pogrzeb Jana Pawła II

fot. Aleksander Urbański

Pokolenie Jana Pawła II. Szukałem Wam, teraz przyszliście do mnie i za to Wam dziękuję [MISYJNE DROGI]

Tekst pochodzi z archiwalnego wydania „Misyjnych Dróg” z 2005 roku.

Dziękuję za wszystko. Dziś zrozumiałem, kim jestem. Jestem dwudziestoparolatkiem – pokoleniem Jana Pawła II. Jestem dumny i wdzięczny Bogu, że dał mi żyć tu i teraz, ze mogę być jego częścią – te słowa wypowiedział Marek, student Wydziału Nauk Społecznych UAM w Poznaniu kilka godzin po śmierci Ojca Świętego.

Wszyscy nosiliśmy smutek, samotność we wnętrzach naszych serc, jak po stracie kogoś bliskiego: ojca, brata czy przyjaciela. Ten, który rozpoczął pontyfikat słowami Nie lękajcie się, zakończył go innymi: Szukałem was, teraz przyszliście do mnie i za to wam dziękuję… skierowanymi do młodzieży, ale chyba nie tylko do niej. On nas cały czas szukał, a my do niego przyszliśmy w ostatnich chwilach jego życia. Musiał być z nas bardzo dumny, odchodził w spełnieniu. Całe Jego życie zawarte zostało w słowach Pójdź za mną. Ojciec Święty, uczył nas młodych, nas wszystkich, jak iść za Jezusem pozostawiając wszystko. Bez skrupułów. Jak Ty. To bardzo trudna szkoła i nauka.

W drodze do Rzymu

Wielu Polaków, a szczególnie ludzi młodych, w zgodzie z tym, co dyktowało im serce, ruszyło w drogę do Rzymu na towarzyszenie Ojcu Świętemu w ostatniej jego ziemskiej pielgrzymce. Jako kapelan szczepu działającego przy naszej oblackiej parafii zostałem poproszony o poprowadzenie pielgrzymki harcerskiej Okręgu Wielkopolskiego ZHR. Wyjechaliśmy w środę rano dwoma autobusami z instruktorkami harcerskimi. Po drodze zatrzymaliśmy się u gościnnych oblatów w Wiedniu, gdzie odprawiliśmy Mszę św. o północy oraz zjedliśmy smaczny posiłek. W czwartek dotarliśmy do Rzymu, bez przeszkód, pomimo wielu sygnałów mających na zadanie nas zniechęcić, podawanych i na granicy, i przez środki społecznego przekazu. W tej wyprawie, w ostatnim towarzyszeniu Ojcu Świętemu, nikt i nic nie mogło nas zniechęcić ani skłonić do powrotu.

pogrzeb Jana Pawła II
fot. Aleksander Urbański

Nocleg pod karetką…

Na miejsce dotarliśmy w czwartek wieczorem. Udaliśmy się do naszej bazy na terenie Uniwersytetu Salezjańskiego, gdzie spotkaliśmy harcerzy z całego kraju. Było ich prawie 1000. Czekał na nas posiłek i krótki nocleg w śpiworach i pakietach w zasypanej fosie wokół Zamku Anioła. Nad ranem udaliśmy się w stronę ludzi oczekujących na otwarcie Watykanu. Weszliśmy na Via della Conciliazione, gdzie zdobyliśmy miejsce przy wielkim telebimie. Część z nas poszła spać. Najspokojniej było pod karetką pogotowia ratunkowego, gdzie lekarze i pielęgniarki pozwolili nam się zdrzemnąć, obiecując, iż przed wyjazdem dadzą nam znieczulenia… Druga część harcerzy poszła w stronę placu św. Piotra, gdzie m.in. zajmowała się rozprowadzaniem wody i pierwszą pomocą. To właśnie oni pomogli nam w przejściu praktycznie pod sam ołtarz, gdzie mogliśmy w spokoju być z Jezusem, towarzysząc Papieżowi naszych czasów w ostatniej jego drodze.

Santo subito

Msza św. pogrzebowa rozpoczęła się w piątek, 8 kwietnia o godz. 10.00 u stóp Bazyliki św. Piotra. Tam przeżywaliśmy nasze pożegnanie z Ojcem w asyście 140 kardynałów i biskupów katolickich, unickich, innych wyznań oraz proboszczów Rzymu, ubranych na czerwono – to w Watykanie kolor żałoby. Uroczystości pożegnania naszego Ojca trwały około 2,5 godziny. Uczestniczyli w nich także prezydenci i premierzy ze 150 krajów.

Wewnątrz naszych serc był spokój i zaduma, ale jednocześnie radość, że Ojciec Święty jest już w Niebie u Ojca. Chyba większość pielgrzymów podzielała to myślenie, to doświadczenie serca. Na placu św. Piotra nie było rozpaczy, ale nadzieja, że ten pielgrzym, prowos naszych czasów, będzie się teraz wstawiał za nami. Włoska młodzież wyrażała to słowami Santo subito – Święty zaraz! Inni coraz śmielej dołączali się do tych okrzyków. Była to prośba o natychmiastową kanonizację Jana Pawła II. Podzielaliśmy to zdanie, choć wielu stwierdzi jednocześnie, że trzeba dać Kościołowi czas na przeprowadzenie procesu, potrzebnych badań. Jednak mamy tę pewność pełną wiary, że On już jest w miejscu, gdzie Ojciec przygotował dla nas wiele mieszkań. Możemy być pewni, że nasz ukochany Papież stoi teraz w domu Ojca, patrzy na nas i nam błogosławi. Tak. Błogosław nam Ojcze Święty – powiedział kard. J. Ratzinger podczas kazania. W homilii mówił o kluczowym wersecie z Pisma Świętego, który towarzyszył Ojcu Świętemu w jego życiu: Pójdź za mną. To wołanie Chrystusa dostrzegał w szczególnie ważnych dla Jana Pawła II chwilach jego życia, gdy musiał on porzucić to, co robił do tej pory dla nowego Jezusowego zadania. Te momenty to chwile powołania na kapłana, biskupa, kardynała, papieża… Atmosfera wśród pielgrzymów była niesłychana: głęboka, doznawaliśmy wzajemnej miłości, sympatii, która w sposób szczególny była skierowana do pielgrzymów pochodzących z naszego kraju.

pogrzeb Jana Pawła II
fot. Aleksander Urbański

Święty wiatr…

Pomocą w przeżywaniu liturgii był wiatr. Na trumnie Ojca Świętego umieszczono księgę Ewangeliarza. Wiatr, który przewracał kartki, w końcu zamknął tę księgę. Można by go porównać do tchnienia Ducha Świętego. Gdy został zainaugurowany pontyfikat Jana Pawła II, księga została otwarta po raz kolejny przez Kościół. Ojciec Święty w tchnieniu Ducha Św. otwierał karty Ewangelii. Czerpał z jej tajemnic, z różnych jej zakamarków, a gdy dopełnia się wola Boża, księga została zamknięta w chwili jego śmierci. Jak wielka jest tajemnica życia.

Papież pokoju i pojednania

Ważne też było to, co mówili w kulisach politycy różnych państw: że potrzeba nam więcej miłości i pokoju otwartego do serc Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego, którzy mówili z wielką szczerością o swoich odczuciach, o smutku i wzruszeniach wyrażanych z łezką w oku. Odczytywana modlitwa z Iraku, z Muzeum Yad Vashem, z Auschwitz, z Gdańska i z zachęcen od młodzieży włoskiej i niemieckiej do modlitwy i pamięci za Ojca Świętego, była jedną z bliskimi. Po uroczystościach przed bazyliką ciało Ojca Świętego zostało złożone do grobu. Wyrazem jedności i pojednania były także modlitwy parafialne obrzędów wschodnich o życie wieczne dla Papieża. On ciągle prosił i modlił się o jedność Kościoła. My natomiast następnego dnia ruszyliśmy w drogę powrotną do kraju.

pogrzeb Jana PawłaII
fot. Aleksander Urbański

Oblackie pożegnania

Ojciec Święty jest postacią bliską sercom wszystkich oblatów. Dlatego we wszystkich oblackich klasztorach w Polsce odbywały się adoracje i czuwania modlitewne, były odprawiane Msze św. ze szczególnym udziałem młodzieży. Wszystko w tym celu, aby towarzyszyć Janowi Pawłowi II w drodze do domu Ojca. Również czuwania odbywały się w wielu miejscach świata, gdzie żyją, gdzie pracują oblaci. Wymienię tylko kilka, w których posługują polscy oblaci: Toronto w Kanadzie, Kijów na Ukrainie, Szumilino na Białorusi…

Szukałem Was

Szukałem was, teraz przyszliście do mnie i za to wam dziękuję… To nie tylko Tobie, Janie Pawle, dane było szukać młodzieży — my, młodzi, też zawsze, ze łzami w oczach, szukaliśmy Ciebie, Ucząca Tarczo i Przewodniku. Byłeś z nami i uczyłeś nas, jak ufać Bogu. W Twoim sercu było miejsce dla każdego człowieka, bo byłeś już świętym — i wiesz, że jesteś — Bożym, w Domu u Ojca, w Niebie…

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze