sądu w sprawie przyznania go. Procedury te są przeciągane, co pogłębia i tak już wielki dramat ludzi, którzy migrują całymi rodzinami, często razem z małymi dziećmi. Na granicy panuje swoisty pat.

Władze amerykańskie stwierdziły ostatnio, że nie są w stanie przyjąć u siebie migrantów i poprosiły Meksyk, by się nimi zajął. Tyle że kraj ten jest na skraju migracyjnej zapaści, a kolejne karawany docierają m.in. z Gwatemali, Wenezueli, Hondurasu i Salwadoru.

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze