fot. EPA/LUCA ZENNARO

Papież porównał aborcję z powodu chorób i wad płodu do działań nazistów

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Papież Franciszek porównał w sobotę dokonywanie aborcji z powodu chorób i wad płodu do działań nazistów. Mówił o tym podczas spotkania z Forum 500 stowarzyszeń włoskich rodzin. Dodał, że rodzina na wzór Boga jest jedna; to mężczyzna i kobieta.

Podczas audiencji dla delegacji Forum, działającego od 25 lat, Franciszek powiedział:

„W zeszłym stuleciu cały świat był zgorszony tym, co robili naziści, by doprowadzić do czystości rasy. Dzisiaj robimy to samo, ale w białych rękawiczkach”.

Zapytał: „Dlaczego nie widać karłów na ulicach? Bo protokół postępowania wielu lekarzy mówi: jest chory, odrzućmy go”.

„To bolesna konstatacja, ale tak to dzisiaj działa” – stwierdził papież, który odłożył przygotowany tekst przemówienia i improwizował.

Podkreślił: „Słyszałem, że modne jest, albo przynajmniej jest zwyczajem, to, że gdy w pierwszych miesiącach ciąży robi się badania, czy dziecko nie jest chore lub czy nie ma wad, pierwszą propozycją jest: +odrzucamy je+”.

„To dzieciobójstwo. Aby zapewnić sobie spokojne życie, zabija się niewinnego” – dodał.

Franciszek wspominał, że kiedy chodził do szkoły, nauczycielka historii opowiadała o skale, z jakiej zrzucano chore dzieci. „To okrucieństwo, ale my robimy to samo” – dodał.

W swoim wystąpieniu papież zauważył również, że obecnie mówi się o „zróżnicowanych rodzinach, o różnych typach rodziny”.

„Tak, to prawda, +rodzina+ to słowo analogiczne. Mówi się także: rodzina gwiazd, rodzina drzew, rodzina zwierząt. Ale rodzina na obraz Boga jest jedna, ta mężczyzny i kobiety”- oświadczył.

Franciszek zaznaczył: „Mogą nie być wierzący, ale jeśli się kochają i łączą w małżeństwie, są na obraz i podobieństwo Boga. Dlatego małżeństwo jest wspaniałym sakramentem”.

Nawiązał też do swej szeroko komentowanej i krytykowanej przez część środowisk kościelnych adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”, opublikowanej po dwóch synodach na temat rodziny.

Papież wyraził ubolewanie, że „niektórzy sprowadzili +Amoris laetitia+ do jałowej kazuistyki: można-nie można”. Słowa te, to wyraźna aluzja do polemik wokół kwestii komunii dla rozwiedzionych, w sprawie której – zdaniem krytyków dokumentu – doszło w nim do „otwarcia” wobec takich osób.

Zdaniem Franciszka ci, którzy w ten sposób patrzą na tę adhortację, „niczego nie zrozumieli”.

W czasie audiencji dla Forum Rodzin papież powiedział też: „Rodzina to piękna przygoda, a dzisiaj, mówię to z bólem, wiele razy myśli się o założeniu rodziny, o zawarciu małżeństwa, jakby to była loteria”.

Takie podejście opisał następująco: „Decydujemy się, będzie jak będzie, jeśli będzie nie tak, przekreślamy wszystko i zaczynamy jeszcze raz”.

Franciszek przytoczył słowa, jakie usłyszał od kobiety w swej ojczystej Argentynie: „Wy księża jesteście cwani; żeby zostać kapłanami studiujecie osiem lat, a potem, jeśli po paru latach coś idzie nie tak, piszecie piękny list do Rzymu z prośbą o zgodę na odejście i się żenicie. A nam udziela się sakramentu na całe życie tylko po trzech czy czterech spotkaniach na kursach przedmałżeńskich; to niesprawiedliwe”.

„Niestety wiele razy tak jest; zbyt powierzchownie podchodzi się do największego daru, jaki Bóg dał ludzkości: do rodziny, ikony Boga” – przyznał papież.

„Największym darem są dzieci – podkreślił – także wtedy, gdy są chore”.

„Dzieci przyjmuje się takie, jakie przychodzą na świat, jakie przysyła je Bóg” – mówił papież.

Zauważył, że są pary, które zamiast dzieci wolą mieć „psy i koty”.

W obszernym wystąpieniu na temat rodziny Franciszek poruszył również kwestię zdrady.

„Tyle kobiet – mówił – w milczeniu czekało na męża, który powróci do wierności” – mówił. Zastrzegł, że zdradzani bywają też mężczyźni. „To jest świętość, która wybacza wszystko, bo kocha” – stwierdził papież.

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze