Fot. redakcja

O połamanym celibacie. Z wrażliwością i empatią [RECENZJA] 

W „Połamanym celibacie” Monika Białkowska przedstawia nam kilkanaście historii byłych księży. Nie ocenia ich, nie skreśla – ale podchodzi do historii ich życia z troską, empatią i wrażliwością. Tego od nas wymaga Chrystus i Ewangelia.  

W idealnym świecie nie popełnialibyśmy błędów, nie zmienialibyśmy swoich decyzji, bylibyśmy konsekwentni w tym, do czego się zobowiązaliśmy. Bo też te decyzje nigdy by nam nie doskwierały. Tylko że świat idealny nie jest – i każdej, i każdemu z nas czasem zdarza się obrać inny kurs, zmienić decyzję, pójść inną drogą. Pewnie wielu z Was bardzo dopingowało np. swoich przyjaciół, gdy ci mówili o wypaleniu zawodowym i podjęciu nowej pracy. A może sami byliśmy w takiej sytuacji. Kibicowaliśmy bliskim ludziom przy różnych zmianach, które miały ich życie wprowadzić na nowe tory. A jednocześnie wciąż są takie zmiany, które stanowią tabu, o których mówić nie chcemy. Należą do nich odejścia z kapłaństwa. Bo przecież – wybierając tę drogę – „oddaje się w ręce Chrystusa”. A więc zejście z tej drogi, w mniemaniu wielu, to odejście od Chrystusa (pada czasem i określenie „zdrada Chrystusa”). Niestety, jako wierzący często nie podchodzimy z wrażliwością i empatią do naszych współbraci w wierze, którzy decydują się odejść ze stanu kapłańskiego. I właśnie dlatego tak potrzebna nam była książka „Połamany celibat” (Wydawnictwo Znak), którą zdecydowała się napisać Monika Białkowska.  

Każdy ma własną historię 

Przyznam, że „Połamany celibat” przeczytałem z ogromnym zainteresowaniem. Bo, pomijając nawet kwestie merytoryczne, publikację tę po prostu bardzo dobrze się czyta. Napisana jest wartkim, przystępnym językiem. Kolejne opowieści wciągają, a dzięki dzieleniu ich na mniejsze fragmenty czytelnik ma czas na oddech i na zastanowienie się. To solidnie napisane reportaże. Choć oczywiście ich siłą jest przede wszystkim temat – dość zresztą nośny. Autorka oddała głos byłym księżom, którzy odeszli z kapłaństwa „przez kobietę”. To oczywiście uproszenie, którego często się dopuszczamy – i może dzięki Monice Białkowskiej uda się wreszcie zrozumieć, że to wcale nie taka prosta, zero-jedynkowa kwestia. W kilku historiach autorka oddaje też głos kobietom, w których życiu w pewnym momencie pojawił się ksiądz i relacja romantyczna z nim. Łącznie mamy więc kilkanaście bardzo różnych historii. Historii odejść chwilę po święceniach, i odejść po kilkudziesięciu latach kapłaństwa. Historii sprzed lat, ale i historii, które wydarzyły się całkiem niedawno. I choć motywem przewodnim jest tu złamanie celibatu, problem z szóstym przykazaniem w życiu księdza – to te historie są bardzo różne. Tak jak różne bywają losy życia każdego człowieka.  

>>> Wzrasta agresja wobec duchownych w Polsce – połowa z nich doświadczyła przemocy [RAPORT]

Fot. unsplash/blaz photo

Nie odrzucajmy naszych braci 

Tym, co warto docenić w tym zbiorze jest wrażliwość i empatia. Monika Białkowska nie oskarża o nic byłych księży, nie zarzuca im zdrady Chrystusa itd. Przede wszystkim – nie skreśla ich. Po prostu ich słucha. I dzięki temu otrzymujemy do rąk zbiór reportaży pełen empatii i wrażliwości, pełen troski o naszych współbraci, których życie się skomplikowało (a może właśnie wyprostowało?). Ta książka może nas nauczyć innego podejścia do „byłych księży”. Możemy dzięki niej lepiej ich zrozumieć i przyjąć. Często patrzymy na nich tylko przez pryzmat odejścia – a oni mogą do świata, do społeczeństwa, też do wspólnoty Kościoła wnieść bardzo wiele. Jest w pewien sposób ta książka poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie o to, czy jest w Kościele miejsce dla byłych księży. I zdecydowanie jest – co udowadniają bohaterowie poznani na jej kartach. To zresztą jeden z mitów, z którymi rozprawia się Białkowska – że jak ktoś odchodzi z kapłaństwa, to traci wiarę. Tymczasem jej bohaterowie wcale nie tracą wiary, chcą wciąż być w Kościele – ale nie zawsze są dobrze przyjęci przez ludzi Kościoła. A tymi ludźmi jesteś też Ty, jestem też ja. Odrzucanie kogokolwiek świadczy o nas, a nie o tych, których odrzucamy. 

„Połamane” historie 

Historie „eksów” są w dużym stopniu opowieściami o powołaniu – tym do kapłaństwa, ale i tym do miłości. Czytamy o tym, dlaczego zostali księżmi, jak wyglądała ich kapłańska droga, ale i kiedy w ich życiu pojawiła się miłość, relacja do kobiety. Reportażystka już we wstępie pisze, że „jesteśmy powołani do miłości i ta energia ani w nas nie zniknie, ani nie da się przekształcić w nic innego”. I ta miłość, wszelako rozumiana, jest naprawdę żywiołem, który kieruje naszym życiem. Stąd są w nas potrzeby emocjonalne, poszukujemy relacji z drugim człowiekiem. W historiach bohaterów „Połamanego celibatu” pojawiają się kobiety. I ta relacja staje się istotna dla ich dalszego życia. Ale nie zawsze jest tak, że warunkuje wszystko – te opowieści pokazują, jak skomplikowane jest życie. Niemniej, potrzeba nam wyrozumiałości. Zakochany ksiądz zmaga się z czymś niezwykle trudnym, co potrafi go przerosnąć – i wtedy decyduje się odejść z kapłaństwa. Ale czy to ma oznaczać, że przegrał życie? Nie, on teraz na tej nowej ścieżce musi je na nowo poukładać – i o tym opowiadają autorce byli księża. W jakiś sposób ich świadectwa pokazują też, jak bardzo skomplikowana jest w ogóle tożsamość księdza. Kim właściwie jest ksiądz? Zaczynamy sami sobie zadawać to pytanie i bynajmniej nie chodzi nam o kwestie „zawodowo”, ale tożsamościowe. Bo zresztą celibat nie jest dogmatem – dlaczego więc został połączony z kapłaństwem? Oj, wiele mam przemyśleń po lekturze reportaży Białkowskiej. 

fot. Freepik/plusonevector

Rozliczeni z miłości 

Ja z książki Moniki Białkowskiej wyczytuję, że potrzeba nam zrozumienia i ogromnej wrażliwości na ludzkie historie – wszystkie. Papież Franciszek, mówiąc o Kościele, lubi używać metafory szpitala polowego. Ja, czytając reportaże Białkowskiej, miałem w głowie hasło: „Kościół ludzi poturbowanych”. Ci poturbowani to byli księża, ale i Ty, i ja. Każda i każdy z nas. A różne życiowe decyzje, które po drodze podejmujemy nie są łatwe. Dla księży odchodzących z kapłaństwa – bo się zakochali, ale nie tylko z tego powodu – to też nigdy nie jest łatwa decyzja, to czas zmagania się. I o tym też dużo znajdziemy w ich opowieściach. Dlatego tym bardziej warto zapamiętać zdanie, które pojawia się w jednej z historii: „Dziś wiem, że z największego gnoju można wyjść na piękną drogę”. Nasze życie może potoczyć się różnie – pewnie „połamiemy” niejedno przykazanie i będziemy zmieniali przebieg mniejszych czy większych ścieżek. W ostatecznym rozrachunku jednak dla Boga kluczowa będzie miłość – co podkreśla jeden z bohaterów: „Z czego naprawdę będę rozliczany? Dziś jestem przekonany, że On rozliczy nas tylko z jednego. Będę pytany o miłość”. Mocno stawiamy na Dekalog – często zapominając o przykazaniach miłości, a to błąd.  

Na nowo 

W historiach przywołanych przez Monikę Białkowską widać też, jak trudne jest budowanie życia po „byciu księdzem”. Nowe życie nie przychodzi z łatwością. I chodzi nie tylko o taką codzienność, o poradzenie sobie z życiem, ale i o budowanie relacji: „kiedy człowiek jest nauczony tylko bycia księdzem, to nie umie budować relacji”. Trzeba wymyślić siebie i swoje życie na nowo – a to kosztuje wiele czasu i energii. Odchodzący ksiądz wcale nie ma łatwo. I myślę, że warto docenić, że ktoś potrafi odejść, potrafi stanąć w prawdzie. Bo chyba lepiej na nowo poukładać sobie życie, także to religijno-sakramentalne, niż prowadzić podwójne życie. Stefan, jeden z bohaterów książki, opowiada: „Ksiądz, który odchodzi, nie jest nieudacznikiem. Może być pojednany z Bogiem, spełniony, szczęśliwy i uczciwy”. I te słowa weźmy sobie do serca. Przeczytajmy „Połamany celibat” – by poznać i zrozumieć naszych braci. By przekonać się, że życie nie jest zero-jedynkowe i każdy z nas popełnia błędy i podejmuje różne decyzje. Jesteśmy tylko i aż ludźmi. 

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze