epa05811650 A sadhu, or holy man, prays at the Pashupati Temple in Kathmandu, Nepal, 24 February 2017, during celebrations marking the Hindu festival of Maha Shivaratri. More than 100,000 Hindu devotees, including Sadhus from across the country and neighboring India, are worshipping at the Pashupati temple to celebrate the birthday of Lord Shiva, the god of creation and destruction. Hindus mark the Maha Shivratri festival by offering special prayers and fasting. EPA/NARENDRA SHRESTHA Dostawca: PAP/EPA.

Nepal: milion pielgrzymów obchodzi święto boga Śiwy [REPORTAŻ]

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Hindusi obchodzą na przełomie lutego i marca wielkie święto boga Śiwy – Mahaśiwaratri. W Nepalu, gdzie hinduizm wyznaje 80 proc. mieszkańców, świątynie w Paśupatinath odwiedzi ponad milion pielgrzymów i tysiące ascetów. Wieczorem króluje alkohol i haszysz.

Gęsty tłum tańczących ludzi na chwilę rozrzedza się i Sushil Manandhar, trzydziestolatek z Katmandu, rozpoznaje swojego guru. Demarugu Baba siedzi razem z innymi sadhu, wędrownymi ascetami, wokół ogniska na platformie z widokiem na świątynię w Paśupatinath w zespole miejskim Katmandu. Takich ognisk są już tysiące, swąd palonego drzewa zatyka płuca.

Demarugu, jak przystało na czarnego ascetę, który żywi się padliną i ludzkimi szczątkami, ubrany jest na czarno.

Dla wyznawców Śiwy jest to najważniejsze święto w roku, obchodzone co roku na przełomie lutego i marca, tuż przed nowiem księżyca. Pości się wtedy cały dzień, modli, recytuje odpowiednie mantry i trwa na czuwaniu aż do świtu.

„Wreszcie dotarłeś!” – uśmiecha się Demarugu na widok ucznia. Chociaż stara się, żeby nie dać nic po sobie poznać, trzyma się prosto i dostojnie, to widać już przekrwione oczy. „Jeszcze cała noc czuwania, tańczenia i wielbienia Śiwy, siadaj z nami” – zachęca. Asceta siedzący obok częstuje papierosem wypełnionym haszyszem.

Podczas Mahaśiwaratri nad ghaty – stopnie schodzące ku rzece, gdzie stoją też stosy pogrzebowe – przybywa ponad milion pielgrzymów. „To jest jak festiwal rockowy” – emocjonuje się Sushil. „Na to święto z całej Azji, z Indii, nawet ze świętego Waranasi przyjeżdżają najsłynniejsi asceci” – zapewnia.

W tym roku ma być 4 tys. wędrownych mędrców. Niektórzy chodzą nago i ciało pokrywają popiołem. Ma być odporne na zimno, wciąż dotkliwe w nocy o tej porze roku. Inni przekłuwają szpikulcami lub obciążają kamieniami genitalia. Mają być odporne na cielesne żądze. Wszystko po to, by skupić się wyłącznie na medytacji, studiowaniu świętych tekstów i poszukiwaniu boga Śiwy.

„Haszysz też w tym pomaga. Śiwa palił haszysz, my idziemy jego drogą” – tłumaczy Demarugu Baba. „Mój obrządek nazywa się agori. Żywimy się padliną z szacunku dla żyjących zwierząt” – tłumaczy przy tym, że jest to jedna ze ścieżek dotarcia do prawdy, do Boga. Ale nie jedyna. Jest jednym z bardziej poważanych ascetów, ma oddane grono uczniów i wbrew pozorom na co dzień jest całkiem wesoły, lubi żartować.

„Niestety, w Paśupatinath pozostało niewielu prawdziwych ascetów” – profesor Govinda Tandom, jeden z członków komitetu zarządzającego kompleksem świątynnym, kręci głową. „A na to wspaniałe święto przybywa teraz wielu lipnych ascetów. Ci najwięksi niestety przestali tu przyjeżdżać” – wskazuje na fantazyjnie umalowanych ascetów, którzy sprzedają haszysz turystom i młodym Nepalczykom.

„W tym święcie nie chodzi o to, żeby się upić i napalić. Podczas tego święta powinniśmy głęboko przeżywać wiarę poprzez medytację i introspekcję. A taniec i nawet haszysz, odpowiednio traktowany może być pomocnym narzędziem” – tłumaczy zasępiony. Tandon jest religioznawcą i wykłada na lokalnym uniwersytecie. Paśupatinath jest całym jego życiem.

Kompleks świątynny położony nad brzegami rzeki Bagmati, przytulony do wzgórza pełnego dzikich zwierząt, to jedna z 12 najważniejszych świątyń (mandirów) w całym hinduizmie. Szczególnie ważna dla wyznawców boga Śiwy czczonego w formie Paśiupatiego – Ojca czy też Pana Zwierząt. Jego świątynia, pokryta złoconym dachem, wpisana jest na listę dziedzictwa kultury UNESCO.

„Dla niektórych, mniej świadomych znaczenia święta, podczas którego pokonujemy ciemność i ignorancję, to tylko dobra zabawa, sposób na rozładowanie emocji. Przekroczenie tabu w konserwatywnym społeczeństwie” – tłumaczy Yom Hampu, antropolog kultury z Katmandu.

„Oczywiście w domu przed rodzicami nie mogę pojawić się nagle z haszyszem, nawet picie alkoholu i palenie tytoniu nie jest mile widziane” – dodaje Sushil, który mówi, że chociaż przekroczył trzydziestkę, to czuje się w obecności rodziców jak dziecko. „Ale w naszej kulturze nie mamy prawa do sprzeciwu, nie ma żadnej dyskusji z ojcem. On nie pyta nas o zdanie, tylko oznajmia swoją wolę” – wyjaśnia.

Wcześniej w ciągu dnia w Paśupatinath panuje zupełnie inna atmosfera. Ponieważ jest to dzień wolny, przychodzą całe rodziny. Cierpliwie stoją w kolejce do świątyni, żeby złożyć ofiary z mleka i owoców. W zamian otrzymują prasad, błogosławieństwo w formie płatków kwiatów i ryżu.

Do świątyni mają wstęp tylko wyznawcy hinduizmu. Profesor Tandom tłumaczy, że to akurat taki obrządek. Do innych świątyń każdy ma wstęp. Jego zdaniem w Indiach i Nepalu coraz bardziej popularna staje się radykalna odmiana hinduizmu, która zamyka się na obcych, rości sobie prawa do wyłącznej interpretacji wiary i zaczyna stosować prozelityzm wobec wyznawców innych wiar.

„Jest szczególnie popularny wśród młodych ludzi, którzy nie mają ochoty wchodzić w szczegóły hinduizmu, w całe jego bogactwo” – tłumaczy.

Wieczorem w czasie święta nie ma już rodzin. Kompleks świątynny przejmują młodzi mężczyźni. „Nie czułam się tam dobrze. Chłopcy zaczęli zachowywać się agresywnie w stosunku do kobiet. A to przecież takie wspaniałe miejsce i święto. Może to alkohol?” – wspomina Anttu Rantala z Finlandii, która przez kilka lat mieszkała w Katmandu.

„Mahaśiwaratri jest radosnym świętem. Nie powinno być w nim przemocy. Paśiupati, bóg Śiwa, troszczy się o nas i jakakolwiek przemoc, wobec kogokolwiek, jest niedopuszczalna” – zapewnia Demarugu Baba.

Fot. PAP/EPA/NARENDRA SHRESTHA

Nepal: milion pielgrzymów obchodzi święto boga Śiwy [REPORTAŻ]
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze