Ratuj rodzinę  

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Rozwody w Polsce to plaga. Pod tym względem nie odstajemy zbytnio od krajów zachodniej Europy. Coś z tym trzeba zrobić  mówią eksperci. I to zadanie, które u podstaw ma nie tylko przekonania religijne, ale po prostu troskę człowieka, społeczeństwo, dla którego rodzina była, jest i zawsze będzie najważniejszatej sprawie może pomóportal www.ratujrodzine.pl. 

To pierwszy taki portal w Polsce. Na razie typowo informacyjny, ale w perspektywie może stanie się społecznością, która będzie wymieniać się opiniami, spotykać się, wspierać. Kto powinien tam zajrzeć? Na pewno ktoś, kto przechodzi kryzys małżeński, być może planuje rozwód. Portal nie ma serwować moralizatorstwa, ale porady. Tak jak przed podjęciem każdej innej życiowej decyzji, także przed taką powinniśmy mieć w miarę kompletny pakiet informacji. Oczywiście czymś innym jest małżeństwo, rodzina, czym innym zakup mieszkania, samochodu, zaciągnięcie kredytu. Jednak jeśli przed decyzjami w tamtych sprawach konsultujemy się, radzimy ekspertów, to dlaczego nie zrobić tego w sytuacjach kluczowych dla naszej rodziny? Może pod wpływem nowej wiedzy zmienimy zdanie w sprawie rozwodu? Może zaradzimy małżeńskim problemom? Zawsze warto spróbować. Po prostu. 

– W ostatnim roku otrzymywałem po 2–3 telefony dziennie, nie licząc maili, z prośbą o pomoc: „Czy to Fundacja Mamy i Taty? Czy możecie mi pomóc ratować związek?”. Ludzie chcą ratować swój związek, często zbyt późno orientują się, że coś się zepsuło. Jestem przekonany, że tak jak przy grypie, alergii czy nadwadze zaczynamy stosować pewne środki zaradcze, udajemy się do lekarza, dbamy o siebie, tak samo w przypadku relacji małżeńskich powinniśmy dbać o siebie i w porę reagować – mówi portalowi misyjne.pl szef Fundacji Marek Grabowski.  

Eksperci gotowi do pomocy  

Na portalu znaleźć można bazę około tysiąca psychologów z całego kraju. Także informacje o konsekwencjach rozwodu dla rodziców i dzieci. I porady o tym, jak budować trwały związek. 

– Na naszej liście są terapeuci, w marcu powinniśmy mieć przygotowaną bazę mediatorów – mówi Marek Grabowski i zapewnia. – W bazie jest już tysiąc ekspertów, powiększymy bazę o mediatorów i kursy dla małżonków, którzy chcą pracować nad swoimi relacjami. 

– Codziennie dostajemy telefony i maile od ludzi, którzy oczekują pomocy. Chcą ratować swoje rodziny. My sami nie zajmujemy się bezpośrednią pomocą, ale może warto stworzyć miejsce, w której będzie baza psychologów, mediatorów, która pozwoli trafić do specjalisty. To szczególnie ważne dla ludzi z mniejszych miejscowości, gdzie dostęp do takich ekspertów jest mniejszy. – Portal pomyślany jest tak, żeby bezpośrednio zwracać się do specjalistów. Autorzy nie wiedzą więc dokładnie ilu internatów korzysta z pomocy specjalistów. – Natomiast wiemy, że to zaczyna się sprawdzać, zwłaszcza w miejscach położonych daleko od dużych ośrodków miejskich. Dostaliśmy kilka telefonów z podziękowaniami od osób, którym „Ratuj rodzinę” ułatwił poszukiwania. 

 – mówi Marek Grabowski. I doradza, by przy kontakcie z konkretnym specjalistą dowiedzieć się, jakie są zasady współpracy, na przykład to, czy kontakt jest anonimowy.  


Doganiamy Zachó 

Jeśli chodzi o liczbę rozwodów, to w ostatnich latach doganiamy kraje zachodnie. Wśród mieszkańców większych miast rozpada się średnio 43% małżeństw. Z jednej strony Polacy deklarują przywiązanie do wartości rodzinnych, z drugiej realizacja tych wartości w praktyce nie zawsze wychodzi najlepiej. Bardzo ważne jest więc, by w tych nie najlepszych momentach pomoc była łatwo dostępna. Nie wszystkie regiony Polski są jednak pod tym względem równie dobrze przygotowane. – Najmniej specjalistów jest na terenie wschodniej Polski. Będziemy w miarę możliwości uzupełniać bazę – mówi Marek Grabowski i zachęca specjalistów, którzy chcieliby włączyć się w to dzieło, o kontakt. Fundacja też prosi ludzi dobrej woli o pomoc finansową, która umożliwi wzmocnienie oddziaływania strony. 

Rozwód nie rozwiązuje problemów, a nawet je mnoży  

Oczywiście niekiedy rozwód może być rozwiązaniem ostatecznym – gdy życie pod jednym dachem i w jednym związku oznacza dla małżonka i dzieci przemoc (fizyczną, psychiczną). To zawsze jednak jest jednocześnie tragedia, jak każda rozbita rodzina. To zawsze dla wierzącego rozwiedzionego małżonka oznacza dalsze życie w pojedynkę. Gdy do tej ostateczności dojść nie trzeba, to warto spróbować innych, mniej radykalnych rozwiązań – przekonują twórcy portalu. Polacy często zbyt szybko podejmują decyzję o rozwodzie, już przy pierwszym kryzysie. Skąd taki wniosek? Stąd, że rozwody często dochodzą do skutku w pierwszych latach związku, a wtedy, statystycznie, najczęściej dochodzi do pierwszych kłótni, nieporozumień, rozczarowań. I jak podkreślają starsi, kiedyś, gdy coś się psuło, to się to reperowało, naprawiało. Teraz, często przez konsumpcyjne podejście do życia, wielu woli „kupić” nowe niż naprawiać to, co jest.  

Pomysłodawcy portalu „Ratujrodzinę.pl” przekonują, że problemy rodzinne wraz z rozwodem się nie kończą, a wręcz przeciwnie – dopiero wtedy zaczynają narastać. Trzeba wszystko ustalać, co przy trudnych charakterach może być prawdziwą udręką. Chociażby to, jak będą wyglądały wakacje, weekendy, święta. Jeśli zakładamy nowe związki, mamy też więcej teściów. To może być jeszcze trudniejsze. Związek, szczególnie jeśli jego owocem są dzieci, może być jeszcze bardziej toksyczny. Oczywiście wszystko zależy od człowieka, jego charakteru i woli porozumienia, jednak ogólne przekonanie, że rozwód to rozwiązanie problemów, często jest mylne. Argument, który często się pojawia się w dyskusjach o rozwodach brzmi: „a po co zostawać w toksycznym związku?”. Otóż drugie małżeństwa rozpadają się jeszcze częściej (to nawet 75% z nich). Wchodzimy w nowe związki nie wyciągając lekcji, wchodzimy z podobną postawą.  


Małżeństwo ma być niekończącą się przygodą i wyzwaniem  

Psychologowie, terapeuci podkreślają, że ludzie w związkach poznają się całe życie i pewnie do końca nigdy w pełni siebie nie poznają i nie zrozumieją. I im szybciej zdają sobie z tego sprawę, tym lepiej. Jeszcze lepiej, gdy właśnie to poznawanie, uczenie się siebie nawzajem potraktują jako piękną przygodę i dar. To, że się różnimy, może generować problemy, ale może być też naszym bogactwem.  

Rozwód dotyczy nie tylko małżonkó 

Ale cały rodzin, szczególnie jeśli małżonkowie mają dzieci. Dzieci mają niekiedy poczucie, że rozwód to jego wina („może się źle uczyłem?”, „może rodzicie już mnie tak nie kochają?”). To poczucie może zmienić się w inny problem, w życiu dorosłym.  Mówi się nawet o syndromie dzieci rozwiedzionych rodziców – dzieci takie mogą mieć w przyszłości niższe poczucie wartości, mają obawy o założenie nowych rodzin, też się częściej rozwodzą.  

Podstawą – komunikacja  

Dlaczego w ogóle dochodzi do rozwodów? Pewnie powodów jest tyle ile rozpadających się związków/małżeństw. Wiele z nich sprowadza się jednak do jednego głównego problemu: nie potrafimy się ze sobą komunikować, nie mamy dla siebie czasu. Niektórzy rozmawiają ze sobą kwadrans, inni nawet w ogóle. Bardzo często zdarza się, że w krótkiej rozmowie wyrzucamy tylko nasze problemy, wtedy związek też nam się kojarzy tylko z nimi. Zbyt często też rozmowy dotyczą tylko logistyki życia codziennego – związek kojarzyć może nam się wtedy tylko z tankowaniem paliwa, robieniem zakupów, zawożeniem dzieci do szkoły. Wtedy związek to mała firma logistyczno – zaopatrzeniowa. A od każdej pracy kiedyś chcemy odpocząć, a pracę niekiedy chcemy też zmienić…  

Dużym błędem (a może lepiej powiedzieć: „grzechem”) ludzi, którzy zawierają związki małżeńskie, jest to, że omijają tematy trudne, sprawy fundamentalne. Warto takie rozmowy przeprowadzić, zapytać siebie, czego oczekujemy od życia, gdzie sobie wyobrażamy siebie za 10 lat, jak podchodzimy do konkretnych sytuacji, czego chcielibyśmy uniknąć, na co się nie zgodzimy, do czego będziemy dążyć, jak chcemy wychować dzieci, jak chcemy łączyć pracę z życiem rodzinnym itd. Nie chodzi o planowanie związku od A do Z, ale o priorytety, bo jeśli tu będą fundamentalne różnice, to i ryzyko jest zbyt duże.  

Nie obawiaj się – korzystaj  

O jednym warto pamiętać: skorzystanie z fachowej pomocy to nie powód do wstydu czy obaw, to obowiązek, gdy wymaga tego życiowy zakręt, na którym się znaleźliśmy. „Ratuj Rodzinę” to jedyny taki projekt w Polsce. Trzeba mieć nadzieję, że dzięki niemu, pracy zaangażowanych w niego ludzi, chociaż jedna rodzina uniknie rozwodu, a może takich uratowanych związków będzie więcej? 

Pod artykułem 

Fundacja Mamy i Taty przeprowadziła od 2010 roku osiem kampanii, które miały na celu wzmacnianie rodziny, zachęcania do posiadania dzieci. Kampania „Fajnie być tatą” zachęcała młodych mężczyzn do zostania ojcem.  

Ratuj rodzinę  
5.8 (96.67%) 6 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze