
Starsza kobieta pokazuje, że jej mały palec jest oznaczony markerem atramentu po tym, jak oddała swój głos w wyborach, fot. Aaron Ufumeli, PAP/EPA // W Zimbabwe zakończyły się w poniedziałek wybory prezydenckie i parlamentarne, pierwsze po odsunięciu od władzy dyktatora Roberta Mugabego. To historyczne głosowanie.
Poniedziałek, 30 lipca w obiektywie

Turyści szukają schronienia przed słońcem przed katedrą w Mediolanie. Dziś temperatura sięgała tam 40 stopni Celsjusza, fot. Matteo Bazzi, PAP/EPA


Członkowie zespołu meksykańskiego podczas zawodów pływackich na 23. Igrzyskach Ameryki Środkowej i Karaibów w Kolumbii, fot. Ricardo Maldonado Rozo Dostawca: PAP/EPA.

Starsza kobieta pokazuje, że jej mały palec jest oznaczony markerem atramentu po tym, jak oddała swój głos w wyborach, fot. Aaron Ufumeli, PAP/EPA // W Zimbabwe zakończyły się w poniedziałek wybory prezydenckie i parlamentarne, pierwsze po odsunięciu od władzy dyktatora Roberta Mugabego. To historyczne głosowanie.

Kobieta przygotowuje się do głosowania z dzieckiem w lokalu wyborczym w dniu wyborów w wiosce Mungate, fot. Yeshiel Panchia, PAP, EPA // To pierwsze od 20 lat wybory w Zimbabwe, w których nie startowały dwie najsilniejsze osobowości krajowej polityki - Mugabe i zmarły w lutym przywódca opozycji Morgan Tsvangirai. Jeśli żaden z kandydatów nie uzyska ponad połowy głosów, druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się 8 września. Oczekuje się jednak, że w pierwszej rundzie zwycięży obecny prezydent Mnangagwa, który w startował z pozycji faworyta jako kandydat rządzącego Afrykańskiego Narodowego Związku Zimbabwe.

Biuro wyborcze w Zimbabwe, fot. Yeshiel Panchia, PAP, EPA

Piesi przechodzą obok bezdomnego śpiącego przy wejściu do stacji metra Camden Town w Londynie, fot. Facundo Arrizabalaga, PAP/EPA

Afganistan. Ranny w ataku zamachów samobójczych w prowincji Nangarhar, szpital w Dżalalabadzie, fot. Ghulamullah Habibi, PAP/EPA

W Dżalalabadzie, mieście położonym we wschodnim Afganistanie, stolicy prowincji Nangarhar, doszło w sobotę do zamachu na szkołę dla położnych; słychać było strzały w internacie i liczne wybuchy. To już czwarty poważny atak w Dżalalabadzie w od początku miesiąca. Za zamachy odpowiedzialność wzięli na siebie bojownicy lokalnej filii tzw. Państwa Islamskiego.

Biały Dom, Waszyngton. Prezydent Donald Trump spotyka się z włoskim premierem Giuseppe Conte, fot. Mark Wilson, PAP/EPA