Fot. Alexei_other/pixabay

Opowieści (nie tylko) wigilijne [REFLEKSJA NA ŚWIĘTA]

Dzieją się między nami. I nie tylko 24 grudnia. Nie brakuje w nich trudu, smutku, rozpaczy, łez. Ale gdzieś na ich końcu jest oddech, nowa nadzieja i wzruszenie. Zauważajmy je.

Nie myślę teraz o historiach z tzw. filmów świątecznych, choć i one w jakiś sposób wpisują się w bycie opowieściami wigilijnymi. Choć takimi przesłodzonymi i ze szklanego ekranu. Myślę o historiach z życia, często cichych i kameralnych, przy których trudno powstrzymać łzy. O historiach, które wzruszają najmocniej na świecie. Je właśnie nazywam opowieściami wigilijnymi. I myślę, że dotykają każdej, każdego z nas. To mikrocuda, które zmieniają czyjeś życie. Bo prawdą jest to, co może brzmi tak banalnie, ale jest głębokie: że całego świata nie zmienimy, ale możemy zmienić świat drugiego człowieka. I właśnie te zmiany to opowieści wigilijne. To historie, w których trud, smutek, rozpacz, łzy zamieniają się w nadzieję. W szansę na nowe życie. One dzieją się między nami, i nie tylko 24 grudnia. Bo, jak pisała Matka Teresa z Kalkuty – „zawsze wtedy jest Boże Narodzenie”.

Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata i wyciągasz do niego ręce

Czasem właśnie nawet zwykły uśmiech może zmienić czyjeś życie. Zwykłe podanie rąk. Boże Narodzenie jest o tym, by siebie nie unikać – tylko by dla siebie być. Poprzez uśmiech, gesty działania. Po prostu być. To tak po cichu dzieją się te opowieści wigilijne. Bo może uśmiech powstrzyma kogoś od radykalnego kroku? Bo może podanie ręki pomoże komuś zrozumieć, że jest chciany i akceptowany?

Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać

Wciąż byśmy gadali. Wciąż byśmy w kółko opowiadali tylko o sobie. Bo po co zainteresować się drugim? A to właśnie w wysłuchaniu drugiego może zadziać się cud Bożego Narodzenia. Warto być ciekawym drugiego człowieka. Przecież sami też chcemy, by inni nas zauważyli. Więc i my wyjdźmy z egocentryzmu i posłuchajmy drugiego. Posłuchajmy, co w nim siedzi, czym chce się podzielić, co go trapi. Może to będzie początek kolejnej opowieści wigilijnej?

Zdjęcie poglądowe fot. Jan Jeliński

Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają ludzi w ich samotności

Sztywne zasady. Reguły jak z wojska. Trzymanie się litery prawa, zapominając o jego duchu. Czasem warto zapomnieć na chwilę o swoich zasadach i skupić się na drugim. Samotność nazywana bywa dżumą XXI wieku. A przecież ludzie są zwierzętami stadnymi – dlaczego więc tyle w nas samotności? To z niej wypływa wiele dramatów, kryzysów, tragedii. Poluzujmy swoje wewnętrzne reguły i zobaczmy, że nie jesteśmy sami. Że są inni. I że to może dzięki nam w ich życiu może zadziać się cud.

Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei „więźniom”, tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego, moralnego i duchowego ubóstwa

Aby zadziała się opowieść wigilijna, trzeba wyzbyć się poczucia wyższości, bycia lepszym, patrzenia na innych z góry. Ludzie popełniają błędy, grzeszą – Ty i ja również. Ale przestańmy patrzeć na nich wyłącznie przez pryzmat ich złych czynów. Tego, co ich w naszych oczach przekreśla. Spójrzmy na człowieka – a nie na to co robi. Bo w każdym z nas jest coś wartościowego, trzeba to tylko zauważyć. Mając w sobie więcej ciepła i czułości, możemy zmieniać życie drugiego.

Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze, jak bardzo znikome są Twoje możliwości i jak wielka jest Twoja słabość

Oj tak, sami często sobie nie poradzimy. Potrzebujemy pomocy. Potrzebujemy drugiego. Bo przecież my sami też możemy być bohaterami wigilijnej opowieści. One dzieją się między nami – ale nie tylko dzięki nam, ale i dla nas. To my sami czasem potrzebujemy tych mikrocudów, zauważenia, spojrzenia z miłością, troską. Nie musimy udawać, że zawsze jest okej i że dajemy radę. Możemy czuć się słabsi, możemy zawołać o pomoc. Nie wahajmy się – bożonarodzeniowe mikrocuda są dla nas.

Zawsze, ilekroć pozwolisz, by Bóg pokochał innych przez Ciebie

No tak, Bóg. Wreszcie On. Bo nie byłoby wigilijnych opowieści, gdyby nie On. Nie byłoby ich bez narodzin w Betlejem i śmierci w Jerozolimie. Żłób i krzyż to ta sama historia, dzięki której w Twoim i moim życiu może zadziać się opowieść wigilijna. Miłość, ta największa. To od niej zaczyna się każdy, nawet ten najdrobniejszy cud. To dzięki niej możemy zmienić świat drugiego człoeika, nawet jeśli nie zmienimy całego świata.

Zawsze wtedy jest Boże Narodzenie

A jakiej opowieści wigilijnej doświadczyłeś Ty w tym roku?

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze