Fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

Szansa nie katastrofa, czyli walka o katechezę

Kończy się wrzesień, zaczynają spływać pierwsze dane nt. frekwencji na „nowym przedmiocie”, plany lekcji powoli się stabilizują, już mniej więcej wszyscy wiedzą, czy będą chodzić na religię, czy na etykę. Emocje z dnia na dzień coraz mniejsze, mija jesień, idzie zima…

Tu i ówdzie słuchać jeszcze o protestach, wiemy, że projekt obywatelski dotyczący religii i etyki przerzedł w sejmie dalej. Ale powoli przechodzimy do porządku dziennego, z tym że w roku 2025/26 mamy w szkołach jedna godzinę religii.

Nie ma gwarancji

Pewnie jest różne. Z etatami, frekwencją i dalszymi działaniami lokalnych społeczności, parafii i czy rodziców. W jednej ze szkół w okolicy, chętnych na religię było tyle, że tworzono dodatkową grupę – na etykę nikt się nie zgłosił. Inna szkoła nie może znaleźć katechety – mimo, że przecież powinno być łatwiej, po tych zmianach. W wielu miejscach katecheci zebrali godziny do etatu w zajęciach świetlicowych czy biblijnych kółkach zainteresowań. Medialnie wiadomo, że tu ówdzie dofinansowano drugą godzinę katechezy w szkole, a Episkopat już nie raz obradował nad programem nauczania poza murami szkoły.

„Prace nad nowym dyrektorium są zaawansowane, zależy nam, by był to dokument wspólny dla całego Kościoła w Polsce, obejmujący zarówno sprawy religii w szkole jak i katechezy parafialnej. Dlatego pracujemy nad nim wespół z Komisją Wychowania Katolickiego KEP i Zespołem ds. Katechezy Parafialnej. Komisja ds. Wychowania przygotowuje podstawę programową religii w szkole, która jest już analizowana i prawdopodobnie Episkopat podejmie decyzję w tej sprawie na najbliższym, październikowym posiedzeniu w Gdańsku. Natomiast część przygotowywana przez nasz zespół powinna być gotowa do końca roku i wtedy – w styczniu i lutym roku przyszłego – trafi do szerszych konsultacji” – mówił bp Artur Ważny (źrodło: KAI).

Można wskazań wiele zalet katechezy w szkole, jak i znaleźć wiele argumentów przeciw (tyle już o tym mówiono, że nie trzeba przytaczać). Oprócz obiektywnych, są też bardziej subiektywne, jak osobowość, czy styl prowadzenia lekcji przez katechetę. Choćby to, na co kładzie nacisk. Czy starszy piekłem, czy raczej zachęca Bożą miłością, czy wymaga znajomości katechizmu Kościoła co do przecinka, czy ceni sobie myślenie i wątpliwości, jako naturalną drogę wiary. Katecheza – jak być może chcieliby twardzi zwolennicy jej obecności w szkole – niczego nie gwarantuje nie zawsze prowadzi do rozwoju wiary, może przecież być wręcz przeciwnie. Nic nie jest takie oczywiste i proste jakby się chciało. 

>>> Religia cieszy się największym zainteresowaniem spośród przedmiotów dodatkowych [ROZMOWA]

fot. FR4ANCO SILVI/PAP/EPA

Jak z językiem obcym

Czy dobrze, ze religia w ogóle jest w szkole – pewnie dobrze, ale w czasach, kiedy czasem pół klasy to dzieci z Ukrainy, Białorusini, a coraz częściej obywatele dalekiego Wschodu… to ważne w kontekście duchowym i intelektualnym byłoby wprowadzenie czegoś na kształt religioznawstwa. Czy od tej wiedzy dzieci znaczną przechodzić na buddyzm? To zależy, co przez 10, 12 lat dostawały w domu. I to chyba jest sprawa podstawowa. Katecheza nie zaczyna się ani w przedszkolu, ani w szkole.  Wtajemniczanie w wiarę zaczyna się w domu, od urodzenia, a nawet przed, w życiu małżonków i ich pragnieniach. Często to religijne wychowanie odbywa się mimowolnie, bez świadomości, że tzw. religijna obojętność – też wypływa na wiarę (czy jej brak) u dzieci, podobnie jak religijne zaangażowanie.

Może to słabe porównanie, ale z wiarą jest trochę tak, jak z językiem obcym. Jeśli dziecko przebywa w domu, w którym od urodzenia słyszy i mówi dwoma językami, to się ich po prostu nauczy – być może wolniej, być może później, ale oba będą jakby naturalnie od samego początku. Kiedy uczymy się języka jako młodzi, dorośli musimy najpierw poznawać reguły, zasady, słówka… z nadzieją, że w końcu zaczniemy myśleć w obcym języku.  Podobnie trochę jest z wiarą. Jeśli ktoś się wychowuje w domu w przesiąkniętym wiarą – i nie chodzi tu tylko o praktyki religijne, pacierz czy Msze, ale po prostu o życie wiarą na co dzień w relacji z Chrystusem – to naturalnie ta wiara będzie żyć w dzieciach, rosnąc razem z nimi (co potem z tym zrobią – inna sprawa). Jeśli nie, to w zerówce zaczną się jej uczyć od drugiej strony – reguł i zasad. I wtedy jest po pierwsze trudniej, a po drugie… zaczyna się nie od tej strony, od której się powinno. Bo nie o reguły i zasady ostatecznie chodzi. Każdy kto miał przyjemność rozmawiać z małymi dziećmi nt. wiary, wie, że w sposób zupełnie prosty, a jednocześnie niepojęty potrafią doświadczać rzeczywistości duchowej i o niej mówić… a potem pojawia się… katecheza.

Fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl

Z doświadczenia

Mamy pięcioro dzieci, w wieku od 5 do 15 lat, możemy więc powiedzieć w oparciu o nasze doświadczenie, że pokazywanie im wiary – jako relacji z Bogiem od najmłodszych lat – rodzinne życie tym, w co wierzymy, jest czymś czego nie zastąpi nawet 5 godzin katechezy tygodniowo, w 3-ciej klasie przed komunią. Troje z naszych dzieci jest po pierwszej komunii, wszystkie – mimo że normalnie chodziły na szkolną katechezę – były przygotowywane „niestandardowo” z różnych powodów. Najpierw pandemia, więc rzeczywistość trochę wybrała za nas, ale był to idealny czas, na przekonanie się, jak dobrze jest ten moment przeżywać poza tym całym „szaleństwem”.  Potem po prostu wybór innej drogi, tzw. alternatywnego sposobu przygotowania i przezywania samej uroczystości pierwszej komunii, zgodnie z własnymi przekonaniami i estetyką. Jest to coraz częściej możliwe w naszych czasach. Powstają kolejne grupy Baranków, ale też coraz częściej gromadzą się ludzie, którzy chcą czegoś więcej i chcą inaczej, głębiej, bardziej osobiście i rodzinnie przeżywać kolejne sakramenty. W czasie, gdy już wiemy z badań (a wcale badań nie było potrzeba żeby to przewidzieć) zaufanie do Kościoła katolickiego, jako instytucji spada i spada, o katechezie i ewangelizacji warto myśleć już w inny sposób niż za pontyfikatu Jana Pawła II.

„Najważniejsza jest zmiana myślenia, która oczywiście będzie się dokonywała stopniowo: że to rodzina, wspólnota, parafia jest podstawowym miejscem katechezy i że katecheza ma mieć charakter inicjacyjny i sakramentalny. To musi powoli stawać się normalnością w krwioobiegu Kościoła” – to znów słowa bp. Artura Ważnego (źródło: KAI).

fot. PAP/Vladyslav Musiienko

Wtajemniczać nie uczyć

Do szkoły przychodzą coraz częściej dzieci, których rodzice (ani dziadkowi) nie wychowywali ich w wierze w ogóle, i to już nie tylko chodzi o praktyki religijne, ale w ogóle o kontekst chrześcijański. Może więc warto – zamiast walczyć do ostatniej kropli krwi o 2 godziny religii w szkole – pomyśleć, jak przekazać rodzicom wagę ich roli w religijnym życiu dziecka. Jak pomóc im zrozumieć i doświadczyć Boga. Jak zachęcić do przekazywania tego doświadczenia własnym dzieciom. W wielu miejscach, parafiach, społecznościach to już się dzieje od wielu lat, bo sytuacja którą mamy teraz, była łatwa do przewidzenia. Ci którzy dopiero zaczynają, będą mieć też wsparcie (miejmy nadzieję) w postaci programów i zaleceń odpowiednich komisji Episkopatu.

Może jest to jakiś plus, że to o czym ludzie świeccy, czy księża zaangażowani w duszpasterstwo parafialne mówili od dawna, dotarło, albo inaczej – w związku z zaistniałą sytuacją polityczną, musiało dotrzeć – do „centrali” i zmusza w pewnym sensie, do refleksji i działania. Może jedna godzina religii w szkole nie jest katastrofą a szansą na to, żeby przestać zostawiać szkole religijne wychowanie.

Wielu się oburza, że edukacja zdrowotna wchodzi w kompetencje rodziców, a przecież przekazywanie wiary też jest ich obowiązkiem – nie szkoły, nie katechety, nie księdza. Religia w szkole, ma być, powinna być uzupełnianiem wtajemniczania, które dokonuje się w domu, czy przy kościele. Być może ta druga godzina, która ma być realizowana przy parafii, to przestrzeń na to, by spokojnie zacząć wprowadzać dzieci i rodziców w wiarę, by mogli doświadczyć sacrum, by mogli osobiście spotkać Chrystusa. Bo o to przecież ostatecznie chodzi.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze