Niezawodny sposób, by dobrze przeżyć święta Bożego Narodzenia 

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Choinka, gwiazdor i pełno jedzenia. Mimo całego naszego zaangażowania w zakupowe szaleństwo i przygotowania święta wcale nie muszą być udane. Jest jednak coś, co sprawi, że mogą być najpiękniejsze.  

Przed nami adwent, święty czas zbliżenia się do Pana Boga. To kolejna szansa, jaką daje nam sam Bóg, by spojrzeć w głąb siebie nim przełamiemy się z kimś opłatkiem.  

Zacznę od małego coming outu. Mam siedmioro rodzeństwa. Całe Boże Narodzenie to był dla nas zawsze ogromny „kocioł”. Teraz, gdy jesteśmy starsi i każde z nas ma swoje życie, niemożliwe jest spotkanie się ze wszystkimi jednego wieczoru. Trzeba dosłownie dzielić święta. Dzięki temu mam trochę więcej czasu na to, by „dzielić z kimś” opłatek. Jednak kiedy jeszcze byliśmy wszyscy w domu, rozmowa i składanie sobie życzeń trwało czasem długo, bardzo długo.  

Każde z nas ma jednak inne doświadczenie przeżywania świąt. Niektórzy ich nie lubią, dlatego, że w ich domu były sztuczne, a „składanie sobie życzeń” było tylko suchą formułką i niczym więcej. Inni przeżywają je w kameralnym gronie, delektując się sobą nawzajem. Jeszcze inni, podobnie jak ja, mają w domu rodzinnym prawdziwe oblężenie. Ostatecznie jednak nie ma znaczenia, jak fizycznie będą wyglądały święta, ale czy będziemy mogli się cieszyć obecnością Nowonarodzonego z naszymi bliskimi. Czasami jednak nie możemy, ponieważ jesteśmy skłóceni. Bywa, że tak poważnie, że przez lata ze sobą nie rozmawiamy. Jak wtedy, o ile to możliwe, usiąść do jednego stołu? Święty Paweł już spieszy nam z odpowiedzią:  

Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi. Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi. Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]. Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go. Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj (Rz 12,17-21). 

Bardzo podoba mi się kampania jednej z firm na temat Świąt Bożego Narodzenia. Widzimy w niej kłótnię matki i córki. Matka chce porozmawiać z córką przed zbliżającymi się Świętami. Kiedy ma zrobić pierwszy krok, wygląda to mniej więcej tak: 

Niektórzy mówią, że symbolika tego filmu jest przesadzona. Ja jednak sądzę inaczej. Każdy, kto mierzył się z samym sobą, by wykonać pierwszy krok ku pojednaniu z kimś, z pewnością to potwierdzi. Czujemy nawet fizyczny lęk przed tym, by się w sobie zebrać i po prostu porozmawiać. Ale, jak mówi wcześniej wspomniany święty Paweł, nawet jeżeli czujemy się potraktowani przez kogoś niesprawiedliwie bądź nawet skrzywdzeni, nie do nas należy wymierzanie sprawiedliwości. My mamy obowiązek pojednać się i nieważne, jak bardzo będzie to trudne. Nigdy nie wiadomo, co jest w sercu drugiego człowieka. Być może on właśnie czeka na to spotkanie – czeka, aż zapukamy do jego drzwi. Nie wiemy, czy nie będzie to nasza ostatnia wigilia Bożego Narodzenia. 

Fot. Cristian Escobar

Niezawodny sposób, by dobrze przeżyć święta Bożego Narodzenia 
6 (100%) 4 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze