fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl
Miłość nie stoi bezczynnie. Na obozie Wspólnoty Ciupa – Wózkowicze [REPORTAŻ]
„Miłość nie stoi bezczynnie” – mówiła św. Katarzyna ze Sieny. Widać to każdego dnia w Przedborowie, gdzie przez tydzień ponad sześćdziesięciu uczestników wczasorekolekcji dla poznańskiej Wspólnoty Ciupa – Wózkowicze modli się, śpiewa, tańczy i żyje razem. Z uwagą i czułością, bo – jak głosi hasło wspólnoty – „Ciupa uczy miłości”.
Od rana w Przedborowie słychać gwar, śmiech, podśpiewywanie. Ktoś wyjmuje nową planszówkę do wspólnej gry, ktoś inny – pomagając osobie na wózku – żartuje, że trzeba „zatankować energię” przed wieczornym „Mam Talent”. W głębi słychać gitarę i próbę śpiewu – wszyscy przygotowują się na dzisiejsze atrakcje. Kiedy się podchodzi bliżej, widać więcej niż wakacyjny luz – wspólnotę, która naprawdę jest razem. Nie obok siebie, ale dla siebie nawzajem – razem.


Zwyczajne, prawdziwe bycie
W Ciupie można się zatrzymać, by wsłuchać się w bliźniego oraz w siebie. Opowiada o tym Gosia, która na obozie jako opiekunka jest już po raz czwarty. Jak mówi, Ciupa wciąż ją przyciąga, ale wciąż czymś innym, wciąż może odkrywać coś nowego. – Aktualnie przyjeżdżam przede wszystkim dla tego zatrzymania się i wyjścia z życia codziennego do zupełnie czegoś innego. Dla mnie to jest bardzo mocne zbliżenie – bliskość z Panem Bogiem i z drugim człowiekiem oraz to, że po prostu kocham przebywać z tymi ludźmi, niezależnie od poziomu zmęczenia – dzieli się rozpromieniona Gosia. – To mi daje bardzo dużo siły na cały rok, bo zawsze potem wspominam ten wyjazd. Każdy obóz jest też inny. I każdy coś innego przynosi, każdy daje inne owoce. A wszystkie te ciupowe przygody łączy bliskość Panu Boga.
W „Ciupie” można uczyć się siebie nawzajem. Mówi o tym jedna z wieloletnich ciupowiczek, która jeździ na wózku: „Tutaj czuje się obecność”. Nie chodzi o terapię, rehabilitację czy system pomocy, ale o to, aby być razem – w sposób prawdziwy, uważny, oparty na zaufaniu. Jak mówią opiekunowie, czyli młodzi wolonatriusze – to są wakacje, z których wraca się zmienionym.


Wspólnota więzi, nie etykiet
Wspólnota Ciupa – Wózkowicze istnieje od wielu lat. Tworzą ją osoby z niepełnosprawnościami i wolontariusze, głównie studenci i młodzi ludzie, którzy poświęcają swój czas, by towarzyszyć. Nie jako profesjonaliści, ale jako przyjaciele. Na obóz w Przedborowie przyjechało ponad sześćdziesiąt osób. Większość z nich zna się z wcześniejszych spotkań. Dla wielu to jeden z najważniejszych tygodni w roku.
– Niedawno poznałam Ciupę – mówi Asia, jedna z opiekunek, która przyjechała po raz pierwszy. – Nigdy nie byłam wolontariuszką i chciałam czegoś takiego spróbować. A tutaj jest zupełnie inny świat. Wychodzę czasami ze swojej strefy komfortu i widzę, że to pozytywnie na mnie wpływa, uczę się tutaj nowych rzeczy, bardzo dużo rozmawiamy, tworząc super atmosferę.


Ciupa nie definiuje osób przez ich widzialną niepełnosprawność. Nie mówi się do osób bez niepełnosprawności per „wolontariusz”, ale każdy jest sobą. Każdy daje coś z siebie i coś otrzymuje, tworząc wspólnotę więzi, nie etykiet.
– Gdy pierwszy raz tu przyjechałem, myślałem, że przyjeżdżam „pomagać” – opowiada jeden z ciupowiczów. – Ale to ja dostałem pomoc. Pomoc w zobaczeniu, jak wiele rzeczy w moim życiu robię automatycznie, jak rzadko patrzę naprawdę, słucham naprawdę. A tu… tutaj wszystko jest prawdziwe.


Do tańca i do różańca
Plan dnia wczasorekolekcji jest prosty, ale bogaty: godzinki, śniadanie, konferencja lub zwiedzanie, warsztaty, wspólna Eucharystia, różaniec, a wieczorem często zabawa. Ciupa to wspólnota, która modli się z takim samym zaangażowaniem, z jakim potem tańczy i śmieje się do późna. To nie są dwa oddzielne światy – wspólnota Ciupa – Wózkowicze łączy radość, modlitwę, czułość i przede wszystkim – wyrastające z miłości bycie razem.
– Spotkanie z drugim człowiekiem i z Bogiem, który mieszka w tym drugim człowieku, jest niesamowicie fascynujące – opowiada Olga, prasując sukienki.


W tym roku uczestnicy spędzają tydzień w Przedborowie – są spacery po zielonych okolicach, zwiedzanie pobliskiego Kalisza, ale największe atrakcje to te, które dzieją się wewnątrz wspólnoty: wspólny śpiew, gry planszowe, wieczory tematyczne, takie jak pokaz talentów czy dyskoteka. I codzienne spotkania przy kawie.

Uważność, której nie uczą na uczelni
Dla kogoś może wydawać się dziwne – poświęcenie tygodnia wakacji albo urlopu na fizyczną pracę, związaną z troską o osoby potrzebujące pomocy. Życie razem z osobami z niepełnosprawnościami zmusza do innego tempa – do cierpliwości i wrażliwości, której nie ma da się wyczytać z książek czy poznać podczas wykładów. Potrzebna jest uważność, bo odpowiedzi na zadawane pytania czasem przychodzą dopiero po kilku minutach. Osoby bez niepełnosprawności uczą się komunikacji, która nie zawsze jest werbalna. Jak mówi jedna z opiekunek: „Tu uczysz się świata od nowa”.
Jedna ze studentek, która po raz pierwszy jest tu opiekunką, zwraca uwagę na atmosferę. – Tutaj jest bardzo miło i z każdym dniem coraz bardziej zaskakuję się wszystkimi podopiecznymi, którzy robią na mnie ogromne wrażenie – wyjaśnia. Z Ciupą nie ma nudy. Jednym z elementów obozu wspólnoty jest tzw. chrzest obozowy, w którym biorą udział osoby, które po raz pierwszy są na obozie. Poprzez zabawę, ale i rywalizację ze współpracą poznają świat z perspektywy osób, które nie mają sprawnych wszystkich zmysłów czy kończyn.


Ewangelia w praktyce
Centralnym punktem każdego dnia jest Eucharystia. Sprawowana wspólnie, z prostotą, z miejscem na spontaniczność i wdzięczność. Ważne są modlitwy w ciągu dnia – różaniec, adoracja, koronka do miłosierdzia Bożego. To czas wyciszenia, ale też wzruszenia. – Patrzę, jak mój kolega z niepełnosprawnością w skupieniu modli się za swoją rodzinę – mówi jeden z opiekunów. – I wiem, że to właśnie on mnie uczy wiary.
Lider wspólnoty, Mateusz, opowiada o wdzięczności za Ciupę. – Ciupa jako wspólnota przyjęła mnie z ogromną otwartością. Tutaj mogę być taki, jaki jestem – naturalny. I mogę też uczyć się tego, bo to jest ciągła nauka. Ale to też realizacja pewnej misji w Kościele – służby osobom z niepełnosprawnościami, to uczynki miłosierdzia, Ewangelia w praktyce. Namacalnie czuję, że realizuję to, do czego Pan Jezus wzywa, by pomagać tym najmniejszym – dzieli się Mateusz. – I to też jest paradoksalne, że na początku może się wydawać, że przychodzi się do wspólnoty, żeby tylko pomagać i żeby dawać, służyć, a ostatecznie bardzo dużo się przyjmuje i potem się już przychodzi po to, żeby tak naprawdę czerpać to, co jest dobre w tej wspólnocie i uczyć się miłości – tego, co najważniejsze.

Ciupowicze spotykają się przez cały rok przy parafii pw. św. Rocha w Poznaniu, wielu wraca na kolejne edycje wakacyjnych obozów Wspólnoty. Przyjeżdżają mimo pracy czy innych obowiązków, bo wiedzą, że tego, co się dzieje w Ciupie, nie da się przeżyć nigdzie indziej. Jak pisała św. Teresa z Ávili: „Miłość nie stoi bezczynnie”. W Przedborowie miłość tańczy, śpiewa, popycha wózki, wspólnie milczy, płacze i śmieje się. Nie udaje i nie dystansuje się, ale jest i uczy twórczej obecności, głębokiej miłości.









| Galeria (2 zdjęcia) |
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Specjalny, czyli wyjątkowy. O godności osób z niepełnosprawnościami [MISYJNE DROGI]
Jubileusz Osób z Niepełnosprawnościami: nikt nie może pozostać sam
Chrystus niepełnosprawny(ch) [MISYJNE DROGI]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny