fot. Vatican media

Nowy biskup Karagandy: naszą misją jest dotarcie do tych, którzy nie poznali Chrystusa [ROZMOWA]

„Misja nie polega na organizowaniu coraz większej liczby wydarzeń. Czasami przejawia się ona w ten sposób: kapłan pokonuje wiele kilometrów, by odprawić Mszę św., porozmawiać z ludźmi, wysłuchać ich i po prostu z nimi być. A `missio ad gentes` oznacza przede wszystkim wychodzenie do tych, którzy jeszcze nie spotkali Chrystusa, do tych, którzy nic o Nim nie wiedzą, albo może do tych, których wiara z biegiem czasu ostygła lub osłabła” – mówi bp Piotr Pytlowany w wywiadzie dla agencji Fides. Dzisiaj nowy biskup diecezji Karagandy otrzyma święcenia biskupie w katedrze pw. Matki Bożej Fatimskiej – Matki Wszystkich Narodów. 

Diecezja Karaganda, ustanowiona w 1991 roku jako administratura apostolska, a następnie podniesiona do rangi diecezji w 1999 roku przez papieża Jana Pawła II, obejmuje regiony wschodniego Kazachstanu o powierzchni około 711 000 kilometrów kwadratowych. Wspólnota katolicka liczy około 8500 wiernych, którym posługuje blisko 20 kapłanów i około trzydziestu sióstr zakonnych w mniej więcej dwudziestu parafiach.

Pochodzący z Polski bp Piotr Pytlowany przyjął święcenia kapłańskie w 1994 roku, a już w 1995 roku wyjechał do Kazachstanu jako kapłan „fidei donum”. Kierował tam kilkoma parafiami, a w latach 2011–2018 pełnił funkcję rektora Międzydiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Karagandzie. Przed biskupią nominacją był proboszczem katedry w Astanie oraz rzecznikiem Konferencji Biskupów Azji Środkowej. W przededniu święceń biskupich agencja Fides przeprowadziła z nim wywiad.

Fides: Jak przyjął ksiądz biskup powołanie do kierowania diecezją Karaganda i które aspekty posługi poprzednika chciałby ksiądz kontynuować? W jaki sposób lata pracy misyjnej w Kazachstanie wpłyną na styl kierowania diecezją księdza biskupa?

Bp Piotr Pytlowany: Powołanie do posługi biskupiej rozumiem przede wszystkim jako wezwanie płynące od Boga i jako nową odpowiedzialność wobec Kościoła. Nie chodzi tu o zaszczyty czy urząd; istotą są ludzie, wspólnoty oraz przyszłość powierzonego mi Kościoła.

Żyję i posługuję w Kazachstanie od ponad trzydziestu lat, dzięki czemu kraj ten stał się moim domem. Miałem okazję poznać Kościół nie tylko w wielkich miastach, ale także w małych, często znacznie od siebie oddalonych, wspólnotach wiejskich. Doświadczenie to pozwoliło mi zrozumieć prostą prawdę: Kościół na ziemi trwa nie dzięki strukturom, lecz dzięki wierze konkretnych ludzi.

Pragnę kontynuować wszelkie dobre i owocne dzieła moich poprzedników: troskę o małe wspólnoty, formację kapłanów i wiernych świeckich, a także dbałość o powołania, rodziny, młodzież, chorych i cierpiących. Ważne jest dla mnie również, aby Kościół towarzyszył ludziom w życiu publicznym. Dlatego do moich priorytetów należy współpraca z władzami świeckimi w sprawach służących dobru wspólnemu, a także podejmowanie wspólnych inicjatyw społecznych z przedstawicielami innych wspólnot chrześcijańskich i religii.

Jednocześnie chciałbym, abyśmy w coraz większym stopniu stawali się Kościołem, który wychodzi do ludzi zamiast jedynie oczekiwać, aż ludzie sami przyjdą do świątyni. Dla mnie jest to naturalna kontynuacja drogi, którą starałem się podążać przez te wszystkie lata.

Jak zachować jedność we wspólnocie katolickiej złożonej z wiernych wywodzących się z różnych środowisk kulturowych i językowych?

Uważam, że różnorodność nie jest dla Kościoła w Kazachstanie problemem, lecz darem. Historia tego kraju sprawiła, że ​​spotkali się tu ludzie różnych narodowości, języków i kultur. Ta bogata różnorodność stanowi część naszej rzeczywistości, a zarazem ukazuje, że Kościół katolicki jest prawdziwie powszechny.

Oczywiście należy szanować język, tradycje i historię każdej wspólnoty. Ważne jest jednak, by ludzie czuli, że nie jesteśmy odrębnymi grupami Polaków, Niemców, Ukraińców, Rosjan czy Kazachów; jesteśmy jednym Kościołem, zjednoczonym wokół Jezusa Chrystusa. Pochodzenie narodowe nie może stać się barierą między nami.

Wydaje mi się, że tutaj, w Kazachstanie, można ze szczególną jasnością zrozumieć znaczenie słowa „katolicki”, czyli powszechny. Kościół katolicki nie należy do jednego narodu. Jest w nim miejsce dla każdego. Jednocześnie nie ma potrzeby porzucania własnych korzeni kulturowych; przeciwnie, mogą one wzbogacić całą wspólnotę.

Chciałbym, aby moja posługa przyczyniała się do jedności: między kapłanami, osobami konsekrowanymi i wiernymi świeckimi, a także między pokoleniami i narodami.

>>> Kazachstan: misja Kościoła kieruje się ku etnicznym Kazachom

Co dzisiaj oznacza „missio ad gentes” w tak rozległej diecezji jak Karaganda, gdzie katolicy stanowią niewielką mniejszość?

Dla mnie „missio ad gentes” oznacza przede wszystkim wychodzenie do konkretnego człowieka: do tych, którzy jeszcze nie spotkali Chrystusa, do tych, którzy nic o Nim nie wiedzą, czy też do tych, których wiara z czasem ostygła lub osłabła.

W naszej rozległej diecezji Karaganda oznacza to również gotowość do obecności tam, gdzie katolików jest bardzo niewielu, czasem zaledwie garstka. Z czysto ludzkiego punktu widzenia można by zapytać: czy warto dla nich tam trwać? Z perspektywy Ewangelii odpowiedź jest oczywista: tak, ponieważ każdy człowiek jest nieskończenie cenny w oczach Boga. Jeśli w danym miejscu jest choćby jeden wierzący, który potrzebuje obecności Kościoła, to już wystarczy. Misja nie polega na organizowaniu coraz większej liczby wydarzeń. Czasami misja przejawia się w ten sposób: kapłan pokonuje wiele kilometrów, by odprawić Mszę św., porozmawiać z ludźmi, wysłuchać ich i po prostu z nimi być.

Dzisiaj „missio ad gentes” oznacza również obecność Kościoła w kulturze, edukacji, działaniach społecznych oraz wśród młodzieży. Musimy być obecni tam, gdzie żyją ludzie.

Jakie są najskuteczniejsze sposoby głoszenia Ewangelii w społeczeństwie postsowieckim i silnie zsekularyzowanym tym osobom, które nigdy jej nie słyszały lub o niej zapomniały?

Uważam, że przede wszystkim liczy się świadectwo własnego życia. Ludzie mogą nie być zainteresowani naszymi argumentami religijnymi, ale są bardzo wyczuleni na szczerość. Dlatego nie możemy głosić Ewangelii samymi słowami.

Ludzie muszą widzieć, że wiara w Chrystusa naprawdę przemienia człowieka, sposób, w jaki patrzy on na innych, buduje relacje, żyje w rodzinie i stawia czoła cierpieniu. Potrzebna jest również cierpliwość. Historia XX wieku sprawiła, że ​​wielu ludzi czuje pewien dystans do instytucji religijnych. Jedno kazanie niczego nie zmieni; potrzeba czasu, autentycznych relacji i zaufania. Dlatego tak ważne są małe wspólnoty, osobisty dialog, katecheza dla dorosłych oraz duszpasterstwo rodzin i młodzieży. A przede wszystkim osobiste spotkania.

Czasami ewangelizacja zaczyna się od bardzo prostego pytania: „W czym mogę ci pomóc?”. Dopiero później dana osoba może zapytać: „Dlaczego to robisz?”. I właśnie wtedy pojawia się okazja, by mówić jej o Chrystusie.

Wiele historycznych parafii w Kazachstanie wyrosło z wiary deportowanych Polaków, Niemców i Ukraińców. Jak duszpasterstwo ewoluuje od Kościoła „strzegącego pamięci” ku Kościołowi otwierającemu się na świat?

Pamięć jest dla nas bardzo ważna. Nie wolno nam zapominać o tych, którzy w niezwykle trudnych warunkach zachowali żywą wiarę i przekazali ją kolejnym pokoleniom. Dzięki nim Kościołowi udało się przetrwać bardzo ciężkie czasy. Ich świadectwo jest częścią naszego dziedzictwa. Pod wieloma względami Kościół w Karagandzie narodził się z cierpienia, wierności i odwagi tych ludzi.

Jednak pamięć nie może więzić nas w przeszłości. Musimy patrzeć w przyszłość i pytać samych siebie: komu mamy dziś przekazywać wiarę? Młodzieży Kazachstanu, rodzinom, mieszkańcom miast oraz tym, którzy nie mają chrześcijańskich korzeni. Dlatego pragnę Kościoła, który pielęgnuje pamięć, a jednocześnie patrzy w przyszłość. Dziedzictwo osób deportowanych nie może pozostać jedynie wspomnieniem przeszłości; może ono i musi stać się źródłem inspiracji dla nowej ewangelizacji.

Ich przykład pokazuje, że wiarę można zachować nawet w najtrudniejszych okolicznościach. Teraz do nas należy zadanie przekazania tego daru dalej.

Flaga Kazachstanu, fot. Pexels/Aibek Skakov

W Kazachstanie obecność Kościoła katolickiego jest ściśle związana z działalnością społeczną. W jaki sposób praca charytatywna może stać się formą ewangelizacji i dialogu z osobami, które nie wyznają wiary katolickiej?

Działalność charytatywna i uczynki miłosierdzia przemawiają językiem zrozumiałym dla każdego. Gdy pomagamy chorym, osobom zmagającym się z uzależnieniem, dzieciom czy komukolwiek w potrzebie, nie pytamy najpierw o narodowość czy wyznanie. Dostrzegamy po prostu człowieka. To potężne świadectwo Ewangelii. Chrześcijańska miłość nie może ograniczać się do granic Kościoła; troska o człowieka musi być bezwarunkowa.

Działalność społeczna stwarza również przestrzeń do spotkania. Możemy wspólnie nieść pomoc, nawet jeśli mamy inne poglądy religijne. Dzięki tej wspólnej służbie rodzą się międzyludzkie więzi i zaufanie, a na tym zaufaniu budowany jest autentyczny dialog. Dlatego konkretny, wspólnie wykonany dobry uczynek może czasem powiedzieć o chrześcijaństwie więcej i wyraźniej niż filozoficzne dyskusje czy abstrakcyjne słowa o religii.

Jakie są dziś najważniejsze problemy społeczne, z którymi mierzy się diecezja karagandyjska, i w jaki sposób Kościół stara się na nie konkretnie odpowiadać?

Jednym z najpoważniejszych wyzwań jest sytuacja rodzin, zwłaszcza tych przeżywających kryzys, żyjących w ubóstwie czy doświadczających rozpadu więzi rodzinnych. Wśród innych trudnych kwestii wymieniłbym uzależnienia, samotność oraz problemy, z jakimi borykają się osoby starsze.

Bliska mojemu sercu jest również sytuacja młodych ludzi, zwłaszcza w małych miasteczkach i na wsiach, gdzie nie zawsze widzą oni dla siebie przyszłość. Oczywiście Kościół nie jest w stanie rozwiązać każdego problemu społecznego i nie taka jest jego misja. Może jednak być obecny: poprzez niesienie pomocy, tworzenie przestrzeni do spotkań, pełnienie uczynków miłosierdzia i współpracę w tym zakresie ze wszystkimi ludźmi dobrej woli.

Dla nas kluczowa jest jedna kwestia: godność każdego człowieka. Nie pomagamy komuś dlatego, że jest katolikiem; pomagamy, ponieważ jest człowiekiem. Wierzę, że to musi stanowić fundament wszelkich działań społecznych Kościoła.

>>> Kazachstan: z pożaru kościoła ocalało drewniane tabernakulum [ROZMOWA]

Wielu młodych ludzi opuszcza tereny wiejskie, a nawet kraj, w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Jak Kościół może wspierać rozwój młodego pokolenia i dawać mu powody do nadziei oraz pozostania na miejscu?

Młody człowiek potrzebuje czegoś więcej niż tylko pracy i perspektyw ekonomicznych. Potrzebuje również poczucia sensu życia, poczucia bycia potrzebnym oraz możliwości niesienia pomocy innym.

Kościół może być miejscem, w którym młodzi ludzie odkrywają swoje talenty, uczą się odpowiedzialności i rozeznają swoje powołanie. Potrzebują formacji, ale także przestrzeni, w której mogą podejmować odpowiedzialne zadania, rozwijać własne inicjatywy i uczyć się służby bliźnim.

Nie możemy po prostu powiedzieć młodemu człowiekowi: „Zostań tutaj”. Lepiej zapytać: „Co możemy zrobić, abyś mógł tu żyć godnie, rozwijać się, realizować swój potencjał i odkrywać swoje powołanie?”. Oczywiście Kościół nie zastąpi polityki gospodarczej czy działań władz państwowych. Może jednak pomóc młodym ludziom dostrzec wartość własnego życia i odnaleźć nadzieję, tak aby postrzegali przyszłość jako coś więcej niż tylko karierę czy sukces materialny. Chrześcijańska nadzieja nie zależy od okoliczności, ponieważ jej źródłem jest Chrystus.

W jaki sposób w społeczeństwie złożonym z katolików, muzułmanów i prawosławnych rozwija się kultura spotkania? Czy inicjatywy społeczne służą w Kazachstanie jako „laboratorium” dialogu międzyreligijnego?

Uważam, że zaangażowanie społeczne może rzeczywiście stanowić niezwykle ważną płaszczyznę spotkania. Gdy współpracujemy, by pomagać potrzebującym, nasze różnice nie znikają, ale przestają być przeszkodą w czynieniu dobra.

Dialog międzyreligijny nie powinien ograniczać się do oficjalnych konferencji; musi być również częścią codziennego życia, wspólną troską o ubogich, rodziny, dzieci, osoby starsze oraz tych, którzy znaleźli się na marginesie społeczeństwa.

Kazachstan jest pod tym względem miejscem szczególnym. Żyją tu obok siebie ludzie różnych wyznań i kultur, a my mamy możliwość spotykania się w codzienności i budowania międzyludzkich relacji. Dlatego inicjatywy społeczne mogą służyć jako swego rodzaju laboratorium dialogu. Dzięki nim uczymy się wzajemnego szacunku i współpracy dla dobra wspólnego, nie rezygnując przy tym z własnej wiary i tożsamości.

Jak ocenia ksiądz biskup otwartość władz Kazachstanu w kwestiach wolności religijnej, działalności misyjnej i ewangelizacji?

Kazachstan charakteryzuje się unikalnym kontekstem historycznym, społecznym i prawnym. W związku z tym relacje między państwem a wspólnotami religijnymi wymagają dialogu, wzajemnego szacunku oraz właściwego zrozumienia obowiązujących przepisów.

Z mojego doświadczenia wynika, że ​​kluczowe jest utrzymywanie spokojnego i konstruktywnego dialogu z władzami. Kościół nie dąży do zastąpienia państwa ani do angażowania się w działalność polityczną; jego zadaniem jest realizacja misji religijnej i społecznej oraz służba człowiekowi.

Ważne jest dla nas, abyśmy mieli swobodę głoszenia Ewangelii, prowadzenia działalności duszpasterskiej i edukacyjnej, podejmowania dzieł charytatywnych oraz troski o wiernych.

Jednocześnie jestem przekonany, że dialog pozostaje najlepszą drogą postępowania. Gdy istnieje wzajemne zaufanie i szacunek, można spokojnie omawiać istotne kwestie i wspólnie szukać rozwiązań służących dobru wspólnemu oraz godności osoby ludzkiej.

Kazachstan może poszczycić się wyjątkowym doświadczeniem współistnienia różnych narodów i religii. Wierzę, że Kościół katolicki może nadal wnosić wkład w budowanie społeczeństwa opartego na szacunku, pokoju, solidarności i wzajemnym zrozumieniu.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze