fot. Maciej Kluczka ((materiał z wystawy z Kościoła św. Anny w Warszawie Wilanowie)

Pasjonistka nie stoi bezczynnie 

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Sto lat to piękny wiek. Taki jubileusz pracy w Polsce dwa tygodnie temu obchodziło Zgromadzenie Sióstr Męki Pana Nasza Jezusa ChrystusaPasjonistki to zgromadzenie z długą tradycją, z wieloma dokonaniami. Jednak czy większość z nas wiedziała o ich istnieniu? Jest spore prawdopodobieństwo, że nie. Nie jest to bowiem zakon bardzo znany. Warto więc lepiej poznać siostry. 

Krótko o historii  

13 lipca 1918 r. Stolica Apostolska wydała reskrypt pozwalający na założenie nowego zgromadzenia. Misją jest przede wszystkim rozważanie Męki Pańskiej, a siostry wszystkie swoje modlitwy, prace i cierpienia przez te wszystkie lata ofiarowały jako wynagrodzenie za grzechy świata. Pomyślmy tylko, jak wiele modlitw zaniosły w intencjach naszych i całego świata, ile pięknych Łask Bożych wyprosiły! W dniu jubileuszu należą się za to słowa wielkiego uznania. Pierwszy dom sióstr powstał w Płocku. Trzyosobowa maleńka wspólnota sióstr objęła swoją opieką zakład dla chłopców (sierot), w którym zamieszkały. Podjęły też pracę w sanatorium gruźliczym w Otwocku, gdzie prowadziły administrację, dział pielęgniarski i gospodarczy. Pod koniec wojny musiały zaprzestać tej działalności.  

Pierwszy przystanek – Płock  

To w Płocku pierwsza wspólnota pasjonistek została przyjęta przez abp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego. Zgromadzenie rozwijało się aż do II wojny światowej. Gdy wybuchła, nowicjat musiał zostać zamknięty, część sióstr trafiła do obozów. Aresztowania cudem uniknęła założycielka zgromadzenia – Matka Józefa Hałacińska. W Warszawie spędziła mroczne czasy wojennej pożogi. Niestety, w czasie reżimu komunistycznego nie było dużo lepiej. Siostrom może nie groziło bezpośrednie zagrożenie życia, ale ich posługa była utrudniona i ograniczona. Nie mogły służyć w szpitalach, pracować w szkołach. Siostry jednak nie traciły ducha, a swoją misję pełniły w tym czasie w innych krajach – m.in. w Kanadzie i we Włoszech. Były też w Belgii i w dalekim Kamerunie. Już w wolnej Polsce rozpoczęły pracę także u naszych sąsiadów – na Białorusi oraz w Niemczech.  

fot. Maciej Kluczka (materiał z wystawy z Kościoła św. Anny w Warszawie Wilanowie)

Wotum wdzięczności  

Siostry od początku podkreślają znaczenie i zawierzenie Bożej Opatrzności, która czuwa nad ich posługą. Jako znak wdzięczności za Bożą opiekę otworzyły Dom Opieki dla Osób Starszych w Strzemieszycach (w Dąbrowie Górniczej). Od początku (od 2004 r.) chętnych było więcej niż miejsc. Siostry podjęły walkę (bo tak te starania trzeba nazwać) o rozbudowę ośrodka. To przyjazne miejsce, w którym panuje życzliwa, domowa atmosfera. Podopiecznym zapewniona jest profesjonalna opieka. W 2012 r. 14 sióstr sprawowało opiekę na 25 pensjonariuszami. W tym samym czasie około 40 osób oczekiwało na przyjęcie. Liczba mieszkańców cały czas rośnie. Misja sióstr opiera się na III Regule św. Franciszka z Asyżu:  

„O, Panie, spraw, abym nie tyle szukał pociechy, ale pocieszał; nie tyle szukał zrozumienia, co rozumiał; nie tyle szukał miłości, co kochał. Ponieważ dając siebie, otrzymujemy; zapominając o sobie, odnajdujemy siebie; a przebaczając, zyskujemy przebaczenie”.  

Trwa rozbudowa i przekształcanie obecnego budynku. To wymaga nie lada wysiłku i oczywiście nakładów finansowych.  

Chrystusowa Krew 

Dla sióstr bardzo ważnym odniesieniem jest krzyż z wizerunkiem Jezusa, na którym Matka Boża Bolesna zbiera cenne krople Chrystusowej krwi. Właśnie takie ukazanie sceny śmierci Jezusa ma szczególne znaczenie dla sióstr. Nawiązuje ono do słów założycielki, która mówiła, że „Pasjonistka pod krzyżem nie stoi bezczynnie, ale skwapliwie zbiera bezcenne krople Krwi Chrystusowej i bez przerwy podaje je Ojcu Niebieskiemu, jako okup za dusze ludzkie”. W Polsce pasjonistki mają swoje klasztory m.in w Przasnyszu, Ciechanowie, Kielcach, Łodzi, Pułtusku i w Warszawie. I właśnie przy kościele świętej Anny na Wilanowie można było poznać historię sióstr, śledząc specjalnie przygotowaną wystawę. 

Proces beatyfikacyjny  

Założycielka pasjonistek – M. Józefa Hałacińska – zmarła w 1946 r., a 50 lat później zaczął się jej proces beatyfikacyjny. Nie gdzie indziej, jak właśnie w Płocku. W 2002 r. zakończył się jego polski etap, a dokumenty powędrowały do Watykanu. w płockiej farze 18 dnia każdego miesiąca odczytywane są prośby za wstawiennictwem Sługi Bożej M. J. Hałacińskiej.  

fot. Maciej Kluczka (materiał z wystawy z Kościoła św. Anny w Warszawie Wilanowie)

Modlitwa i praca 

Oprócz ustawicznej modlitwy drugim celem i wyzwaniem sióstr była praca wśród chorych, sierot, młodzieży i osób starszych, niesienie ulgi w cierpieniach doczesnych i duchowych. Siostry przykładają również dużą wagę do pracy z młodzieżą. Już w latach sześćdziesiątych prowadziły pracę duszpasterską. Siostra Beniamina prowadziła wtedy w Wilanowie młodzieżową grupą „Tak”. W salce parafialnej wraz z młodymi organizowała wieczorki z poezją, muzyką klasyczną i baletem. Latem… wybierali się do pobliskiego lasku w Powsinie, a zimą na kulig w podwarszawskich Zawadach. Bardzo często organizowano też wycieczki do Niepokalanowa. Jak sami – Drodzy Czytelnicy – widzicie, siostry nie znają słowa „bezczynność”.  

Posługa pasjonistek jest znana i ceniona w Warszawie. W stolicy mają po prostu długą historię. Realizując – nazwijmy to – cel zewnętrzny, siostry rozpoczęły naukę w szkole pielęgniarskiej przy Szpitalu pw. Przemienienia Pańskiego. Odpowiadając na propozycję Komitetu Opieki Społecznej, w 1941 r. Siostry objęły pieczą „Ognisko” na Powązkach, gdzie przebywało 600 dzieci z ubogich rodzin. Rok później zajęły się prowadzeniem żłobka przy ul. Belgijskiej, gdzie były do 1944 r.  

Siostra „od chemii” 

Siostry kontynuują posługę szpitalną także po okresie wojny i komunizmu. W 1992 r. jedna z sióstr rozpoczęła pacę pielęgniarską na oddziale chirurgii urazowej w Szpitalu Czerniakowskim. Rok później została skierowana do pracy na oddziale neurologicznym Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie i tam pasjonistki pracują do dziś. Od 2010 r. jedna siostra jest lekarzem w szpitalu przy ul. Banacha. Oczywiście siostry uczą też w szkołach, prowadzą katechezę w wielu warszawskich placówkach, ale nie tylko. W szkole prywatnej, która znajduje się na terenie parafii wilanowskiej, jedna z pasjonistek prowadzi lekcje… chemii!  

fot. Maciej Kluczka


Kula w kaplicy 
 

O siostrach można by opowiadać godzinami. Z racji zbliżającej się kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego wspomnę jeszcze o zaangażowaniu sióstr w ten niepodległościowy zryw Polaków. „1 sierpnia o godzinie 14:00 odmawiałyśmy w naszej kaplicy Nieszpory. Nagle rozległy się strzały i jedna z kul zaplątała się  przez okno do naszej kaplicy, świsnęła tuż przy Matce Założycielce” – wspominała w swoich pamiętnikach Matka Stanisława Żebrowska. Dalej, czytamy: „Za chwilę wypełnił się dom przerażoną ludnością, która z ulic schroniła się do domu przy Belgijskiej 4. Dom, w który mieszkałyśmy, był nowy, posiadał głębokie schrony. Wszyscy znaleźli się bez środków do życia. Z miejsca zorganizowaliśmy dożywiania z zapasów, jakie posiadałyśmy w magazynach żłobka i własnych. 20 września artyleryjska kula rosyjska uderzyła w podwórze. Przerażona zobaczyłam leżąca S. Akwinę… Powstańcy zbili skrzynkę z drzewa dla Siostry”.  

Pasjonistki to siostry o pięknej historii. To wiele lat doświadczenia, intensywnej, głębokiej modlitwy i przede wszystkim realnej pomocy potrzebującym. Ich siła i determinacja jest fascynująca. Wspierajmy je w tym dziele. Pamiętajmy o pasjonistkach! 

Pasjonistka nie stoi bezczynnie 
6 (100%) 1 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze