Ks. Jan Bula i ks. Václav Drbola/fot. Vatican Media

Rzym: konferencja o morawskich męczennikach komunizmu

W Papieskim Kolegium Nepomucenum odbyła się konferencja zatytułowana „Błogosławieni męczennicy komunizmu”. Wydarzenie, zorganizowane pod patronatem czeskiej ambasady, miało przybliżyć losy morawskich księży Jana Buli i Václava Drboli, którzy padli ofiarą komunistycznych prześladowań w Czechosłowacji i 6 czerwca w Brnie zostaną zaliczeni w poczet błogosławionych.

Konferencja odbyła się 20 maja w 74. rocznicę śmierci Jana Buli. Po wstępnym powitaniu przez ambasadora Pavla Svobodę w wypełnionej po brzegi auli Kolegium Papieskiego Nepomucenum przedstawiono szeroki wachlarz tematów, od heroicznego świadectwa męczenników, poprzez ogólny obraz sytuacji Kościoła w Czechosłowacji po dojściu komunistów do władzy, aż po kulisy procesu beatyfikacyjnego.

Nie ma sytuacji, w której nie można świadczyć o Chrystusie

„Męczeństwo Jana Buli i Václava Drboli uczy nas, że nie ma takiej sytuacji, w której pomimo niesprawiedliwości i upokorzeń nie można by dawać świadectwa o Chrystusie” powiedział w przemówieniu wprowadzającym kard. Michael Czerny SJ, prefekt Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka, który w imieniu papieża będzie przewodniczył liturgii beatyfikacyjnej w Brnie. Podkreślił, że obaj księża, straceni in odium fidei, z nienawiści do wiary, cieszą się powszechnym szacunkiem za swoją wiarę i niezłomność w obliczu prześladowań.

Ich beatyfikacja nie będzie upamiętnieniem porażki, ale triumfem życia – podkreślił kardynał. „Podziwiamy wspaniałość ziarna pszenicy, które przez dziesięciolecia pozostawało ukryte w bruzdach czeskiej i morawskiej ziemi, a które teraz wyrasta na naszych oczach. Ten pęd, który przebił zamarzniętą glebę ateizmu i ucisku, jest dowodem, że żadna przemoc nie może zdusić Bożego życia w tych, którzy się Mu zawierzyli” – powiedział kard. Czerny. Poprzez beatyfikację tych męczenników, „kładziemy ręce na żywe rany Kościoła i narodu czeskiego, dotykamy rzeczywistości obietnicy Pana: «Ja jestem z wami przez wszystkie dni» (Mt 28, 20), obietnicy, która jaśnieje, wypełniona i zapisana krwią oraz radością tych dwóch kapłanów”.

Nadprzyrodzony wymiar męczeństwa

Prefekt watykańskiej dykasterii, który sam urodził się w Brnie, ale w czasie męczeństwa obu księży przebywał już wraz z rodziną na emigracji w Kanadzie, przypomniał, że reżim komunistyczny nie chciał jedynie zlikwidować dwóch ludzi, lecz „zniszczyć ich kapłańską tożsamość. Chciał zmusić ich do wyparcia się swojej wiary”.

Mimo to – przypomniał kard. Czerny – świadectwa dotyczące ostatnich godzin Jana Buli mówią o nadprzyrodzonym spokoju i pogodzie ducha. Na tym polega męczeństwo – dodał: „nie chodzi tu przede wszystkim o akt ludzkiego heroizmu, ale o wypełnienie Bożą łaską, tak że nie pozostaje już miejsce na 'ja’, ale jedynie na 'Ty’ Boga i 'My’ Kościoła”. Przekształcili salę sądową w ambonę, a więzienie w ołtarz – zauważył. I zachęcił, aby ofiara tych dwóch kapłanów pomogła nam być chrześcijanami, którzy potrafią poświęcić swoje życie służbie, przebaczeniu i prawdzie.

Prześladowania Kościoła w Czechosłowacji

Sytuację Kościoła w Czechosłowacji po komunistycznym zamachu stanu w lutym 1948 r. zilustrowała Eva Vybíralová z Instytutu Studiów nad Reżimami Totalitarnymi. Przypomniała początki sfabrykowanych procesów politycznych, których ofiarami padli przeciwnicy nowego reżimu, począwszy od generała Heliodora Píki (1949) czy Milady Horákovej (1950). Również w środowisku kościelnym prześladowania postępowały szybko – od czerwca 1949 r. w odosobnieniu przebywał praski arcybiskup Josef Beran, a jesienią tego samego roku utworzono Państwowy Urząd Spraw Kościelnych, który kontrolował odtąd wszelką działalność Kościoła. W 1950 r. doszło do nalotów na instytucje zakonne, a następnie do ich rozwiązania i zakazu działalności.

Tak zwana sprawa babicka, której niesprawiedliwą ofiarą padli również księża Jan Bula i Václav Drbola, rozgrywa się od lutego 1951 roku. W jej centrum stoi enigmatyczna postać Ladislava Malego, zwanego „Kapitanem”, którego tożsamości do dziś nie udało się w pełni rozszyfrować. Pewne jest, że to właśnie jego kontakty z obydwoma księżmi doprowadziły do ich aresztowania. Obydwu przedstawił się jako współpracownik zachodniego wywiadu i wybawiciel kard. Berana, dla którego prosił o spowiedź. Wiele wskazówek sugeruje, że obaj księża byli celem prowokacji reżimu ze względu na swoją popularność i działalność wśród młodych ludzi. Jan Bula i Václav Drbola zostali aresztowani wiosną, podobnie jak inni członkowie antykomunistycznego ruchu oporu, których Malý gromadził wokół siebie. Kiedy w lipcu 1951 roku doszło do strzelaniny, w której w Babicach zginęło trzech komunistycznych członków Komitetu Narodowego, reżim w końcu uzyskał pretekst do poważnych oskarżeń o wspieranie terrorystów.  Nikomu nie przeszkadzało, że księża przebywali w areszcie już od dwóch miesięcy. W ramach sprawy babickiej osądzono 107 osób, wydano 11 wyroków śmierci, w tym na trzech kapłanach (Bula, Drbola, Pařil), a 44 osoby skazano na kary od 15 lat do dożywocia. Niektórzy z nich nigdy nie wyszli z więzienia.

Jan Bula: Formacja sumienia jako „zbrodnia”

Obraz życia obu przyszłych błogosławionych nakreślił administrator procesu beatyfikacyjnego ks. Karel Orlita. Przypomniał skromne warunki, z których wywodzili się Jan Bula i Václav Drbola. Jan Bula urodził się w 1920 roku. Ukończył klasyczne gimnazjum w Morawskich Budziejowicach, a po maturze wstąpił do seminarium w Brnie. Cała jego formacja odbywała się w czasach Protektoratu, przeżył również epizod przymusowych robót we wsi Vranovská Ves, a w 1945 roku został wyświęcony na kapłana. Następnie działał w Rokytnicy nad Rokytną, najpierw jako kapelan, a od 1949 roku jako administrator parafii. Poza tym współpracował z organizacją Orel i innymi stowarzyszeniami, lubił malować, był cenionym księdzem, zwłaszcza przez dzieci i młodzież. Nie miał żadnych zainteresowań ideologicznych ani agitacyjnych.

Kiedy w czerwcu 1949 r. biskupi napisali list pasterski o rzeczywistej sytuacji Kościoła, ks. Bula zachował się odważnie i odczytał list, pomimo wcześniejszych ostrzeżeń i gróźb ze strony policji. Został za to ukarany grzywną i miesiącem pozbawienia wolności (ostatecznie został ułaskawiony przez prezydenta).

Jan Bula został uwięziony 30 kwietnia 1951 r., był torturowany i przedstawiano mu sfabrykowaną wersję faktów. Jak powiedział ks. Orlita, wyrok został wydany jeszcze przed rozpoczęciem procesu. Najbardziej przeszkadzał komunistom wpływ kapłana na sumienia ludzi, jak twierdzili „nadużywał zaufania, które miał jako ksiądz”, a ponieważ samo w sobie nie brzmi to dość przekonująco, miał również „ideowo wspierać zamachowców”.

Przed egzekucją, która miała miejsce 20 maja 1952 r. w więzieniu w Jihlavie, otrzymał pozwolenie na napisanie listów pożegnalnych. Listy te należą dziś do najważniejszych dokumentów, które otworzyły drogę do beatyfikacji. Nie ma w nich bowiem śladu przemocy i nienawiści. Promieniuje z nich głęboka wiara i silne przekonanie, że pewnego dnia spotka się ze swoimi bliskimi w niebie.

Václav Drbola, morderstwo polityczne

Życie ks. Václava Drboli jest pod wieloma względami analogiczne, choć był on o osiem lat starszy od ks. Buli. On również pochodził z prostej, głęboko wierzącej rodziny, w której było siedmioro dzieci. Jedna z jego sióstr została zakonnicą.

W 1933 roku wstąpił do seminarium w Brnie, a pięć lat później przyjął święcenia kapłańskie. Był kapelanem w Bučovicach, nauczał katechizmu, aktywnie uczestniczył w życiu Stowarzyszenia Katolickich Czeladników i Orla. Po 1948 roku był obserwowany przez reżim, początkowo uznany za niewygodnego, później za mniej niebezpiecznego, ponieważ nie angażował się publicznie. On również odczytał w parafii wspomniany już list biskupów.

1 marca 1951 r. został przeniesiony do parafii w Babicach. W połowie maja poinformowano go, że w okolicy przebywa agent zagraniczny, który miał brać udział w uwolnieniu kard. Berana. Podczas spotkania Ladislav Malý powtórzył Drbolowi tę samą historię, co wcześniej Buli.

Nastąpiło aresztowanie i tortury, podczas których zmuszono go do przyznania się, że brał udział w przygotowaniu zabójstwa w Babicach. Dzięki temu można go było skazać za „zdradę stanu i podżeganie do zabójstwa”. Został stracony w więzieniu w Jihlavie 3 sierpnia 1951 r.

Jak podsumował ks. Orlita, śmierć obu księży była decyzją polityczną, miała na celu zdyskredytowanie kapłanów, a szerzej – całego Kościoła. Już w 1951 r. Radio Watykańskie ogłosiło obu księży męczennikami. Podczas gromadzenia dokumentów (od 2004 r.) w ramach procesu diecezjalnego przesłuchano 45 świadków i inne osoby. Ich proces jest świadectwem „wiary zdolnej oprzeć się kłamstwu”.

Męczennicy z powodu swej kapłańskiej tożsamości

Konferencję zamknęła postulator procesu beatyfikacyjnego, Maria Maria Cristina Bresciani, która w swoim wystąpieniu pozwoliła bliżej przyjrzeć się wszystkim etapom rzymskiej fazy procesu, która rozpoczęła się w 2016 roku. Przygotowano 450 stron tzw. Positio, które gromadzi całą dokumentację, zbiór zeznań i zapisy wszystkich procesów, w tym rehabilitacji, a także dowody potwierdzające faktyczne męczeństwo. Najtrudniejsza część procesu to wykazanie, że kapłani rzeczywiście zostali zabici „in odium fidei” – z nienawiści do wiary, oraz że męczennik przyjął śmierć z miłości do Chrystusa.

Biorąc pod uwagę, że obaj zostali przedstawieni w protokołach jako wrogowie państwa, konieczne było krok po kroku udowodnienie, że tym, co w rzeczywistości przeszkadzało reżimowi, była ich tożsamość kapłańska oraz zaufanie, jakim darzyli ich ludzie i które pozwalało im kształtować ludzkie sumienia.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze