abp Paolo Borgia, fot. Vatican Media

Nuncjusz odwiedził chrześcijan na pograniczu Libanu z Izraelem

Dzięki zaangażowaniu nuncjusza apostolskiego w Libanie do chrześcijańskich wiosek na pograniczu z Izraelem dotarła pomoc materialna i duchowe wsparcie. Piątą niedzielę Wielkiego Postu abp Paolo Borgia spędził na terenie ostrzeliwanym przez izraelskie wojska. W czasie wizyty został zbombardowany most, którym wcześniej jechał konwój chroniony przez żołnierzy z oenzetowskich sił pokojowych UNIFIL, odcinając mu drogę powrotną.

Most w Qasmiyeh stanowił kluczowy węzeł komunikacyjny łączący południe Libanu ze stołecznym Bejrutem. Jego zniszczenie oznacza znaczne utrudnienia w niesieniu pomocy humanitarnej oraz ewakuacji zmęczonej wojną ludności.

Chrześcijanie przyjmują ewakuowanych szyitów

Nuncjusz apostolski odwiedził Tyr. W zeszłym tygodniu Tel Awiw nakazał ewakuację ponad stu tysięcy mieszkańców miasta i okolic aż do rzeki Zahrani. Jedynie dwie dzielnice chrześcijańskie w historycznym centrum nie zostały objęte tym nakazem. Tam więc schroniło się wielu muzułmanów, w większości szyitów, z zagrożonych obszarów i okolicznych wsi. Wszyscy zostali przyjęci w prywatnych domach wiernych, klasztorach i innych obiektach kościelnych. W czasie wizyty nuncjusza apostolskiego izraelskie samoloty nieustannie przelatywały nad Tyrem, a w oddali słychać było kolejne eksplozje i wznoszące się w górę słupy dymu.

Granica Izraela i Libanu, fot. PAP/EPA/ATEF SAFADI

Jedność w obliczu zadanych ran

„To jest wojna. A największe konsekwencje ponoszą ci, którzy jej nie chcieli. Wystarczy spojrzeć na twarze dzieci, kobiet, mężczyzn: są pełne przerażenia. To jest wojna” – podkreślił abp Borgia spotykając się z mieszkańcami pogranicza. Każdemu z osobna – ewakuowanym i tym, którzy ich przyjęli – nuncjusz chciał dać odczuć bliskość swoją, papieża Leona – któremu kraj ten pozostał w sercu po niedawnej podróży – oraz całego Kościoła. Przedstawiciel papieża wziął udział w niedzielnej Mszy św. sprawowanej przez melchickiego arcybiskupa Georgesa Iskandera. Od wybuchu wojny chrześcijanie różnych obrządków i wyznań wspólnie się modlą. Jak mówi posługujący w Tyrze maronicki kapłan Charbel Yusef Abdallah, wynika to z konieczności ograniczenie do minimum ilości zgromadzeń. Zarazem jest to oznaka jedności w obliczu ran zadanych narodowi przez konflikt.

Atak izraelski na południe Libanu, fot. PAP/EPA/STRINGER

„Pokój, pokój, pokój”

Papieski wysłannik odwiedził klasztor franciszkański i leżącą nieopodal melchicką katedrę św. Tomasza, a także dwa lokalne meczety, gdzie spotkał się ze zwierzchnikami wspólnoty islamskiej. Mowa była m.in. o niesieniu wsparcia potrzebującym. Wizytę w Tyrze zakończyły odwiedziny w maronickiej szkole w Cadmus, która dała schronienie pięćdziesięciu chrześcijańskim rodzinom zmuszonym opuścić swe wioski. Spotkanie w tym miejscu znacznie się przedłużyło z powodu bombardowania miasteczka Qasmiyeh, przez które konwój miał przejeżdżać w drodze powrotnej. „Przez kilka godzin przeżyliśmy to, co ludność południa przeżywa codziennie” – podkreślił abp Borgia. Udało się mu opuścić ostrzeliwany teren dopiero po znalezieniu przez żołnierzy z UNIFIL alternatywnej trasy. Żegnając się z przesiedleńcami, powiedział: „Pokój, pokój, pokój. To jest najważniejsza potrzeba dla Libanu i Bliskiego Wschodu”.

fot. PAP/EPA/ATEF SAFADI

Południe Libanu jak Strefa Gazy?

Konflikt na froncie libańskim z każdym dniem zdaje się nasilać. Minister obrony Izraela nakazał zintensyfikować niszczenie infrastruktury strategicznej położonej między rzekami Litani a Zahrani, oddalonej o około czterdzieści kilometrów od granicy. Ponadto w wioskach położonych wzdłuż rzeki Zahrani izraelska armia intensyfikuje niszczenie domów, „wykorzystywanych jako kryjówki przez terrorystów”. Minister Israel Katz wskazał, że prowadzone są działania na kształt tych w Strefie Gazy. Rozbudziło to obawy Libańczyków przed nową okupacją południowego pasa terenu w celu stworzenia swego rodzaju strefy buforowej. Prezydent Libanu stwierdził, że „ataki takie jak ten w Qasmiyeh, stanowią rażące naruszenie naszej suwerenności”. Nazwał je „zbiorową karą wobec ludności cywilnej”, dla której mosty stanowią niezbędne drogi ucieczki lub kanały zaopatrzeniowe. „Społeczność międzynarodowa powinna działać szybko i odpowiedzialnie” – wskazał prezydent Joseph Khalil Aoun, wzywając do „położenia kresu agresji”.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze