fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
S. Bernadetta Rożnawska, albertynka: ludzie szukają tutaj namiastki domu [ROZMOWA]
– Część osób przychodzi codziennie. Mówią wprost, że nie przychodzą „na jadłodajnię” tylko po jedzenie, ale by pobyć, porozmawiać, znaleźć jakąś namiastkę domu, wspólnoty, relacji – mówi s. Bernadetta Rożnawska, albertynka, koordynatorka jadłodajni Fundacji Po pierwsze Człowiek w Krakowie.
Dziś w Kościele wspominamy św. Brata Alberta (Adama Chmielowskiego). Brat Albert jest założycielem Zgromadzenia Braci Albertynów (1887 r.) oraz Zgromadzenia Sióstr Albertynek (1891 r.). Ich charyzmatem jest służba najuboższym i bezdomnym. Siostry albertynki w Krakowie prowadza m.in. jadłodajnię.
„Być dobrym jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny” – powtarzał św. Brat Albert. Nie chodzi więc tylko o to, by podać głodnemu coś do jedzenia, ale by sobą, swoim czasem, wysłuchaniem, obecnością i modlitwą nakarmić jego serce.
Justyna Nowicka: Czy jest coś w życiu Brata Alberta, co w sposób szczególny siostrę inspiruje?
Siostra Bernadetta Rożnawska: – Inspiruje mnie jego obraz „Ecce Homo”. Jest to nie tylko wybitne dzieło sztuki, ale traktuję go jako dziennik duchowy Brata Alberta. Malował ten obraz przez kilka lat. Na początku namalował tylko oblicze Pana Jezusa i dopiero na samym końcu domalował resztę. Dla mnie oznacza to poszukiwanie oblicza Chrystusa w drugim człowieku, zwłaszcza w tym najbiedniejszym, w takim, który jakoś pozornie „nie pasuje”, o którym inni myślą, że nie jest idealnym „obrazem” człowieka. A Brat Albert potrafił dostrzec godność i wartość także w tych, których społeczeństwo zazwyczaj odrzuca, spycha na margines lub którzy nie są uznawani za godnych uczestnictwa w życiu społecznym.

Często można usłyszeć, że „ludzie sami są sobie winni swojego losu” i tego, że są w tym miejscu w społeczeństwie, w którym są. I zaraz potem pada pytanie: dlaczego im więc pomagać?
– Mogę mówić tutaj o dwóch rodzajach motywacji. Po pierwsze, jest ta religijna, kiedy w drugim człowieku widzimy twarz Boga, który przychodzi do nas jako potrzebujący. Zresztą Jezus w Ewangelii mówi, że utożsamia się z tymi najbiedniejszymi, mówiąc: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście” (Mt 25,40). Po drugie, z czysto ludzkiej perspektywy trzeba powiedzieć, że każdy człowiek ma niezbywalną godność. To, że jego życie poukładało się tak, a nie inaczej nie sprawia, że jego godność znika czy może mu być odebrana. Każdy człowiek ma ją sam z siebie.
Zresztą, im więcej słucham historii ludzi, których spotykam, na przykład w jadłodajni, tym mniej oceniam. To są tacy sami ludzie jak my i nieraz myślę sobie, że gdyby mnie spotkało w życiu to samo, co tę osobę, która jest teraz w kryzysie bezdomności, to byłabym w takim samym, a być może gorszym miejscu w życiu niż ona. To nie jest tak, że ktoś sobie wybiera takie życie. Czasami życie w ten sposób się splata, że człowiek wyląduje na ulicy.
>>> Brat Albert już za życia był uważany za świętego [PATRON DNIA]
Czy pamięta Siostra historię którejś z osób?
– Myślę na przykład o pani profesor, która była pracownikiem naukowym jednej z uczelni. Po wielu latach małżeństwa zmarł jej mąż. Wtedy ona załamała się psychicznie. Miała nieuregulowane sprawy spadkowe z mężem. Po jego śmierci rodzina męża zupełnie się odcięła od tej kobiety, wykorzystując także jej stan psychiczny, by odebrać przypadającą jej część mieszkania. W tym momencie nie miała siły, by sobie poradzić z tą sytuacją i wylądowała na ulicy. Wówczas, żeby sobie poradzić z emocjami, wpadła w alkoholizm.

Prowadzą Siostry m.in. jadłodajnię. Ile osób przychodzi do tego miejsca po pomoc?
– Jadłodajnia jest czynna od poniedziałku do soboty, w niedzielę jest zamknięta. Nieczynna jest także we wszystkie święta państwowe. Przerwa techniczna jest w sierpniu, wówczas inna jadłodajnia przejmuje naszych podopiecznych. Kiedy jadłodajnia jest nieczynna, to każdy ubogi może przyjść do nas na furtę po kanapkę i ciepłą herbatę. Oprócz posiłku na miejscu lub na wynos, można zabrać ze sobą dodatkowe produkty, które akurat posiadamy, np. drożdżówki, czy zaopatrzyć się w chleb – tyle, ile potrzeba.
Cała działalność Fundacji w zasadzie opiera się na pracy wolontariuszy. Przychodzą około 10.30 i robią kanapki, które później rozdajemy na furcie. Pomagają także w innych pracach, a przede wszystkim wydają potrzebującym ciepły posiłek. Produkty, których używamy do przygotowywania posiłków dostajemy z różnych źródeł, np. z Banku Żywności, od Biedronki, czy po prostu od prywatnych osób. Część potrzebnych rzeczy kupujemy za pieniądze, które ludzie wpłacają na nasze konto.
Codziennie przychodzi około 200 osób. Latem część z nich wyjeżdża z Krakowa w inne miejsca albo też pracują sezonowo. Od października, w okresie jesienno-zimowym, od godziny 10.00 działa świetlica, by osoby potrzebujące mogły przyjść i czas przed obiadem i po nim spędzić w cieple, pograć w gry, pooglądać telewizję.
Część osób przychodzi codziennie. Mówią wprost, że nie przychodzą „na jadłodajnię” tylko po jedzenie, ale by pobyć, porozmawiać, znaleźć jakąś namiastkę domu, wspólnoty, relacji. Część osób jest zupełnie przypadkowa, czasami są w Krakowie przez chwilę albo tylko przejazdem.
Jest posiłek, jest namiastka domu, mają Siostry także coś dla duszy. Można duchowo adoptować osobę w kryzysie bezdomności.
– W jadłodajni mamy taką ideę, że to wcale zupa nie jest najważniejsza, ona jest tylko pretekstem. Pretekstem do tego, by drugiemu człowiekowi dać szacunek, którego on na co dzień nie otrzymuje. Ważniejsze jest to, by przyjąć go serdecznie, z życzliwością.
Człowiek jest całością fizyczną, psychiczną i duchową. Bez wsparcia duchowego i bez pomocy Pana Boga my naprawdę niewiele możemy. Dlatego chcemy otoczyć troską całego człowieka. Myślę, że spotkanie Chrystusa jest czymś największym i najlepszym, co może człowieka w życiu spotkać. I właśnie do Niego chciałabym ostatecznie doprowadzić każdego. Poprzez gesty zatroszczenia się o sferę fizyczną i psychiczną pokazujemy miłość Boga. A modlitwa za te osoby jest zatroszczeniem się o to, co najgłębsze w życiu człowieka. Chodzi o to, by go oddać w ręce Tego, który najlepiej wie, jak mu pomóc. Bez tego ani rusz.

A czy pomaganie, rozmowy jakoś Siostrę zmieniają? Mają jakiś wpływ na Siostry postrzeganie świata?
– Na pewno im częściej przebywam bezpośrednio z osobami w kryzysie, im więcej słucham, tym mniej oceniam ludzi. Nie przychodzi mi to już tak łatwo jak kiedyś. Jest też tak w społeczeństwie, że kiedy widzi się osobę w kryzysie bezdomności, to ma się ochotę jej unikać, nie wchodzić z nią w relację. Praca w jadłodajni i ten bezpośredni kontakt pozwalają mi zobaczyć wartość tych ludzi. Te osoby czasami wręcz zaskakują tym, jak bardzo potrafią być szlachetne, otwarte na drugiego człowieka. Choć mają tak niewiele, to chcą się dzielić, pomagają bezinteresownie.
Kiedyś trafiłam w internecie na taką myśl: „Kiedy widzisz w kimś coś dobrego – powiedz mu o tym. Tobie to zajmie kilka sekund, a komuś może zmienić całe życie”.
– Tak, zdecydowanie bardziej zwracam także uwagę na małe gesty, które dla innych są ważne, a których ja kiedyś nie widziałam. Niedawno dowiedziałam się, jak ważne jest to, że zna się człowieka z imienia, jak wiele może to dla niego znaczyć. Przez zwykłe zwrócenie się do człowieka po imieniu nagle otwiera się w nim jakieś okno. Jeden z panów przez cały czas przychodził do nas pod wpływem alkoholu, ale od momentu, kiedy miesiąc temu usłyszał swoje imię, już nie pije. Gdybym nie pracowała w jadłodajni, na pewno nie zwróciłabym uwagi na to, jak bardzo cenne są te małe gesty.







| Galeria (7 zdjęć) |
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Poznań: relikwie historyczne Bolesława Chrobrego i Rychezy w Katedrze Poznańskiej [+GALERIA]
„Konkurs na proboszcza”. Do 16 parafii zgłosiło się… 60 kandydatów
Sejm przyjmie uchwałę ustanawiającą Rok św. Andrzeja Boboli





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny