EPA/NAJEEB MOHAMED

Nowy etap konfliktu w Jemenie zmienia układ sił w regionie

Eskalacja walk w Jemenie – w tym saudyjski nalot na konwój z bronią ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) – ujawnia rosnący rozłam między Rijadem a Abu Zabi. Napięcia między sąsiadami i sojusznikami w walce z rebeliantami Huti mogą zmienić układ sił wokół Morza Czerwonego i Zatoki Adeńskiej.

Pogrążony w niestabilności od lat 90. Jemen stał się areną rywalizacji regionalnych mocarstw, które wykorzystują lokalne frakcje do realizacji własnych interesów. Obecna faza konfliktu rozpoczęła się w 2014 r., gdy wspierani przez Iran rebelianci Huti przejęli stolicę, Sanę, co doprowadziło do interwencji Arabii Saudyjskiej i ZEA przy udziale sił rządowych.

Oba kraje są sunnickimi monarchiami autorytarnymi o zbliżonym światopoglądzie, tradycyjnie blisko współpracującymi, ale po 2019 r. ich interesy w Jemenie zaczęły się rozchodzić.

W grudniu 2025 r. popierani przez ZEA separatyści z Południowej Rady Tymczasowej (STC) przeprowadzili ofensywę i wyparli siły rządowe z dużych oraz bogatych w ropę prowincji Hadramaut i Mahra. W odpowiedzi Rijad, wspierający uznawany na arenie międzynarodowej rząd Jemenu, przeprowadził naloty na pozycje separatystów, w tym zbombardował pochodzący z ZEA konwój z bronią, która – według saudyjskich władz – miała trafić do STC. Saudyjczycy zażądali też wycofania sił STC i opuszczenia Jemenu przez ZEA, które zapowiedziały wycofanie swoich jednostek. Na początku stycznia siły rządowe odzyskały istotną część utraconych terenów.

EPA/NAJEEB MOHAMED

W piątek przebywająca w Rijadzie delegacja STC ogłosiła rozwiązanie ruchu, jednak jej kierownictwo natychmiast zdementowało tę deklarację, twierdząc, że ponad 50 członków delegacji zostało objętych aresztem domowym na terenie Królestwa i zmuszonych do działania pod przymusem. Dzień wcześniej przywódca STC Ajdarus al-Zubajdi miał uciec do ZEA.

Konflikt w Jemenie ma znaczenie strategiczne zarówno dla stabilności regionu, jak i bezpieczeństwa globalnego. Położenie kraju przy cieśninie Bab al-Mandab, przez którą przepływa blisko jedna trzecia światowego transportu morskiego w kierunku Kanału Sueskiego, sprawia, że kontrola nad jego portami ma wymiar światowy. Społeczność międzynarodowa przekonała się o tym pod koniec 2023 r., gdy Huti zaczęli atakować statki na Morzu Czerwonym w geście poparcia dla palestyńskiego Hamasu.

Dla Emiratów Jemen to sposób na umacnianie niezależnej pozycji na kluczowych szlakach transportu towarów i surowców energetycznych. Arabia Saudyjska patrzy na ten kraj przede wszystkim z perspektywy bezpieczeństwa – dzieli z nim 1500 km południowej granicy, a każda niestabilność w tym rejonie uznawana jest w Rijadzie za bezpośrednie zagrożenie, które może wzmocnić irańskie wpływy na Półwyspie Arabskim.

Również blisko współpracujący z ZEA Izrael od kilku lat uczestniczy w układzie geostrategicznym wokół Jemenu. W 2020 r. izraelskie media informowały m.in. o wspólnych działaniach Izraela i Emiratów przy zakładaniu baz wojskowych i infrastruktury nadzoru m.in. na jemeńskiej wyspie Sokotra.

EPA/NAJEEB MOHAMED

Obecnie około jednej trzeciej terytorium Jemenu – zamieszkanej przez około 80 proc. ludności tego kraju – znajduje się pod kontrolą ruchu Huti, a tzw. południe, obejmujące blisko połowę kraju, kontrolują częściowo separatyści z STC. Rząd sprawuje realną władzę jedynie nad częścią pozostałego obszaru.

Podział Jemenu wynika z odmiennych doświadczeń kolonialnych i ideologicznych – podczas gdy północ była przez dekady rządzona jako religijnie konserwatywna monarchia, a później republika, na południu, po wycofaniu się Brytyjczyków w 1967 r., powstała związana z ZSRR Ludowo-Demokratyczna Republika Jemenu. Zjednoczenie w 1990 r. nie zniwelowało różnic politycznych, ekonomicznych i tożsamościowych. Napięcia między obiema częściami kraju narastały, prowadząc do wojny domowej w 1994 r. Zakończyła się ona porażką południa, co nie stłumiło jednak dążeń niepodległościowych w tej części kraju.

Arabska Wiosna w 2011 r. i upadek prezydenta Alego Abdullaha Salaha pogłębiły chaos, wykorzystany przez rebeliantów Huti, którzy reprezentują niewielką grupę w obrębie islamu szyickiego – zajdytów – i stanowią większość na północy i zachodzie kraju oraz w stolicy, Sanie. Ruch pod przywództwem Husajna al-Hutiego od lat 90. opierał się częściowo na oporze wobec rosnących wpływów sunnickich fundamentalistów, a częściowo występował przeciwko skorumpowanemu, według nich, prezydentowi Salehowi.

>>> Syria: około 150 tys. osób opuściło swoje domy w wyniku walk z Kurdami w Aleppo

Po 2010 r. Iran zaczął wspierać Huti, co było sposobem na osłabienie Arabii Saudyjskiej, postrzegającej Jemen jako część własnej strefy wpływów. Gdy pod koniec 2014 r. Huti zajęli Sanę, a ich wpływy rozszerzyły się wzdłuż saudyjskiej granicy, Rijad rozpoczął interwencję zbrojną, do której dołączyły ZEA. Huti przejęli kontrolę nad znaczną częścią północy i zachodu kraju, a rząd uznawany przez społeczność międzynarodową przeniósł się do Adenu.

EPA/NAJEEB MOHAMED

Wieloletnia wojna domowa w Jemenie doprowadziła do jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie – według ONZ, w pierwszych latach wojny zginęło około 150 tys. osób, a kolejne setki tysięcy zmarły z głodu i chorób. Choć intensywność walk okresowo spada, gospodarka kraju jest w całkowitej ruinie, a ponad 80 proc. ludności żyje w skrajnym ubóstwie.

Interwencja koalicji pod wodzą Arabii Saudyjskiej w 2015 r. miała na celu przywrócenie rządu uznawanego przez społeczność międzynarodową po przejęciu Sany przez Huti. Podczas gdy Rijad deklarował wsparcie dla jedności Jemenu i jego struktur państwowych, ZEA koncentrowały się dyskretnym wzmacnianiu lokalnych sojuszników na południu, w tym utworzonej w 2017 r. STC, która po dwóch latach weszła do rządu.

Popierając STC, Emiraty budują własną, niezależną od Rijadu, strefę wpływów i dążą do kontroli kluczowych szlaków morskich i portów na południu Jemenu, zwłaszcza wokół cieśniny Bab al-Mandab. Oprócz tego postrzegają świecką STC jako narzędzie do eliminacji wpływowej w Jemenie islamistycznej partii Islah, która wspiera rząd w Adenie. Polityczny islamizm od lat jest głównym ideologicznym wrogiem Abu Zabi, które promuje autorytarny, ale świecki model rządów.

Analitycy m.in. z Washington Institute wskazują na kilka możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji. W pierwszym separatystyczne ambicje STC rosną, co prowadzi do eskalacji konfliktu. Drugi wariant zakłada dominację Arabii Saudyjskiej, która – wykorzystując przewagę militarną i finansową – marginalizuje STC i doprowadza do federalizacji Jemenu pod swoim nadzorem. Trzecią opcją może być kompromis dyplomatyczny – Arabia Saudyjska i ZEA dzielą się wpływami, a STC otrzymuje autonomię w zamian za rezygnację z secesji i współpracę w walce z Huti oraz islamistami z partii Islah.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze