fot. Freepik/Drazen Zigic

Nie ma miejsca na bagatelizowanie kwestii wykorzystania seksualnego [ROZMOWA]

Głębokie życie duchowe to zbliżanie się do prawdy o sobie – także tej trudnej. Jednocześnie autentyczna i głęboka modlitwa jest świadomym nabywaniem prawidłowych wzorców zachowań, które zastępują te, których nabyliśmy w czasie naszego wychowania – tłumaczy Magdalena Bojanowska, psycholog, która zajmuje się prewencją wykorzystania.

– Tacy księża będą otwarci na prawdę o sobie i przyjmą uwagę, którą ktoś im zwróci. Ja kocham ludzi, których spotykam i z którymi pracuje. Gdy widzę księdza, który sobie nie radzi ze swoimi problemami, ucieka w zazdrość i plotkowanie – a to częsty problem – to wiem, że to oznaki, że coś jest do przepracowania. Można to zrobić i przez pracę nad sobą i głęboką modlitwę – mówi Magdalena Bojanowska w rozmowie z Dariuszem Dudkiem (Fundacja Świętego Józefa). W pierwszy piątek Wielkiego Postu, Kościół w Polsce przeżywa Dzień Modlitwy i Solidarności z Osobami Skrzywdzonymi wykorzystaniem seksualnym.

>>> Fundacja Świętego Józefa: osobom skrzywdzonym w Kościele oferujemy bezpłatną pomoc prawną

Dariusz Dudek (Fundacja Świętego Józefa): Czym zajmuje się Pani zawodowo?

Magdalena Bojanowska: – Z wykształcenia jestem psychologiem i prowadzę prywatny gabinet. Wspólnie z mężem prowadzimy także ośrodek terapeutyczno-rekreacyjny „Razem w górę”. To miejsce wiejsko-leśne, stworzone z myślą o dzieciach – z przestrzenią, ruchem, naturą. Chcieliśmy odtworzyć warunki, które kiedyś były normą: swobodną zabawę, kontakt z przyrodą, aktywność fizyczną. Obserwujemy, że w takich warunkach wiele trudności, które w „cywilizowanym” środowisku są bardzo widoczne, po prostu się wycisza. To pokazuje rodzicom, jak ogromne znaczenie ma środowisko, w którym rozwija się dziecko.

Pracuję także w placówkach opiekuńczo-wychowawczych oraz w Ośrodku Wsparcia Dzieci i Młodzieży. W Centrum Psychologiczno-Pastoralnym Metanoia w Płocku prowadzę spotkania dla narzeczonych. Coraz więcej czasu poświęcam szkoleniom i warsztatom – zarówno dla młodzieży, jak i dla dorosłych. Jeśli chodzi o dzieci, najchętniej im pomagam poprzez pracę z rodzicami.

fot. Freepik/Freepik

Rozmawiamy przed Dniem modlitwy i solidarności z osobami skrzywdzonymi wykorzystaniem seksualnym. Zajmuje się Pani prewencją takich sytuacji. Jakie działania podejmuje Pani w tym kontekście w pracy z młodzieżą?

– Najczęściej współpracuję z duszpasterstwami młodzieży w diecezji płockiej – podczas rekolekcji, spotkań formacyjnych, wyjazdów. Tematy, które podejmujemy, dotyczą szeroko rozumianej profilaktyki i zdrowia psychicznego. Zauważam coś bardzo budującego: młodzi naprawdę chłoną te treści. Szczególnie nastolatkowie chcą poszerzać samoświadomość, chcą rozumieć swoje emocje, chcą wiedzieć, jak stawiać granice – to jest naprawdę budujące! Oni nie mają wewnętrznego rozdarcia, który towarzyszy starszemu pokoleniu: „czy o takich sprawach można mówić w Kościele?”. Dla nich to jest naturalne.

Uczę ich nazywania uczuć i potrzeb, rozpoznawania przekraczania granic, racjonalnego analizowania sytuacji bez pochopnego oceniania. Chodzi nie o „chorą czujność”, ale o zdrową świadomość siebie. Jeśli ciało mówi „stop”, to warto się temu przyjrzeć. To nie jest bunt przeciwko autorytetowi, tylko sygnał, że coś wymaga refleksji. Dawniej byliśmy nauczenie tłumienia takich odczuć, ale teraz młodzi nie chcą tak działać. Co ciekawe, młodzi często szybciej uczą się tej pracy niż dorośli, którzy sa często usztywnieni w swoich przekonaniach. Są bardziej otwarci na podważanie własnych przekonań, nazywanie faktów i minimalizowani oceniania. 

Wspiera Pani buntownicze nastawienie młodych (śmiech)?

– Lubię, gdy młodzi chcą dyskutować i komunikują, co im przeszkadza. W pracy z młodymi bardzo wyraźnie wybrzmiewa temat szacunku. Mówią wprost: „Nie będę kogoś szanować, jeśli on mnie nie szanuje”. I to słyszę zarówno w szkołach, jak i w środowisku kościelnym. Pytanie brzmi: kto powinien zrobić pierwszy krok w tym budowaniu szacunku? Dorosły czy dziecko? To dorosły ma większą odpowiedzialność. Jeśli potrafi okazać szacunek, autentyczność i pokorę, młodzi to widzą i odpowiadają tym samym. Jeśli natomiast krytyka młodych jest odbierana personalnie, rodzi się niepotrzebny konflikt. Młodzi cenią autentyczność. Wolą usłyszeć: „Nie wiem”, „Pomyliłem się”, „To jest dla mnie trudne” niż obserwować udawanie nieomylności.

Fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

A jak wygląda praca z rodzicami?

– Z rodzicami pracuję nad rozumieniem tego, co dzieje się w dziecku. Bunt nastolatka to często tylko wierzchołek góry lodowej. Dziecko nie buntuje się bez powodu: albo nie chce tego nazwać, albo nie potrafi tego zrobić i trzeba mu w tym pomóc. Jeśli dziecko nie jest w dobrostanie, czyli nie jestszczęśliwym i otwartym młodym człowiekiem, to znaczy, że coś się dzieje i trzeba to ponazywać. Nie można, oczywiście wyciągać zeznań z dziecka. Dobrze, kiedy rodzice są ciekawi swoich dzieci i komunikację opierają na stawianiu pytań chcąc ich poznać zamiast mówienia wyłącznie jak należy i jak trzeba działać.

Zwracam szczególną uwagę na dzieci określane jako „grzeczne”. To słowo bywa mylące. „Grzeczny” często znaczy: posłuszny wobec autorytetu. A jeśli dziecko nauczy się, że zawsze musi być grzeczne, może mieć trudność z postawieniem granicy osobie „ważnej” – nauczycielowi, trenerowi, księdzu. Osoby o wysokiej uległości jako cesze osobowości są szczególnie narażone na nadużycia. Z kolei młody „buntownik” często szybciej zaprotestuje i odejdzie z sytuacji, która mu nie służy. Dużo mniej boję się właśnie o „buntowników”, niż „grzecznych”. Ten pierwszy, gdy mu coś nie pasuje powie parę niemiłych słów i sobie pójdzie.  Powinniśmy chcieć być dobrymi ludźmi. Ale dobry, nie oznacza grzeczny. Jeśli nauczymy się, że mamy być grzeczni, czyli posłuszni wobec wszystkich Jeśli trafi się ktoś, kto to posłuszeństwo wykorzysta, tragedia jest gotowa.

Mówimy o autorytetach. Często, w niektórych miejscach wciąż z urzędu, jest nim ksiądz…

– Ksiądz nie spada z nieba. Pochodzi z tej samej społeczności, wychował się w tym samych blokach i na tych samych podwórkach i boryka się z tymi samymi doświadczeniami, schematami, słabościami. Na drogę powołania, bo zakładamy, że jest ono autentyczne, wchodzi z całym tym bagażem. Jeśli nie pracuje nad sobą – czy to poprzez terapię, czy autentyczne życie duchowe – będzie powielał własne nieprzepracowane wzorce.

fot. karl-raymund-catabas/unsplash

Głębokie życie duchowe to zbliżanie się do prawdy o sobie – także tej trudnej. Jednocześnie autentyczna i głęboka modlitwa jest świadomym nabywaniem prawidłowych wzorców zachowań, które zastępują te, których nabyliśmy w czasie naszego wychowania. Tacy księża będą otwarci na prawdę o sobie i przyjmą uwagę, którą ktoś im zwróci. Ja kocham ludzi, których spotykam i z którymi pracuje. Gdy widzę księdza, który sobie nie radzi ze swoimi problemami, ucieka w zazdrość i plotkowanie – a to częsty problem – to wiem, że to oznaki, że coś jest do przepracowania. Można to zrobić i przez pracę nad sobą i głęboką modlitwę.   

W swojej pracy spotyka się Pani z tymi, którzy doświadczyli w Kościele przemocy seksualnej…

– Jeśli chodzi o najcięższe nadużycia, zwłaszcza wykorzystanie seksualne, nie ma miejsca na bagatelizowanie tej kwestii. W pracy gabinetowej spotykam osoby, które doświadczyły takich krzywd. Skala zniszczenia bywa ogromna. To nie jest „jakieś” skrzywdzenie. Dostrzeżenie takiej krzywdy, a potem próba naprawy to za mało. Wykorzystanie w pewien sposób zabija człowieka. Dorosła osoba, którą spotkała przemoc seksualna traci sens życia, coś w niej umiera. A jeśli coś takiego spotyka dziecko, to ono traci możliwość przejścia przez takie życie, jakie ono powinno być. 

Nie ma miejsca na podważania, bagatelizowanie czy lekceważenie takiej sprawy, bo tu chodzi o życie dziecka Bożego. Do każdego morderstwa podchodzimy w sposób bardzo surowy, a tu mamy do czynienia z zabójstwem psychicznym i duchowym. Nie chodzi tu wyłącznie o rozgrzeszenie sprawcy, ale o realne konsekwencje czynu. Nie można umniejszać tego typu nadużyć. To kwestia prawdy i odpowiedzialności.

Więcej do DMiS na stronie: https://wspolnotazezranionymi.pl/dmis2026/ 

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze