fot. z arch. Piotra Malczewskiego OMI

Piotr Malczewski OMI: życie zakonne absolutnie nie przekreśla rozwijania swojej pasji

„Życie w seminarium, życie zakonne absolutnie nie przekreśla rozwijania swojej pasji. To kwestia priorytetów. Mam czas na obowiązki, wspólnotę, ale także na zainteresowania. Jeśli umiemy gospodarować czasem, znajdziemy go na modlitwę, spotkania i pasje” – mówi o. Piotr Malczewski OMI. W roku powołań przyglądamy się pasjom misjonarzy oblatów.

Jak mówi o. Piotr Malczewski OMI, od dziecka interesował się sportem – nie tylko śledził wyniki w różnych dyscyplinach, ale grał w piłkę nożną i koszykówkę. 

– Kiedy szedłem do Markowic, do niższego seminarium oblackiego, mój tata mówił mi: „Gdzie tam pójdziesz, przecież nie będziesz miał okazji grać w piłkę”. No i był w błędzie, ponieważ graliśmy nie tylko na WF-ach, ale jeździliśmy na różne mecze. Kiedy byłem w seminarium oblackim w Obrze, udało nam się zdobyć 3. miejsce w Mistrzostwach Polski Seminariów Duchownych w piłkę nożną – opowiada oblat. 

fot. z arch. Piotra Malczewskiego OMI

Mimo że sport zawsze zajmował ważne miejsce w życiu ojca Piotra, samą pasję do biegania zaszczepili w nim poniekąd… współbracia oblaci. 

– Byłem wtedy jeszcze w parafii w Katowicach. Wróciłem po urlopie z rodzinnego domu, gdzie mama bardzo dobrze mnie żywiła (śmiech). Przybrałem kilka kilogramów. Kiedy spojrzeli na mnie współbracia, nieco się ze mnie podśmiechiwali. Pomyślałem sobie tak: „nic wam nie odpowiem, tylko wam pokażę”. Zacząłem biegać w wolnym czasie. Na początku jeszcze bez wielkiej regularności – wspomina o. Piotr Malczewski OMI.

Jak dodaje oblat, bieganie to dobra pasja dla księdza, ponieważ wystarczy mieć tylko strój i buty. Biegać można cały rok. – Mówi się, że nie ma złej pogody do biegania, są tylko ludzie źle ubrani. Biegałem już przy 30°C i przy -20°C – mówi oblat.

fot. z arch. Piotra Malczewskiego OMI

– Od kiedy przyszedłem do Parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Iławie zacząłem biegać regularnie: 3 lub 4 razy w tygodniu. Odkąd jestem tutaj trzy razy udało mi się ukończyć iławski półmaraton. W pewnym momencie z tyłu głowy pojawiła się myśl o maratonie. Półmaraton i maraton to zupełnie inne biegi. Po trzydziestym kilometrze zaczyna się walka z samym sobą. Zacząłem się przygotowywać, regularnie biegać i w chwili obecnej mam na koncie ukończone trzy oficjalne maratony: dwa razy ukończyłem „Silesia Marathon” i raz ukończyłem maraton w Gdańsku. Z tych trzech maratonów najlepszy czasowo okazał się pierwszy maraton „silesia”. Złamałem wtedy barierę 3,5 godziny – to niezły wynik dla biegacza-amatora – opowiada o. Piotr Malczewski OMI. 

Jak zaznacza oblat, poprzez bieganie, a więc wysiłek i zmęczenie, można odreagować stresowe sytuacje, których nie brakuje w pracy duszpasterskiej. 

fot. z arch. Piotra Malczewskiego OMI

– Oddaję wtedy wszystko Panu Bogu. Od dłuższego czasu nie biorę słuchawek do biegania. Zdarza mi się też np. odmawiać w myślach różaniec w trakcie biegania, kiedy nie odmówiłem go wcześniej. Każdy bieg rozpoczynam znakiem krzyża, żeby także tę rzeczywistość oddawać Bogu i zaprosić do niej Jezusa. Proszę Boga o ukończenie biegu bez kontuzji, czy też żeby żaden pies mnie nie pogryzł. Bieganie pomaga sferze psychiki. Po bieganiu lepiej się śpi i lepiej pracuje – podsumowuje misjonarz oblat.

W chwili obecnej o. Piotr Malczewski OMI przygotowuje się do kolejnego maratonu, który ma odbyć się w marcu w Rzymie.

Antoni Jezierski

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze