fot. arch. grupy San Rodrigo Aguilar
Najpierw uczeń, a potem misjonarz. Młodzi z Ewangelią na bezdrożach Meksyku [REPORTAŻ]
To był Wielki Tydzień w górskich rejonach stanu Zacatecas. Kilkoro świeckich młodych misjonarzy przybyło z Ewangelią do porozrzucanych wśród wzgórz i krętych dróg osad. Nie pojechali tam pod wpływem impulsu czy zachęty. W ciągu roku intensywnie się formują – są uczniami w szkole Jezusa.
Ludzie w tych niełatwo dostępnych terenach stanu Zacatecas pracują ciężko od rana do zmroku. Do kościoła mało kto przychodzi. Meksyk pełen jest takich oddalonych miejsc, zagubionych gdzieś w górach, o których mało kto pamięta. Często nie sięga tam nawet władza państwowa, którą zastępują lokalni watażkowie. To prawdziwy Dziki Zachód. Wbrew słynnemu powiedzeniu nie są to wcale miejsca przez Boga zapomniane. Dlatego wysyła tam swoich misjonarzy i szuka kolejnych rąk do głoszenia Ewangelii. Grupa młodych świeckich ze wspólnoty San Rodrigo Aguilar z Parafii Najświętszej Maryi Panny od Najświętszego Sakramentu w Guadalajarze odpowiedziała na to wezwanie. Proboszcz zaprosił ich do pomocy w przygotowaniu wiernych do zbliżającej się Wielkanocy. Sami księża z trudem ogarniają te rozległe tereny położone w górach, gdzie w rozproszeniu pośród krętych dróg znajdują się liczne niewielkie osady, czyli rancherías. Dlatego powszechne jest, że młodzi katolicy wyjeżdżają na podobne misje w czasie Wielkiego Tygodnia.

Ludzie bywają tam nieufni. Do jednego z domów, położonych na bezdrożach Zacatecas, gospodarz zapraszał młodych misjonarzy na pajarete, czyli napój na bazie surowego i niepasteryzowanego mleka, oraz na poczęstunek. – Ja nie wierzę każdemu, kto tu przyjeżdża i coś mówi. Już było wielu takich, którzy mówili „Chrystus to, Chrystus tamto”, ale nie widziałem w ich sposobie życia tego, co mówią – miał oznajmić mężczyzna misjonarzom z grupy San Rodrigo Aguilar. – My w pierwszej kolejności staraliśmy się ich słuchać i być z nimi – podkreśla Josue, jeden z liderów wspólnoty. Bo przecież, zanim zostanie się misjonarzem, trzeba być najpierw uczniem, który naśladuje Pana.
Grupa, która wychodzi na zewnątrz
Święty Rodrigo Aguilar był księdzem pochodzącym z Sayula na południu stanu Jalisco. Był nieustępliwy w pracy duszpasterskiej i głoszeniu Ewangelii. Poniósł śmierć męczeńską w 1927 r. podczas prześladowań religijnych i powstania Cristeros, broniących swojej wiary przed opresją antyklerykalnego państwa. Taki patron zobowiązuje.
Wspólnotę tworzą przede wszystkim młodzi ludzie rozpoczynający swoje życie zawodowe. Jedną z ich najważniejszych aktywności są spotkania kerygmatyczne z młodzieżą. – Nasze hasło brzmi: „Od młodych do młodych”, czyli młodzi ewangelizują młodych – zaznacza Paola, która wraz ze swoim chłopakiem Josue wspólnie koordynują grupę. Członkowie San Rodrigo Aguilar organizują również spotkania dla osób starszych, rozdają paczki żywnościowe na terenie parafii, jeżdżą do domów dziecka i domów opieki. A raz w roku wyruszają na wspomniane misje w Wielkim Tygodniu – w rejony oddalone i „zapomniane”. Co roku jest to inne miejsce.

W poniedziałki spotykają się w centrum misyjnym. To czas szkoleń, przygotowania osób głoszących, ale też pracy z tymi, którzy podczas spotkań odpowiadają za towarzyszenie uczestnikom. Pierwsi z nich, czyli głosiciele, przygotowują tematy i je wygłaszają. Drudzy, czyli rybacy, dbają o relacje w grupie. W tym samym miejscu odbywają się msze, adoracje Najświętszego Sakramentu oraz spotkania tematyczne.
Środy należą do całej wspólnoty. To wtedy odbywa się regularna formacja.
„Do Nieba idzie się zespołem”
Formacja w San Rodrigo Aguilar jest rozbudowana i systematyczna. Główne spotkanie formacyjne odbywa się co trzy miesiące, a poprzedza je miesiąc lub półtora intensywnego przygotowania – czas wypełniony modlitwą, lekturą Pisma Świętego i adoracją Najświętszego Sakramentu.

Formacja opiera się o pięć filarów: duchowy, ludzki, pastoralny, społeczny oraz ekonomiczno-zawodowy. W każdym miesiącu pracują nad innym filarem. Formacja ogarnia więc wszystkie aspekty życia. Bycie uczniem Chrystusa wymaga odpowiedniego kształtowania całego człowieka, nie tylko jego życia duchowego i ewentualnie wolontariatu. – Musimy dbać także o nasze ciało, zdrowie i umysł. To wszystko wpływa też na zdrowie duchowe – dodaje Oscar, który pomaga Paoli i Josue w koordynowaniu grupy. W ramach formacji ekonomicznej porusza się tematy ważne dla procesu usamodzielniania się młodych ludzi.
– Rozmawiamy o finansach, oszczędzaniu, inwestowaniu, pracy, przedsiębiorczości. Chcemy, żeby młodzi umieli odnaleźć się w świecie i byli samodzielni – mówi Oscar.

Raz w miesiącu środowe spotkanie koncentruje się wyłącznie na modlitwie i adoracji. To stanowi absolutne centrum i źródło. To przecież podczas Eucharystii stajemy się uczniami, których Jezus potem posyła, by głosić Ewangelię. – Wokół Chrystusa koncentrujemy naszą działalność i nasze życie, w którym bywa różnie. A najlepszy czas na modlitwę jest wtedy, gdy masz na nią najmniejszą ochotę – wskazuje Paola.
Ważna jest również wspólnota, która może wesprzeć w trudnych momentach. – Do nieba idzie się zespołem. My naprawdę tego doświadczamy – podkreśla Josue. Opowiedział o kryzysie, który przeżył podczas zeszłorocznych misji wielkotygodniowych.
– Było nas ośmioro na dziewięćdziesięciu dziewięciu młodych. Było zimno, ciężko. I wtedy przyszła odpowiedź: nie mogę opierać się jedynie na mojej sile, lecz czerpać ją także od Ducha Świętego – wspomina. Ostatecznie to Duch Święty czyni uczniami, a potem misjonarzami.

Do ich standardowej formacji dochodzą jeszcze kursy organizowane przez parafię: weekendowe szkolenia dla agentów duszpasterskich, czwartkowe zajęcia formacyjne, warsztaty biblijne.
Od modlitwy do czynu
W taki sposób, stając się uczniami, młodzi są gotowi, by głosić. Na misje wielkotygodniowe zawsze jadą z księdzem odpowiedzialnym. Na miejscu prowadzą katechezę dla dzieci, młodzieży i dorosłych, a tam, gdzie kapłan nie może dotrzeć, towarzyszą wspólnotom w przeżywaniu Triduum Paschalnego. Często przyjeżdżają tydzień wcześniej, by poznać ludzi i miejsce. Zaczynają od dzieci. Często dorośli darzą ich początkowo nieufnością. Są nietutejsi, nikt ich nie zna. Gdy jednak misjonarze zdobędą zaufanie dzieci, to w końcu przychodzą też i ich rodzice. Serca dzieci stają się pomostem do serc dorosłych.
– Robimy zabawy z dzieciakami, bo wiemy, że to przyciąga dorosłych. Jeśli nie zaczniemy w ten sposób, ludzie się odsuwają – wspomina Paola.

Jednym z najważniejszych punktów takich misji są wizyty domowe, czyli poranne rozmowy w domach mieszkańców, zapraszanie na popołudniowe spotkania i liturgię, słuchanie ich historii. – Te wizyty dają nam też pewien obraz tego, jaka jest dana wspólnota i jak możemy do niej dotrzeć, w zależności od tego, przez co w danym momencie przechodzi – wskazuje Josue.
Najważniejsza jest ich obecność. Zachęcanie do uczestnictwa w liturgii wieczorem jest bardzo ważne, ale młodzi nie wywierają presji. Mieszkańcy takich miejsc to ludzie zapracowani.
– Nie mówimy, do ludzi, ze są poganami. Rozumiemy, że jeśli ktoś nie przyjdzie, to dlatego, że musi nakarmić bydło. To jest ich życie – opowiadają młodzi.

Teoretycznie problematyczne może być też to, że w miejscach takich jak bezdroża Zacatecas, raczej nie rządzą legalne władze. Ukazuje to także skomplikowaną sytuację tamtejszych społeczności.
– Widzieliśmy uzbrojonych ludzi, byli obok nas, ale nigdy nas nie zaczepiali. My jedziemy, żeby bawić się z dziećmi, rozmawiać z ludźmi, to jest szanowane – opowiadają młodzi misjonarze.
Dominujące na danym terenie grupy przestępcze zazwyczaj wcześniej dowiadują się, kim są ci młodzi ludzie i po co przyjeżdżają. Do tej pory nie mieli z ich strony żadnych problemów i nie było żadnych incydentów.
W tym roku jadą do Tepuzhuacán na granicy stanów Jalisco i Nayarit. Tam samochód nie dojedzie i trzeba będzie korzystać z quadów. Znów najważniejsze nie będą słowa, lecz obecność. Tego nauczyli się jako uczniowie w szkole Jezusa.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Był pastorem, a został księdzem katolickim – niezwykła droga wiary
Bawaria: najstarszy na świecie browar klasztorny zostanie przejęty
Gotowa jest już mozaika z wizerunkiem Leona XIV [+GALERIA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny