fot. PAP/EPA/SEDAT SUNA
Można być przeciwko masowej migracji, ale nie przeciwko migrantom [KOMENTARZ]
W Polsce na nowo z mocą ożyła dyskusja na temat migracji. Niestety, koncentruje się ona nierzadko na kwestiach drugorzędnych, a krytyka nie spada na politykę poszczególnych państw czy przedsiębiorstw, lecz ludzi, którzy zazwyczaj nie są niczemu winni.
Już od jakiegoś czasu ambasada Meksyku w Polsce ostrzegała swoich obywateli przed nieuczciwymi ofertami pracy w naszym kraju. Problem zresztą dotyczy nie tylko przybyszów z tego kraju. Wielu imigrantów z Ameryki Łacińskiej przyjeżdża do naszego kraju, skąd odbierają ich „pracodawcy”, a następnie zabierają im paszport i pieniądze. Taka skonfundowana osoba – bez znajomości języka i lokalnego kontekstu – zostaje przemocą wciągnięta do niemal niewolniczej pracy. Takich przypadków było mnóstwo. Często zdarzają się też te mniej skrajne, ale równie niepokojące przypadki. Niektórzy przedsiębiorcy co prawda zatrudniają obcokrajowców w pełni legalnie, lecz wyzyskują ich do cna – niedawno słyszeliśmy choćby o Argentyńczykach, którzy pracowali po kilkanaście godzin dziennie za marne pieniądze. Zastanawiam się więc, dlaczego więc Polacy nie protestują przeciwko tym nieuczciwym firmom czy mafiom oraz ich praktykom, a swój gniew kierują na obcokrajowców, którzy przecież nierzadko są tutaj ofiarami tych polityk migracyjnych?
Skandal migracji
Prawdziwym skandalem migracji nie jest to, że jacyś ludzie szukają za granicą schronienia lub po prostu lepszego życia. Najprawdopodobniej każdy z nas zrobiłby to samo, będąc w równie trudnej sytuacji życiowej i widząc szansę w podróży do bogatszej części świata. To całkiem zdrowe, że szukamy lepszego życia. Prawdziwym skandalem jest to, że tak wielu ludzi na całym świecie jest albo zmuszonych migrować, albo nie widzi przed sobą żadnych perspektyw i nadziei we własnej ojczyźnie. Drugim skandalem jest, że tak wiele osób to cynicznie wykorzystuje, nie zważając ani na prawdziwe potrzeby migrantów, ani na dobro kraju, do którego ich się sprowadza.

Wielu migrantów podąża za ułudą lepszego życia, którego ostatecznie nie znajduje. Możemy oczywiście rozprawiać o odpowiedzialności za własne decyzje, ale nie można tak po prostu przymykać oczu na ludzi, którzy albo giną na morzu w drodze do Europy, albo już znaleźli się na jej terenie i są wykorzystywani przez nieuczciwe przedsiębiorstwa czy też błąkają się bez celu.
Nie podam tutaj recept na rozwiązanie tej sytuacji. Z pewnością jednak nie jest nią robienie z każdego migranta potencjalnego mordercy czy złodzieja. Polski nie należy chronić przed obcokrajowcami, lecz przed źle prowadzoną polityką migracyjną i handlem ludźmi. I głównym problemem w tej kwestii wcale nie są „dziurawe” granice.
Problem migracji legalnej
Warto zauważyć, że przypadki, o których pisałem na początku, dotyczą legalnego wjazdu migrantów do Polski. Wielu zapomina, że te słynne niebezpieczne dzielnice Europy Zachodniej nie powstały w wyniku nielegalnej migracji, lecz właśnie legalnej – zarobkowej. Wchodzą tutaj oczywiście bardzo złożone kwestie – niezdolność państw do integracji, odmienność kulturowa, ale też w dużej mierze pauperyzacja i idące za nią poczucie niesprawiedliwości, braku perspektyw oraz wyobcowania kraju, w którym się żyje. Tak tworzyły się odmienne kulturowo od reszty społeczeństwa dzielnice, w których ubóstwo i doświadczenie separacji od „lepszej” jej części dało zasiew pod rozwój przestępczości, powstawanie gangów, radykalizację młodzieży i skuteczny werbunek do grup terrorystycznych.

Czy to źle zatem przyjmować migrantów ekonomicznych? Samo w sobie nie jest to niczym złym. Jest tu jednak kilka poważnych problemów. Jeżeli chcemy żyć wygodniej, a najgorzej płatne prace zostawiać obcokrajowcom, to sami sobie kłody pod nogi podkładamy. Nie tylko dlatego, że uzależniamy gospodarkę od taniej siły roboczej, czyniąc ją zacofaną i nieinnowacyjną, lecz także sami sobie pogarszamy warunki zatrudnienia. Co więcej, tak tworzymy społeczeństwo podzielone na Polaków o względnie lepszej sytuacji materialnej i walczących o przeżycie obcokrajowców zepchniętych na margines. Nie będę już rozwlekał skomplikowanej i niejednoznacznej kwestii różnic kulturowych.
Wydmuszka medialna
Tymczasem Polacy rzucili się na „obronę” granicy przed nielegalnymi migrantami, którzy jak przedmioty są przerzucani z kraju do kraju. Łatwiej podejmować taką doraźną działalność niż szukać prawdziwego rozwiązania problemu. Polityczna propaganda ucieka także od faktu masowo sprowadzanych tanich pracowników z zagranicy – przy tym procederze liczba nielegalnych migrantów, którzy przybywają do Polski naprawdę jest tak mała, że prawie nie ma znaczenia – to medialna wydmuszka. Co nie zmienia faktu, że granice kraju muszą być szczelne.

Niestety, nasz świat zmienia się gwałtownie – staje się światem zamkniętych granic i wzajemnej nieufności. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie szuka się rozwiązania sedna problemu, a obwinia niewinnych ludzi. Nawet katolicy często nie potrafią na problem migracji spojrzeć w ewangeliczny sposób. Prowadzi to do takich sytuacji jak pobicie Paragwajczyka na podstawie fałszywych plotek.
Nie należy uznawać, że mamy wybór tylko między dwiema skrajnościami – albo złuda „otwartych granic”, albo ich całkowite zamknięcie. Nie jest problemem, że ktoś chciałby przyjechać do Polski czy w niej zamieszkać, lecz masowość migracji i brak odpowiedniej polityki migracyjnej. Można być przeciwnikiem masowej migracji, bo ma ona liczne negatywne konsekwencje, ale nie można być przeciwnikiem obcokrajowców, zwłaszcza ze względu na ich kulturę czy kolor skóry. Nie mówię tutaj nawet o Ewangelii, bo ona stawia znacznie wyższe wymagania niż zwyczajne ludzkie podejście do drugiego człowieka.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
List księży i sióstr zakonnych o migrantach: patrzeć na człowieka sercem
Na polsko-litewskiej granicy zatrzymano kurierów i nielegalnych migrantów
Siostry zakonne niosą pomoc migrantom i uchodźcom w Ghanie





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny